.:: RELACJA Z KONCERTU SOULFLY (WARSZAWA 03.02.2003) ::.
O
koncercie Soulfly, który miał się odbyć w Warszawskiej Stodole dowiedziałem
się w pierwszej połowie grudnia. Bardzo się ucieszyłem gdy się o tym dowiedziałem,
jednak nie byłem pewien czy pojadę na ten koncert do Warszawy. Minął miesiąc
a już na początku stycznia w swoich rękach trzymałem piękny bilet na koncert.
Wtedy już byłem pewien, że tam pojadę i zobaczę całe plemię Soulfly.
Jest trzeci luty, roku 2003. Budzę się z myślą "dzisiaj ich zobaczę!" tak gdzieś około godziny 12 wyjeżdżam z Krakowa w kierunku miasta zwanego Warszawą. Do Warszawy dostałem się około godziny 17. a pod Stodołą wylądowałem około 18.30... jedyne co widziałem to długą kolejkę ludzi... Jako, że był to pierwszy koncert na jakim kiedykolwiek byłem to myślałem, że to wszystko jest jakoś bardziej zorganizowane, okazało się inaczej. Stojąc w kolejce zdołałem się już zorientować, że Soulfly będzie mieć opóźniony występ ponieważ zespół został przetrzymany na granicy Polska-Białoruś. Gdzieś tak będąc jeszcze z 10 metrów od drzwi usłyszałem, że jakiś zespół już zaczął grać (było to NoNe). Za chwilę wszedłem do środka (oczywiście "dokładnie" sprawdzili czy nie mam "niebezpiecznych" przedmiotów i przybili pieczątkę jakiegoś wibratora:)). Następnie tylko trzeba było odnieść kurtki i biegiem do środka. Jak wchodziłem to NoNe było gdzieś tak w połowie swojego występu. Muszę powiedzieć, że bardzo mnie zaskoczyli swoją energią i świeżością. Szczególnie podobało mi się "Life For Sound" podczas którego mojego nogi same się prosiły do podskoków. Ogólnie rzecz biorąc bardzo pozytywnie mnie zaskoczyli. Po skończonym przez NoNe występ na scenie pojawili się Corruption. Moim zdaniem wypadli trochę gorzej, szczególnie z powodu na słabo nagłośniony mikrofon. Chyba wszyscy bardziej interesowali się bębnami Roya, które przez cały występ stoner-rockowców z Corruption były montowane. Jedyne co pamiętam z występu Corruption to utwór "Wasted" oraz cover grupy Black Sabbath.
Po zejściu
ze sceny Corruption przez cały czas techniczni testowali sprzęt. Chyba najczęściej
słychać było bass (brzmiało to mniej więcej tak jak początek "Spit"
Sepultury). Widać było też zieloną gitarę Maxa, a nawet berimbau. Gdzieś
tak może w granicy godziny 21. na scenę wszedł jakiś koleś i powiedział,
że zespół przyjechał dopiero 15. minut temu oraz że zespół wystąpi o godzinie
21.45. Przez cały czas wyczekiwania co chwila siadałem następnie wstawałem
i tak w kółko. W pewnym momencie dostrzegłem Wita z Vivy Rock, który stał
obok kamery, która rejestrowała występ Soulfly. Jest godzina 21.45 a ich
wciąż nie ma na scenie... aż tu nagle ROY POJAWIA SIĘ NA SCENIE!!! Zaczyna
coś fajnie bębnić. Chwila i na scenie pojawia się reszta plemienia Soulfly
(Max, Mikey i Marcello). Następnie zaczynają grać pierwszy numer z "3"
a mianowicie "Downstroy". Naprawdę fantastycznie się czułem. Plemię
Soulfly na scenie prezentowało się fantastycznie, Mikey zarzucał swoimi
czarnymi włosami, Max w stroju z napisem Brasil wspaniale wyglądał z dreadami
a Marcello świecił łysiną w blasku fenomenalnego oświetlenia. Scena także
była bardzo dobrze ozdobiona, z tyłu zobaczyliśmy trójkę z najnowszego albumu
oraz znaczek, który towarzyszy grupie od początku istnienia, oprócz tego
zobaczyliśmy dwie flagi Brazylii oraz maskę gazową zawieszoną na mikrofonie
Maxa. Po "Downstroy" Max zaserwował nam (chyba jednak mimo wszystko
w tej chwili mój ulubiony utwór) "Seek N`Strike". Naprawdę niesamowite
to było, Max oczywiście na początku zachęcał wszystkich do skakania krzycząc
"JUMP! JUMP!". Da
lej
poleciało bodajże Sepulturowski "Spit". Szybkie, krótkie i zajebiste.
