Wstępniak .:. Recenzje .:. Gadanie .:. TNT .:. Stuff .:. THPS2&3 .:. GTA3 Center .:. Konsole Center .:. Listy .:. Redakcja

.::. Tom Clancy’s Splinter Cell

JJczopek

  Jako młody człowiek żyjący w XXI wieku używam komputera. Głownie do grania oczywiście, ale umiem także obsłużyć Worda (inaczej by się tą reckę pisało na notatniku, tj. bez autokorekty:). Zajmowałem się także programowaniem, ale i tak 90 % czasu spędzanego przed kompem (tj. ok. 4h dziennie) poświęcam na granie.

  Ostatnio wpadła mi w rączki gierka pt. Splinter Cell. Jako iż wcześniej słyszałem o niej same dobre rzeczy, na mojej twarzy pojawił się banan od ucha do ucha, i przystąpiłem do instalacji. Po takowej I uruchomienie. Intro niczym szczególnym się nie wyróżnia. Potem menu, opcje takie tam. I teraz moment kulminacyjny…

  …tj. trening. I wtem doznałem olśnienia. Takiej grafiki moje 15-letnie oczy w życiu nie widziały. Po prostu arcydzieło. No cóż, trzeba przyznać, że grałem na 1024x768 wszystkie detale na High, ale gra wyglądała (i chodziła) pięknie. Tektury bardzo dobrze wykonane, oświetlenie też niezłe. No cóż, ale nie tylko grafiką gracz się żywi.

  Muza. Choć nie olśniewa tak jak grafika zrobiona całkiem nieźle. Można zauważyć, że gdy zabiera się na niezłą jatkę to muza wyraźnie przyśpiesza, i melodia jest taka, jaka w czasie walki powinna być. A po zakończeniu exterminacji wrogów cichnie. Można odczuć także mocniejsze bicie serca, gdy wróg zauważył ciało towarzysza lub, gdy zauważył nas w czasie przemykania się w cieniu.

  Ogólnie grywalność jest dobra (czytać: Bardzo Dobra), choć gra może wydawać się nieco liniowa. Prawie zawsze można się spodziewać ciekawych zwrotów akcji. Np. zabicie jednego kolesia zanim dostaniemy taki rozkaz zaowocuje zawaleniem misji. Ale później okazuje się, że koleś coś zmajstrował i trzeba go niestety sprzątnąć. Ciekawe jest również rozwiązanie w jednej misji zamków otwieranych przy pomocy klawiatur. We wcześniejszych misjach można zawsze było znaleźć kod w E-Mail’u w komputerze lub przy jakimś z wrogów, którego wyprawiliśmy na tamten świat. Ale w jednej z misji jest to nie możliwe gdyż wszystkie wiadomości są zaszyfrowane. Ale można takowe zamki otworzyć używając… okularów termicznych. Ale tak czy owak zawsze znajdzie się sposób na wejście. Po za tym czasami możemy spotkać patrol z pieskiem. A ten bardzo dobrze tropi. Ale jak zabijemy opiekuna od pieska, to biedak siedzi nad jego zwłokami i lamentuje i wtedy można bez większego problemu go uśpić. Ale najbardziej zaimponowały mi umiejętności fizyczne naszego bohatera. Potrafi on wspinać się po rynnie, po rurach potrafi zrobić „kiełbaskę” tj. rękami chwycić się rury pod sufitem i w razie, gdy trzeba podkurczyć nogi, nogami również chwyta takową rurę. Możliwe jest także wejście na drabinkę (lub cokolwiek) i zeskoczenie przeciwnikowi na głowę. Ten oczywiście pada bez ruchu. Ale najbardziej Z tego wszystkiego podobał mi się tzw. Split Jump. Polega to na tym, że nasz bohater podskakuje, odbija się obiema nogami pd ściany, po czym potrafi się zaprzeć nogami o ściany i tak czekać na przeciwnika, któremu można później skoczyć na głowę. Ciekawie rozwiązane jest również otwieranie zamkniętych zamków. Służą do tego wytrychy. Ale to nic nowego. Nowe jest to, że gdy użyjemy wytrychów na zamkniętym zamku, to pojawia nam się przekrój przez zamek, a w nim dwa druciki. Za pomocą klawiszy, którymi się poruszamy musimy poruszać jednym z drucików tak długo aż zapadka w zamku się zablokuje, i wtedy robimy to samo z kolejnymi zapadkami.

  Niestety nie mamy do wyboru zbyt wielu narzędzi zagłady, ale jest to wystarczające gdyż są misje, że nie możemy zabić ani jednego człowieka. Na początku dostajemy tylko taki mały pistolecik z tłumikiem, ale w jednej z misji zdobywamy wielofunkcyjny karabin SC2k. Może on strzelać normalnie, posiada tryb snajperski oraz wiele dodatkowego osprzętu. Do tego osprzętu możemy zaliczyć: kamerę, która przyczepia się do ściany i pozwala nam na oglądanie okolicy, kamera, którą możemy zwabić przeciwnika odgłosami i później wypuścić z niej gaz, który paraliżuje ciekawskiego wojaka, pierścień, który z bardzo dużą siłą uderza w przeciwnika, małe urządzonko, które wbija się w przeciwnika i poraża go prądem i na końcu granat dymny. Ufff, dużo tego, ale wierzcie mi, przydaje się. A co się tyczy tryby snajperskiego, nasz bohater jest strasznie roztrzęsionym człowiekiem. Ciężko jest wycelować, ale na całe szczęście, nasz bohater może wstrzymać oddech (na krótko, co prawda), ale celownik wtedy się już nie chwieje jak po „litrze”:), i możemy spokojnie wycelować w głowę przeciwnika.

 Podsumowując, gra jest baaaaardzo udanym produktem. Jeśli można się do czegoś przyczepić to jedynie do fabuły, która jest troszkę liniowa i do ilości misji, których jest tylko 10. Ale cóż, poczekamy może wyjdzie jakiś dodatek. Ale jeśli nie brać pod uwagę tych dwóch malutkich minusików, to gra jest IDEAŁEM. Jest to Thief osadzony w XXI wieku. Może nawet zostanie okrzyknięta grą roku?? Kto wie? Z czystym sumieniem mogę wystawić grze ocenę 10/10, ponieważ jest to pierwsza gra, która nie znudziła mnie się po 1 tygodniu. Naprawdę polecam.

OCENA: 10/10
Plusy:
+ Niestety autor ich nie podał, ale gdy przeczytacie recenzje na pewno je odkryjecie.
Minusy:
- Patrz w lewo ;)

Wyjście do AM