|
the thing
Mam zamiar przedstawić wam, a raczej przypomnieć wspaniały film Johna Carpentera na podstawie powieści Johna Canbella pod skromnym tytułem The Thing ("Rzecz" bardziej znany w Polsce jako "Coś"). Wcześniejsza wersja została nakręcona w 1951 roku nosiła nazwę "Who goes there ?", po tych kilkudziesięciu latach w 1982 roku John pasjonat s-f i horrorów postanowił nakręcić ten jakże udany film. Szczerze mówiąc i nie okłamując was pierwszy raz w całości film oglądnąłem w 2002 roku chociaż miałem nagranego go na kasecie i wcale a wcale nie żałuję tych dwóch godzin spędzonych w ciągłym napięciu, ze spoconymi łapami i zębami zaciśniętymi na chama. Co z tego że straciłem paznokcie i dostałem zeza, naprawdę warto było, choćby dla tego że zagrał w nim mój (od teraz) ulubiony aktor Kurt Russell, który był po prostu świetny i przekonujący, z resztą jak cała reszta aktorów. Film opowiada nam o dwunastu mieszkańcach stacji naukowej na Arktyce gdzie zostaje odnaleziony przez innych naukowców chyba z Norwegii lub Szwecji (teraz nie pamiętam) statek kosmiczny a w nim tajemnicza istota, która wcześniej robiąc demolkę na stacji kolegów po fachu ucieka i atakuje Amerykanów. Jak z nią walczyć ? Jak pokonać ? Tego już nie zdradzę, wystarczy sięgnąć w wypożyczalni do pułki z horrorami lub s-f i wypożyczyć, a jeśli nie ma tego tytułu to kijowa wypożyczalnia. Główną zaletą filmu jest strach i niepewność, gdyż owa istota może być każdym z polarników, tym który stoi obok ciebie i tym który jest nieco dalej. Potrafi zmieniać kształty, może być psem czy innym zwierzęciem, ale wcześniej ten okaz musi przebadać, co zajmuje nieco czasu. Monstrum, a raczej jego młodsi bracia pokazywane jest prawie przez cały czas od połowy filmu, ale wielki big boss jest na samym koniuszku, jest przebiegły, sprytny i lubi krew, powiem tylko że do walki z nim stanie sam Kurt w ekranizacji gra pilota śmigłowca. Mistrzowsko zostały zrealizowane sceny przemiany, to nie jest zwyczajny potwór znany choćby z "Aliena", tylko mutantem który wygląda przerażającą, szczególnie podczas zmiany kształtu, gdzie szyja się wydłuż, a całe ciało zamienia w papkę z której po woli wychodzą kończyny, później głowa itp. Grafika jest świetna nawet jak na nasze czasy, zauważyłem ostatnio że nie robią już dobrych horrorów, tylko jakieś zakichane gnioty które nawet nie potrafią przestraszyć. Ale wróćmy do filmu, ze wszystkich stron wieje aż grozą, kim jesteś ? Czy nie jesteś tym ? Ciągle bunty w załodze, wzajemne podejrzewanie siebie o jak by to ująć, zdradę. Oglądając film ciągle obracałem się za siebie, ale jednocześnie nie ruszałem tułowiem ze strachu. Jak dla mnie bardzo fajne zbudowana scenografia, która jakoś mi pasuje do całości filmu. Najbardziej zaskakujący jest początek, leci sobie UFO jakieś setki lat temu i ląduje na Ziemi, my już wiemy że to kosmita, polarnicy dowiedzą się zaraz po nas. Świetnie rozbudowywany po woli nastrój grozy, mali kosmici np. oderwana głowa na pajęczych główkach i wielcy, np. przeobrażający się człowiek który ma już ze 2 metry i rozciąga się jak plastelina, ale nie wygląda jak plastelina, jest taki realny, rzeczywisty. Nie możesz zostać na zewnątrz, bo tam jest minus pięćdziesiąt stopni, nie możesz zostać w środku, bo zginiesz, więc co zrobić, walczyć. Jednak kosmita nie zabija dla przyjemności, zabija by przeżyć, ale nie patyczkuje się z ludźmi, jak jakiegoś zobaczy to rozkwasza mu głowę i się przeobraża. Co więcej buduje w podziemiach statek kosmiczny by wrócić na swą planetę, to taki wątek, jednak Kurt niszczy jego marzenia :) Reasumując, dla mnie jest to hit wszechczasów ze znakomitą obsadą i fabułą, z dodatkiem hektolitrów krwi. Stworzony przez mistrza horrorów, sceny z niego przerażają nawet po dwudziestu latach. Naprawdę jeśli masz słabe nerwy, nadkwasotę żołądka czy skłonności do wymiotowania to radzę nawet nie tykać pudełka, ale jeśli jesteś zdrowy na umyśle i twierdzisz że już nic cię nie przestraszy to oglądnij sobie film, emocje gwarantowane. Ludzie, polecam, namawiam, rozkazuje, oglądnijcie jeszcze raz. U mnie w skali od 1/10 stawiam 20 bo więcej mi nie wolno. POLECAM do powrotu do tego hitu.