Następnie "Jumpdafuckup" i tu nieco się zdziwiłem. Miałem nadzieję,
że kiedy Max krzyknie "Jumpdafuckup" to nawet Ci którzy tylko
się przypatrywali nieco podskoczą, a tu nic jest tak jak i było czyli w
porządku ;). Oczywiście nie zagrali całego utworu tylko połączyli go z super
szybkim "Bring It". W środku utworu jest takie fajne zwolnienie.
Następnie totalny wypas a mianowicie "Brasil". Chyba jeden z najciekawszych
utworów jakie kiedykolwiek stworzył umysł Cavalery. Normalnie mimo tego
iż całość śpiewana jest po portugalsku to publice nie przeszkodziło to w
darciu się przez cały utwór (szczególnie przy refrenie). Następnie kolejny
z Sepulturowskich klasyków - "Territory". Nie będę się rozpisywać
na temat tego utworu, po prostu - CZAD! Następnie poszło chyba "Cockroaches"
z repertuaru Nailbomb. O ile jakoś nigdy nie zasłuchiwałem się w tym utworze,
to po tym koncercie mi się spodobał i to bardzo. Następnie niemal w tej
samej chwili kiedy skończyło się "Cockroaches" Soulfly zaserwował
nam kolejny utwór Sepultury - Propaganda. Następnie poszedłem bliżej wyjścia,
kiedy przedzierałem się przez tłumy, Soulfly zaserwował nam "Head Up!"
Deftonesów. Fajnie by było gdyby Max śpiewał całość piosenki a podczas refrenu
wspomagał go Marcello, a nie tak jak to robią, że sam refren grają. Następnie
"L.O.T.M." z najnowszego albumu Soulfly. Jakoś nie przepadam specjalnie
za tym utworem... Potem coś szybkiego i starszego a mianowicie "Arise"
połączone z "Dead Embryonic Cells" - WSPANIAŁE! Potem Max wyszedł
ze swoim berimbau i zaczął krzyczeć "Zumbi e o senhor das guerras /
Zumbi e o senhor das demandas / Quando Zumbi chega / E Zumbi quem manda"
i zaczęło się "Tribe". Następny utwór poderwał chyba wszystkich
- "Roots Bloody Roots". Naprawdę fenomenalnie zagrany już oklepany
utwór. Na koniec jedne z najlepszych utworów Soufly - "The Song Remains
Insane", "Back To The Primitive", "No" i "Eye
For An Eye". Przed "No" Max przestawił swój zespół. I koniec,
wszystko gdzieś się skończyło o 23... dużo się działo naprawdę. Chyba jedne
z najpiękniejszych chwil mego życia. Oprócz tego warto wspomnieć o tym jak
szybko Max zmieniał swoje koszulki :) była Brazylia, była Polska, był Nailbomb
i jeszcze kilka innych. Soulfly zagrał najlepsze utwory zarówno ze swojego
repertuaru jak i Sepultury. Jedyne czego mi brakowało to "Refuse /
Resist" oraz "Drum Jam"
I tu koniec mojej relacji. Jeszcze raz podkreślam - wspaniałe widowisko. Czekam na następny koncert Soulfly w Polsce. Oprócz tego miejmy nadzieję, że Sepultura do nas zawita (bo to już sześć lat u nas nie była).
[ Groovcio ] [ groovcio@muzyka-am.prv.pl ] [ http://www.roots.fan.pl Roots Bloody Roots ]