"Świt 2250" Andre Norton

"Nic nie zapowiadało wschodu słońca"

Andre Norton (Alice Mary Norton, ur. 17.04.1912r.) w 1952r zadebiutowała tą powieścią. Ukazała się ona pod tytułem "Star Man's Son, 2250 A.D.", później w 1954r ukazała się pod innym tytułem "Daybreak ... 2250 A.D.". Powieść ta powstała w okresie zwanym zimna wojna, gdy panowała bardzo napięta sytuacja polityczna zachód - wschód. W tym czasie w Ameryce panowała istna panika i strach przed konfliktem nuklearnym na pełna skalę. Ludzie budowali w ogródkach przed domem małe, rodzinne bunkry, dzieci w szkole uczyły się co robić i jak się zachowywać podczas wybuchu bomby atomowej. Naprawdę były to szalone czasy, niewiele brakowało by w końcu ktoś nacisnął guzik i obrócił świat w popiół.

"Świt 2250" opowiada o erze paręset lat, po wojnie atomowej. O świecie zniszczonym przez ludzi poprzedniej ery, oraz o tych co przeżyli. Wszystko uległo zmianie, nie ma już wielkich miast tętniących życiem, ludzie cofnęli się do okresu plemiennych wojen i życia z tego co się upoluje w lesie.

Pojawiły się też nowe zagrożenia, mutanci, skażone tereny. Jednak ludzie nadal walczą starając się przeżyć, czy walcząc o swoje interesy.

Głównym bohaterem jest mutant, człowiek obdarzony doskonałym wzrokiem i słuchem o białych włosach (Wiedźmin? - nawet Sapkowski czerpał skądś inspiracje). Ze względu na swoją inność jest odrzucony przez swoje plemię. Postanawia to zmienić i wyrusza w podróż by odnaleźć zaginione miasto przodków. Pozwoliłoby mu to zdobyć uznanie swoich współplemieńców. Odbywa rytualną wręcz podróż, przeżywa przygodę która odmienia go. Staje się dojrzały, poznaje siebie, odnajduje sens.

Wszystkie te motywy są charakterystyczne dla twórczości Andre Norton. Dążenie do samopoznania, akceptacji innych, szacunku wobec odmiennych. Książkę czyta się bardzo przyjemnie i szybko. Polecam ją wszystkim fanom pisarki, to wręcz obowiązkowa lektura dla nich. Ci jednak, którzy poszukują tu klimatu postnuklearnej pożogi, znanej choćby z filmów takich jak "MadMax", mogą się rozczarować. Brak tu przygnębienia i rozpaczy. To raczej narodziny nowego świta, lepszego, bardziej tolerancyjnego. Oto nowy początek po trudnej lekcji, oto wschód słońca, oto Andre Norton.

BMF
24.11.2002