Wstępniak .:. Recenzje .:. Gadanie .:. TNT .:. Stuff .:. THPS2&3 .:. GTA3 Center .:. Konsole Center .:. Listy .:. Redakcja

.::. Serious Sam 2

Winix
 

  Nigdy nie zgadniecie, co ujrzałem, gdy po raz pierwszy dostałem w swoje łapki tą jakże cudowną grę typu FPP/FPS, to było pudełko wiedziałem, że nie zgadniecie. Otworzyłem je i wyjąłem płytę z grą, wrzuciłem do napędu i zainstalowałem. Wszystko szło jak po maśle (rozumiecie to przysłowie, co to mrówki mają po tym maśle). Już gierka była na dysku, a ja odpaliłem z autostartu. Jest demko i menu, włączyłem opcje i ustawiłem, co trzeba. Włączyłem "New Game" i moje oczy zaświeciły, gdy ujrzałem cudowny, kolorowy, jasny, żywy świat i nagle wszystko znikło, hehe... mam was bo wtedy wpadłem do wody:). Pod wodą też było nieźle, znów wylazłem i chwyciłem piłę leżącą na małym molo. Moje usta się uśmiechnęły i pierwsze, co pomyślałem to "A zetnę se drzewo", ekolodzy teraz niech odejdą od komputerów albo poczytają coś innego. Zacząłem rżnąć, drzewa upadały, a ja ciągle je ciąłem, aż wyciąłem wszystkie, i tu pełna powaga. Nagle z puszczy zrobiła się polana, tylko gdzie niegdzie rosły paprocie i inne kwiatki. Spojrzałem w niebo, w stronę Słońca i tu znów szok, widziałem coś tak pięknego jak widzi człowiek patrząc w słońce. Wiem, że to żadna nowość, ale tu jest to wyjątkowo ładne. W między czasie rozwaliłem parę potworów i dorwałem Shotguna. Potwory były nawet niezłe ten, co jest do byka podobny to mi się nawet podobał, pobawiłem się w torreadora "Ole... Ole krzyczałem!!!” A na końcu dostał, z Shotguna i padł. Wylazłem na jakiś podest i dorwałem snajperke, "pif, paf...!!!” do Harpi.
  Jeśli chodzi o mnie to ja już jestem na "TAK". Z resztą, co wam całą grę będę opowiadał, pogadajmy może o świetnej grafice, która towarzyszy nam przez cały okres gry. Naprawdę świetna, drzewa wydają się żyć, tak samo jest z paprociami, które wyglądają jak prawdziwe. Cały świat jest stworzony fantastycznie, piramidy, budowle Azteków i inne tego typu wydają się jeszcze piękniejsze niż są w rzeczywistości. Gdy wlazłem do środka jakiegoś budynku to olśniło mnie realistyczność wnętrz, jak bym się przeniósł w czasie, zaraz, zaraz przecież ja się przeniosłem w czasie, mniejsza o to, jedziemy dalej z cudowną grafiką. Dzięki niej możemy się bardzo dobrze nauczyć z historii o starożytnych budowlach i ich wnętrzach, wszystko jest realistyczne. Ale to wszystko to było pierwsze wrażenie i widziane z dalszej odległości, gdy podejdziemy do drzewa to zobaczymy jak nie starannie jest wykonany jego pień, albo jak zetniemy roślinkę i ona upadnie prosto na nas to liście wydają się kwadraciane i wszystkie są złączone do kupy, ale drzewami się nie przejmujcie, bo jeszcze nigdy nie widziałem gry, w której drzewo z bliska było, bo realistyczne. O grafice mógłbym jeszcze powiedzieć bardzo wiele, ale chyba całe GC by nie zajmowało tyle, co ta recenzja. Kolejnym punktem, który należy poruczyć to fabuła, wiadomo Serious Sam (marna podróbka Duka), przypakowany na maxa mięśniak który dla mnie jest wzorem hmm... że się tak wyrażę "obory", jak ktoś może nosić koszulkę ze swoim imieniem i nazwiskiem na plecach, chyba tylko piłkarze, na dodatek Sam próbuje strzelać jakimiś grypsami, ale mu to nie wychodzi, w przeciwieństwie do Duka, ale może to tak ma być w końcu gość się nazywa "Poważny Sam"
(A mi tam się hasełka Sama podobały – szczególnie o tym potworze co miał dwie głowy:) – Caleb). Giwery to naprawdę kunszt, świetnie wykonane, zależnie od broni po strzale Sam cofa się nieco, co ma chyba symulować odrzut? Kolty, piła spalinowa, nóż, wyrzutnia rakiet, Shotgun, snajperka, laser, i kulka innych i to, co mnie doszczętnie załamało, spuściłem ręce i patrzyłem, co ma w nich Sam. Okazało się, że dorwałem armatę:), która strzela kulami armatnimi, nie no to już jest przegięcie pały:) Jest jeszcze Serious Bomb, która czyści naszą planszę po jej odpaleniu, nikt nie ma prawa przeżyć, no chyba, że Big Boss. Świat Serious Sam jest olbrzymi i zarówno pięknie zielony. A teraz zmienimy całkiem kierunek i popłyniemy w stronę fabuły, której raczej nie ma, ale jednak jest (powiedziałem to tak jak