Co, gdzie i jak?
Nastały ferie, czas zabawy i wypoczynku okres, w którym nie musisz się
martwić, że budzik jest nastawiony na godzinę 7.00, nauczyciele teraz pewnie
rozmyślają nad jedynkami które nam postawili, wyobrażam sobie ich uśmiechnięte
mordy. Ja siedzę sobie spokojnie przed kompem i piszę wstęp do recenzji świetnej
gry, a raczej modu, ale jak to się wszystko zaczęło. Był raczej nie fajny dzień,
za oknem ani płatka śniegu, godzina koło ósmej (normalni ludzie o tej porze
śpią, też bym spał, ale) zadzwonił telefon i kto tam, to Kulfon, mój kolega z
klasy, dzwoni żeby mi powiedzieć, że jest turniej w szkole w Countera
wiedziałem, co to za gra, ale nigdy w nią nie grałem. Powiedziałem, że już
biegnę do budy i żeby mi kompa zajął. Szedłem powoli, ziewałem sobie, aż w końcu
doszedłem, wlazłem do środka, do szatni, otworzyłem szafkę, przebrałem się i
powoli wylazłem na samą górę, (bo tam była sala informatyczna), dowlokłem się do
tegoż właśnie pokoju i powoli wlazłem przez drzwi, co dziwne nikt nie grał,
wszyscy czekali na mnie, żeby mi dokopać, jak się później dowiedziałem. Siadłem
przy kompie z numerem "9", zerknąłem na nauczyciela wzrokiem znudzonego
człowieka i powiedziałem "Zaczynamy?” Ziewając przy tym. Włączyłem grę z paska
zadań i na początek trzeba wpisać kod, który ktoś nabazgrał na tablicy, wszystko
szło bez problemu. "PLAY CS", później "LAN GAME" i "REFRESH", gra była już
założona, a nazywała się "Dokopie ci" (??J) Wszystko się załadowało i teraz
wybieramy Teamy, a raczej "AUTO-coś", postanowiliśmy nie grać na jakieś misje,
tylko na rozwałe, drużyna na drużynę, bez żadnych zasad. Ja byłem Anty
Terrorystą.
Pierwsze wrażenie.
Gdy gra się uruchomiła i wybrałem postać pojawiłem się na planszy, bardzo
fajnie i ładnie zrobionej, była to jakaś pustynia, były tam skrzynie i mury.
Obróciłem się za siebie mychą i zobaczyłem, że kumplom się bronie zmieniają, od
razu spytałem, co oni robią no, bo ja miałem ino pistolet i nóż. Nie miałem
czasu zajrzeć do opcji sterowania, ani graficznych. W końcu wytłumaczyli mi, że
można kupować broń. Szybko zerknąłem do Konfiguracji sterowania i ustawiłem to,
co trzeba. Powiedziałem do gościa przez tzw. "Chat" żeby prowadził, bo ja się
muszę do sterowania przyzwyczaić. No i poszliśmy w pięciu na drugą drużynę,
spokojnie i powoli się chodziło, każdy uważał żeby czasem nie dostać ze
snajperki itp. Ale się zaczęło gdy zobaczyłem jednego za skrzynią, wyskoczyło
jeszcze czterech weteranów i mnie zabili. Teraz musiałem czekać aż zginie reszta
drużyny by wznowić grę. Gdy po raz pierwszy ujrzałem grę, to mi się wesoło
zrobiło. Chciało się grać, grać i grać!!! Cały czas nawalana na całego, wraz z
drużyną ucieczka itp. Mówię do kumpli idźcie, ja będę obstawiać tyły. I poszli
myśląc, że są bezpieczni z tyłu, ale to był podstęp, ciągle powtarzali "Winix
nie oddzielaj się od grupy!” No to się nie oddzielałem i zawsze dostawaliśmy.
