Nie wiem jak większość fanów horroru, ale jeśli chodzi o mnie to jestem fanatykiem,
jeśli chodzi o książki Kinga. Dlatego kiedy przechodząc koło księgarni ujrzałem długo
oczekiwaną prze ze mnie książkę pt. "Wszystko jest względne" bez żadnego, ale wydałem
na nią ostatnie grosze. Czy było warto mam nadzieję, że ta recenzja wam to pokaże.
We wstępie napisałem, że na tę książkę przyszło mi dość długo czekać i to prawda,
a to ze względu na fakt, iż jej premiera była przez myster Kinga ciągle przekładana,
dlatego już trochę traciłem nadzieję na pokazanie się w ogóle tego zbioru opowiadań.
Dlatego jak się łatwo domyślić z wielką euforią i entuzjazmem przystąpiłem do czytania
ww. opowiadań. No, ale dobra czas przejść już do konkretów. Na okładce widnieje napis
"14 mrocznych opowieści", co nie do końca jest prawdą, oczywiście mamy tutaj kilka mini
horrorków, ale jak wiadomo od pewnego czasu King lubi pisać sobie spokojne opowiadanka
nie zahaczające raczej o tematykę horroru czy też ewentualnie s-f. Ja potraktowałem to
jako po prostu zwykły chwyt reklamowy i tyle. No dobra organizując sobie czas na czytanie,
bo tak się powinno prawidłowo robić postanowiłem sobie czytać tak mniej więcej trzy
opowiadanka, co wieczór, co nie było zbyt dobrym pomysłem, ale o tym za chwilę. Żeby
ułatwić wam własną ocenę książki zrecenzuje po kolei każde opowiadanie tak będzie
chyba najlepiej dobra zaczynamy.
Prosektorium numer cztery (25 stron)
Jest to jedno z ciekawszych trzymających czytelnika w napięciu opowiadań. Całe opowiadanko
zahacza o tematykę pogrzebową. Wspomnę tu tylko, że mowa tu o pogrzebaniu człowieka żywcem
i wszystko jasne. Przyznam, że tę krótka opowiastkę pochłonąłem w niecałe 10 minut, a to ze
względu na fakt ten, że w trakcie czytania ciągle zadajemy sobie pytanie, co będzie dalej
i dalej i...... No właśnie i dochodzimy do zakończenia, a to jest całkiem kiepskie, jak dla
mnie zbyt banalne. No, ale sami oceńcie.
Ocena: 8/10
Człowiek w czarnym garniturze (25 stron)
Także dobre, a nawet bardzo dobre opowiadanie. Powiem tylko, że z szatanem w roli głównej.
Jedyną wadą jest znów zakończenie, które jak dla mnie jest znów zbyt oczywiste. Zawsze
lubiłem czytać książki Kinga, ponieważ zakończenie to było to, co udawało mu się chyba
najlepiej. W tym przypadku jest trochę odwrotnie albo to ja jestem jakiś dziwny. Ponadto
całość jest jakby taka, taka, nooooo.... mogłaby być bardziej rozwinięta, że tak się wyrażę.
Ocena: 8+/10
Wywiozą Ci wszystko co kochasz (15 stron)
Jeśli chodzi o tytuł to jest on trochę mylny, a całe opowiadanie dość dobre traktujące o
samobójstwie i tych sprawach. Znów mam zastrzeżenia, co do zakończenia jednak jest ono
lepsze niż w poprzednich opowiadaniach. Nie wiem, ale odnoszę takie wrażenie jakby tutaj
po prostu zupełnie zbrakło Kingowi pomysłu na zakończenie tej historii, co obniża ocenę.
Ocena: 7-/10
Śmierć Jacka Hamiltona (30 stron)
Jest to gangsterska opowieść z lat 30-40. Zupełnie nie dla mnie jednak jeśli ktoś lubi
filmy gangsterskie, interesuje się sprawami mafii (lubi grać w "Mafię") to coś dla niego.