bym walnął słowa "Jestem za a nawet przeciw!”). Tak, więc Sam przenosi się z części pierwszej w przeszłość i jakoś udaje mu się uciec ze statku obcych, którzy są naprawdę obrzydliwi (to troszkę dalej). Później Sam ląduje w jeziorze i teraz szuka dziury czaso-przestrzennej, która doprowadzi go do swoich czasów, ale nie jest tak prosto gdyż Sam musi jeszcze unicestwić z zemsty obcych. Ja, jeśli już o kosmoludach mowa to w Serious Sam 2 jest naprawdę ich dużo, jedni bez głowy z karabinem, kamikaze z bombą itp. Jest jeszcze pan dynio głowy ze spalinówą, już wspominałem o byku, po prostu wszystko wygląda jak by było pomutowane, że hej!!! Ale postacie są bardzo starannie wykonane i są naprawdę głupie jak buty ja wolę twierdzenie "jak boty". Ale pograć można na najtrudniejszym poziomie o dziwo wygląda nawet jak by myślały (łał!). Naprawdę UFO-ki przejawiają skłonności samobójcze (Smuggler nie rób tego), rzeźnicze (tu ukłon dla Czarnego Iwana), wydaje się, że się uczą (Qn'ik) i mają napierdzielone we łbach (Archwilimiliłopotopoczerpaczkiewiczanin <-- napisałem to z pamięci!), jak widać sami znajomi :)
  Może przejdźmy teraz do bardzo ważnej sprawy jaką jest muzyka i inne wydawane dźwięki. W tle słychać pasującą do klimatu muzykę, a jak roztrzaskamy potwora to usłyszymy coś niby śpiew hmm... ryk "TATU":) Ale dźwięki to nie wszystko, one są tylko dopełniaczem do całości, najważniejsze jest to że chce się grać w Serious Sam 2 i się nie nudzi jak to czasem bywa w komputerowej rozrywce. Grywalność to zaleta tej gry. Jeśli chodzi o plansze to już naprawdę nie jest to, co mogliśmy ujrzeć w pierwszej odsłonie, tu czasem trzeba pomyśleć, nie jak w jedynce idziemy cały czas prosto i walimy w to, co stoi przed nami. Wiadomo hordy wrogów atakujących na raz nie da się usunąć z Serious Sam 2, to jest zaleta, która ciąga, trzeba myśleć i za razem strzelać (tak, więc niektórzy niech od razu odłożą tą grę). Jak to ktoś kiedyś napisał że nawet Lara Croft nie powstydziła by się tych pułapek, absolutna racja, Lara przy Samie wypada cieniutko (żartuje). O planszach "małe, co nieco" już powiedziałem, ale napiszę jeszcze troszeczkę, oprócz rund kolorowych są jeszcze plansze ciemne, jak np. pod ziemią, czy choćby finałowa ostania runda gdzie spadają nawet meteoryty, jak bym oglądał "Apocalipse" czy "Mumie". Są rundy w zimie i w lecie, są w jesieni i wiośnie, ale wystarczy tych pór roku, bo mi się łezka w oku kręci.
Powiedziałbym wam coś o, MultiPlayer-ze ale jakoś nie miałem okazji dłużej pograć, ale wiem, że rundy w nim są małe jak areny. Grałem z kumplem na jednym kompie (można), przedzielony ekran i tak jakoś się łaziło i mu tyłek łoiło (ale rymy). Można grać z tego, co wiem Dedmatch, jeden na jeden, a na jednym kompie, dwóch kumpli przechodzi cała grę. No i tyle mogę nabazgrolić, na pewno Unreal Tournament to nie jest.
  Gra raczej nie ma specyficznego dla siebie klimatu, raz jest wesoło, raz strasznie, a nawet przygnębiająco, po prostu budzi mieszane uczucia i to ją sprawia wyjątkową.
Nie mówiłem jeszcze o jakiś poważnych błędach, po krótkim zastanowieniu już wiem, gra tak mnie wnerwiła, gdy ją włączałem, po prostu ładuje się okropnie długo i to czasem może człowieka wytrącić z równowagi. To największa wada gry. Co mogę powiedzieć jeszcze o minusach, no niby nic przez ściany nie przenika nic nie wygląda jak dup...pupa w buszu, sam nie wiem. Chyba takowych nie ma. Nie pozostaje mi nic innego jak zachęcić was do kupna lub pożyczenia tej gry, choć swą premierę miała na początku roku 2002 to nadal jej grafika nie pozostaje dla tego z tyłu w porównaniu do dzisiejszych gier. Po prostu polecam, szczególnie dla tego radzę zacząć teraz bo gra jednak nie jest krótka, w końcu musimy przelecieć: Azteków, Średniowiecze i parę innych, to jakieś kilka set lat, do dzieła!


Wymagania: P II 300MHz, 64MBRam, Windows od 98 w górę, akcelerator 3D
Producent: Croteam
Wydawca w Polsce: TakeTwo
Rok produkcji: początek 2002

OCENA: 9+/10
Plusy:
+ G
rafika
+
Grywalność
+
Bronie
+
Słońce
Minusy:
-
Za długo się ładuje
- D
la mnie człowiek, który nosi na koszulce swoje imię i nazwisko to jakiś inny jest...

Wyjście do AM