Wstępniak .:. Recenzje .:. Gadanie .:. TNT .:. Stuff .:. THPS2&3 .:. GTA3 Center .:. Konsole Center .:. Listy .:. Redakcja

.::. Dziewczyna z prętem zadowolenia

Casanova LOV(er)

  I co zboczku? Po tytule, zapewne spodziewasz się jakichś perwersji, co? Nic z tych rzeczy, chciałem Cię po prostu zainteresować czytelniku, bo inaczej byś tu nie zajrzał. No, ale jak już tu jesteś to poczytaj trochę, a może twój poziom inteligencji podskoczy o 100% ;). Będę dzisiaj próbował opowiedzieć o dziewczynach grających w gry (pręt zadowolenia, to nic innego jak dżojstik), ale nie takich, które całują monitor na widok Max'a Payne'a, gdyż w takim przypadku należy tylko zadzwonić po panów z kaftanami.
  Pewnie każdemu (zdrowemu) graczowi marzy się jakaś ponętna blondynka (choć sam wolę brunetki w okularach ), dobrze opalona, długie nogi, błękitne oczy (pamiętajcie oczy i usta są najważniejsze!!!) i z dużym bagażem... doświadczenia oczywiście :P. Niestety takie "okazy" zdarzają się bardzo rzadko, a i tak w większości przypadków są pustymi beczkami po ogórkach. Tym bardziej trudniej trafić taką, która jeszcze interesuje się grami, a szkoda... choć czy do końca? Wyobraź sobie, masz dziewczynę. Ładna buzia, długie nogi i cudowna aparycja. Chodzisz z nią już ok. 3 miechy i wiesz, że ma w domu kompa, zna się troszkę w temacie growym i ogólnie jest z nią, o czym pogadać. Nadchodzi 14 luty, a ty z bukietem w ręku podążasz do jej chaty. Stuk - puk i otwiera przyszły teściu (pierwsza konfrontacja;), mówisz, że do córki i wpychasz się do środka. Tatko (powiedzmy... Zenek) mówi, że jego latorośl siedzi przy komputerze na GG, czy czymś takim (nie wiem, czemu ale lubię tą literę, tzn. "G";) i masz do niej iść. Ty już w myślach widzisz wizję upojnej nocy, która wyleczy Cię z choroby, jaką niewątpliwie jest "prawictwo". Pukasz do drzwi jej pokoju, sprawdzasz oddech (dochodzisz do wniosku, że nie jest tak źle jak mówiła sąsiadka) i nagle słyszysz z pokoju jej słodki głos mówiący "proszę". Otwierasz drzwi i... twoje zwieracze nie wytrzymują, róże upadają na ziemię, krzyczysz "hilfe, hilfe" wyciągasz zza paska Colta i wyszczeliwujesz w nią cały magazynek. A to wszystko przez to, że ukazała się jej druga strona... maniaka internetowego! Miała na sobie przepoconą koszulkę z podobizną Kuby W. (nie wiem czemu, ale to mnie akurat podnieca...), w kącikach ust pozostałości po kotletach schabowych (to podnieca mnie już trochę mniej...), ale najgorsze było to, że na GG miała nick - "chciwy i napalony ogier" (blurp!). Może trochę przekoloryzowałem tą historię, ale chciałem wam uświadomić wagę sytuacji. Mnie nie uśmiecha się wizja chodzenia z maniaczką i fetyszystką neta. Musicie pamiętać, że takie marzenia o cudownych dziewczynach, które lubią od czasu do czasu popykać w np. Soldiera 2 to niestety bujdy. Ale to nawet dobrze. Bo jak byś się czuł w gronie przyjaciół (np. na bankiecie z prezydentem;), gdyby twoja wybranka zanudzała wszystkich ostatnim rekordem we "Wnerwionego Działkowicza"? Ja, co najmniej głupio. Przecież płeć przeciwna jest stworzona do innych celów, takich jak np. mycie garów i sprzątania po nas (spoko feministki to tylko żart). Tak na serio kobiety są po to, aby nęcić i dawać dotykać swoje piękne, delikatne i jedwabiste ciało. Sam kiedyś marzyłem o dziewczynie interesującej się grami, ale teraz zmieniłem pogląd (z wiekiem się "mondżeje"), wolę mieć wybrankę w miarę normalną (ach...Patrycja Redo i Martyna Wojciechowska... kocham was), która interesuje się literaturą (mongolską;) i lubi wieczorne spacery. Musi oczywiście akceptować moją pasję - gry. Bo nic tego nie zmieni, że kochałem/kocham/będę kochał gry (platonicznie oczywiście, dziurka w płycie jest za mała;). Wystarczy, że w związku ja jestem czubkiem, więc spodziewam się po mojej drugiej połowie odmiennych zainteresowań np. książki i balet japoński, co by mnie mogła zawracać na dobrą drogę. Nie wiem, jaki sens ma ten art, ale po prostu opisałem, co czuję w tym momencie. Oczywiście życzę wszystkim facetom z wielkimi kokosami, ażeby znaleźli tą swoją drugą połówkę i czyli, że oprócz Cate Archer mają jeszcze inną laskę do zadowolenia, taką miękką i pachnącą (ach... kobiety, nawet nie wiecie, jaką macie władzę nad nami).

Wyjście do AM