Tutaj w zasadzie nie mogę dowalić się do niczego zakończenie jest takie w miarę, choć nie
powala. Jedyne, co nie pozwala mi wystawić pełnej oceny to mój gust i to, że jest to już
drugi dowód na to, iż "14 mrocznych opowieści" to tylko ściema.
Ocena: 9-/10
W sali egzekucyjnej (26 stron)
Jedna z najlepszych historyjek w całym zbiorze, powiem tylko, że chodzi tu jak się łatwo
domyśli o przesłuchanie i wyciąganie zeznań. Gdy tak sobie czytając to opowiadanko, postawiłem
się w roli głównego bohatera, to ciarki mi po plecach przeszły. W tym opowiadanku nie mogę się
znów praktycznie do niczego dowalić chociaż to zakończenie, a nieważne. Powiem jeszcze tylko,
że od opowiadanka tego wręcz wieje grozą i brutalnością.
Ocena: 10-/10
Siostrzyczki z Erulii (61 stron)
Oczywiście w całym zbiorze opowiadań nie mogło zabraknąć także czegoś dotyczącego cyklu obecnie
pisanego przez Kinga, jakim jest "Mroczna wieża". Podejrzewam, że z ukończeniem mrocznej zakończy
się też kariera pisarska Kinga - może to i dobrze a sam nie wiem wg mnie jego powieści są coraz
słabsze, no, ale to już moje zdanie. Wracając do "Siostrzyczek..." jest to chyba najdłuższe
opowiadanie w całym zbiorze. Opowiada o historii Rolanda, jeszcze z czasów, kiedy ścigał Mrocznego
człowieka. Ogólnie opowiadanie to jest w porząsiu, jest tu dużo niestworzonych, wampirów itp. Polecam!
Opowiadanko to dostępne jest także w necie.
Ocena: 9+/10 i znak jakości
Wszystko jest względne (50 stron)
Bez wątpienia najlepsze w całym zbiorze opowiadanko. Tym tworem King udowodnił mi raz jeszcze, iż jest
on mimo wszystko najlepszy. Szkoda tylko, że jest taki krótkie zaledwie 50 stron, a tu aż prosi się o
co najmniej 400, jak nie więcej. Tak moi drodzy - z tego opowiadanka mogłaby być całkiem niezła powieść.
Jeszcze w skrócie powiem tylko, iż opowiadanko traktuje o bodajże 19 letnim chłopcu, który ma najlepszą
pracę na świecie a zarabia marne 70 dolców, bo tak chce. Jak dla mnie jest to perełka w całym zbiorze.
Też gorąco polecam!
Ocena: 10/10 i znak najwyższej jakości
Teoria zwierząt domowych L. T. (20 stron)
Od razu powiem, iż jest to faworyt Kinga, jeśli chodzi o ten zbiór. Ja niestety bym się, jeśli mogę nie
zgodził trochę szczerze powiedziawszy nie zrozumiałem, co autor chciał przekazać w tej historyjce, może
to, dlatego? Sam nie wiem. Jak dla mnie jest to opowiadanko średnie. Opowiada ono o tym jak to zwierzaki
domowe potrafią skłócić domowników i tyle. Chyba, że coś znów mi się popieprzyło.
Ocena: 8-/10 King poleca
Drogowy wirus zmierza na północ (24 strony)
No dobra może mówię to już po raz któryś tam to opowiadanko jest po prostu boskie, wg mnie jeszcze lepsze
niż "Wszystko jest względne". Zarówno treść właściwa jak i zakończenie stoi na najwyższym poziomie i to
mi się podoba. To, co mi się tu spodobało najbardziej to klimacik. Jest taki no taki jak we wszystkich
najlepszych książkach Kinga. Czytając czujesz to samo, co podczas wertowania np. "Sklepiku z marzeniami".
Tak to jest TO! Jeszcze dodam, iż jest tu trochę fikcji, choć nie do końca, a mianowicie przedmioty ożywają i......