łowcy wampirów
Kolejna produkcja Johna Carpentera ("The Thing") stworzona w 1998, jego filmy znane są z tego że krew leje się strumieniami, "Łowcy Wampirów" nie są inni. Horror ten opowiada nam o grupie ludzi jak oni sami siebie nazywają "łowcy wampirów" na których czele stoi Jack Crow (James Woods) którego rodzice pokąsani przez wampiry zmarli, a on w zamian rozwala bestie ze swą wierną ekipą. Jednak pewnego dnia gdy zaatakowali na gniazdo, zabili wszystkie potwory prócz mistrza, który mści się na całej załodze. Przy życiu pozostaje jedynie Jack i Montoya (Danie Baldwin) którzy wraz z księdzem przydzielonym z Watykanu ruszają na polowanie. John Carpenter słynie z tego że jego filmy są straszne z pełną ilością krwi, z tym drugim na pewno się zgodzę. Rozcinanie ciał na pół, odcinanie głów (tak w sumie to byście się zdziwili co wypływa z głowy po uprzednim jej odcięciu:)). Krew jest wszędzie, jednak największa sieka była w hotelu gdzie Valek (600 letni mistrz wampirów) urządził jadkę w szeregach "Łowców wampirów". Czy film straszy, mnie jakoś nie przestraszył, prędzej bym powiedział że to jest thriller a niżeli horror. W zasadzie to John Carpenter nie wniósł do filmu żadnych nowości, po za tym że nie da się zabić wampira czosnkiem i zranić pokazując krzyż, wszystko jest to samo, światło dzienne, kołek w serce, wysadzenie głowy dynamitem z zapalnikiem czasowym :) Grafika jak to zwykle bywa u Carpentera jest świetna, palące się ciała wampirów na słońcu, rozcięty na pół człowiek u którego widać każdy flak (tu pełna powaga), w ciele człowieka rozciętego przez wampira widać wszystko, lub gdy Katrin (wampirzyca) wgryzła się w szyję Montoya widać było krew przepływająca w szyi. Broń używana do tępienia bestii jest naprawdę COOL, przydała by mi się na młodszego brata. Jakieś kusze które wyglądają jak z nowej generacji, a strzelają jak te średniowieczne, różnego rodzaju dzidy, uzi, bereta, M-16, strzelba, wszystko co powinno się znaleźć w arsenale Łowców wampirów. Warto też dodać że owa grupa pracuje na prośbę Watykanu który wie o istnieniu wampirów, daje im fundusze itp. Jak dla mnie film dostałby 6/10, za mało strachu i w sam raz krwi (chociaż mogło wyć więcej). Film zrealizowany jest na fajnym pustkowiu, z fajnym słoneczkiem, ale jednak czegoś w nim brak, świeżości.
[Winix]
^
|
|