Ocena: 10+/10 i znak najwyższej jakości
Obiad w Gotham Cafe (32 strony)
Tego nie da się opowiedzieć, to trzeba przeczytać! Nie jest to może taki majstersztyk, co poprzednik, ale
całkiem przyjemnie się je czyta. Całość jest dość zabawna, choć także brutalna i straszna, opowiada o
szaleństwach pewnej pary, a zresztą sami zobaczcie.
Ocena: 9-/10 i znak najwyższej brutalności
To wrażenie można nazwać tylko po francusku (17 stron)
No dobra zdradzę wam ten sekret, co oznacza ten tytuł, mowa tu o niczym innym jako deja vu i tyle. Mogę
jeszcze dodać, iż opowiadanko traktuje o podróży pewnego małżeństwa, które zostaje wciągnięte w wir
niesamowitych zdarzeń, jakich tego wam już nie powiem. Podsumowując jest to dość przyjemna historyjka
dobrze się ją czyta, choć jak dla mnie za nudna, jak na razie najgorsza z wszystkich dotychczas.
Ocena: 6/10
1408 (37 stron)
Aby dowiedzieć się całkowicie, o co chodzi w tej historii trzeba sięgnąć do książki pt. "Jak pisać"
oczywiście autorstwa S. Kinga, to, co tu mamy to dokończenie tejże właśnie historii. Jest to jedno z
lepszych opowiadań ogółem całkiem niezły klimacik i w ogóle widać, że zostało napisane na fali Rose Red,
bo sprawa kręci się głównie wokół nawiedzonego pokoju hotelowego. Oczywiście polecam!
Ocena: 9/10 i znak jakości
Jazda na kuli (41 stron)
Uffff, to już przedostatnie opowiadanie, może ktoś z was o nim słyszał, gdyż zostało dość niedawno
opublikowane w necie. Jest to jedna z prawdziwych perełek, choć i takich tu nie brak. Główny bohater
zostaj postawiony przed dość trudnym, a w zasadzie beznadziejnym wyborem, którego szczerze mówiąc nie
życzyłbym nawet najgorszemu swojemu wrogowi. To, co mi się tu podoba to świetna narracja, która idealnie
pasuje do całości kompozycji. Narratorem jest główny bohater opisujący swoje losy. Co by tu jeszcze dodać
naprawdę polecam! Prawdziwa klasa Kinga, to jest TO!!
Ocena: 10/10 i znak jakości
Szczęśliwa moneta (11 stron)
No i na koniec mamy najkrótsze opowiadanko i zarazem chyba najsłabsze. Cóż taki gniot na podsumowanie.
Opowiada o marzeniach, szczęściu i to, czego nie lubię, czyli życiu codziennym. Szczerze mówiąc spodziewałem
się czegoś odstrzałowego na koniec, a tu coś takiego.....
Ocena: 4-/10
W końcu dobrnęliśmy do końca miała to być krótka, bo moja pierwsza recenzja a wyszło coś takiego i
kto to przeczytał? No dobra, ale wróćmy do książki jak przedstawiają się wszystkie oceny widać wyraźnie,
średnia ocen wynosi coś koło 8/9. Wydawałoby się, iż jest dobrze, ale moim zdaniem tak wcale nie jest.
Wiem, że przeczę teraz swoim ocenom no, ale cóż tak po prostu myślę. Powiem szczerze cały zbiór jest
napisany dość nierówno, co prawda wszystkie opowiadania stoją na wysokim poziomie, ale po Kingu spodziewałbym
się czegoś innego, lepszego! Choć nie pobiło to praktycznie żadnego z poprzednich zbiorów Kinga to nie przeczę,
że jest dobrze, cóż pozostaje czekać tylko na kolejny zbiór, jeśli takowy się ukaże. A na razie zapraszam do
lektury, a ja biorę się za pisanie następnej recenzji.
Na koniec jeszcze tylko taka mała prośna do wszystkich czytających, ponieważ jest to moja pierwsza recenzja
czekam na wasze opinie.
|