Tak, więc teraz zmieniłem metodę i poszedłem inną drogą niż reszta grupy. Już
słyszę strzały, mejdej itp. I się dopiero zczaili, że jeszcze ja przeżyłem i
dopiero teraz się zaczęło, pobawiłem się w bohatera i wskoczyłem prosto przed
dwóch przeciwników, o dziwo ich zabiłem. Później szedł jeden to go granatem, co
go wcześniej kupiłem upośledziłem. Zostało jeszcze dwóch. Koledzy, jako że byli
duchami i mogli latać po całej planszy informowali mnie gdzie mogę iść. No i tak
rozpłatałem dwóch ostatnich Terrorystów z poczciwego UZI (nie pamiętam jak się
nazywał).
Jak to się widzi?
Moim zdaniem grafika w grze jest dobra, ale nie najlepsza. Bronie są
wykonane raczej niechlujnie, ale jest to też plus, działa nawet na starszych
komputerach. Grafice i jej rozdzielczości się nie przyglądałem, bo w domu gry
nie mam, a w szkole to mało czasu było i nawet nie sprawdzałem, na jakiej
grafice gram. Ale chyba rozdzielczość 640x 480x. Plansze są zbudowane bardzo
fajnie i cała gra w ogóle wygląda realnie, w końcu to jest przeniesiona akcja
policji na ekran monitora i musi być jak najbardziej realne. Postacie poruszają
się bardzo płynnie, jak się skręca lub rusza głową to wygląda to bardzo
realistycznie. Krew tryska jedynie na ściany, a zabita postać sztywno upada na
ziemię. Pamiętam jak kumpel właził po drabinie, jak go zdzieliłem z Shotguna to
tak go odrzuciło, że ja w tym momencie zacząłem tak ziać, że się chłopak
speszył.
Ale co to w ogóle jest?
Conter Strike w rzeczywistości jest modem do Half-Lifa, czyli dodatkiem,
skórą, ubrankiem i jak tam chcecie to nazwać, na początku można to było ściągnąć
z Internetu, aż w końcu została wydana płytowa wersja. A żeby zainstalować
Contera musisz mieć na dysku Half-Lifa. Grę, która kompletnie mi nie przypadła
do gustu, sam nie wiem, czemu? Według mnie mod prezentuje się o niebo lepiej niż
Half, choć grafika jest podobna, bronie, postacie itp. Z Half-Lifa są
nierzeczywiste jak ta butelka z winem przed moimi oczami
A co w tym jest?
W Counter Striku mamy sporo giwer, które są w rzeczywistości nie jakaś
tam przyszłość czy inne, ale stary, dobry, poczciwy Machinegun, M-16, nóż,
beretty, snajperki. Dla obydwóch drużyn "Terrorystów" i "Anty" są różne rodzaje
bronie. Jak mam coś powiedzieć o planszach to napiszę tylko tyle że są równie
prawdziste jak bronie, czyli np. Samolot opanowany przez terrorystów, pustynia,
jakieś okręty wojenne, bazy wojskowe, zwykłe miasta, miasta na pustyni. Warto
też dodać słów kilka o misjach. "Anty Terroryści" mają zapobiec temu, co chcą
zrobić "Terroryści”, czyli doprowadzić jakiegoś VIP-a do helikoptera, uratować
cywilów, zastawić gdzieś bombę itp. Tryby gry ogólnie są fajne, ale my jednak
wolimy opcje, „Kto zabije wszystkich wygrywa".
Miałeś jeszcze jakieś ciekawe akcje?
Ile ja to miałem uciech jak ciągle uciekałem tej mojej drużynie, aż w
końcu przestali się tym przejmować i nawet nie zwracali uwagi, że mnie już przy
nich nie ma. Byłem jak ten Czech Frantiszek z "Dywizjonu 303", leciałem nad
kanał i tępiłem wszystkich. Ludzie, a jak się fajnie ich straszyło. Wylazłem
sobie na budynek i patrzyłem, co oni robią, biegli spokojnie i ja nie
wytrzymałem i rzuciłem im granat, jak się szybko pochowali, ale zobaczyli mnie i
puszczali tylko wiadomości "Bardzo śmieszne!!!” A ja śmiałem się na cały
regulator, aż się informatyk wkurzył i wszedł sam do gry waląc słowa: "No (tu
nazwisko) Zabawimy się!” A ja znów w brecht. Ziewnąłem na koniec i przywitałem
nowego gracza krótką seryjką z Machineguna, przed nogami oczywiście, tak dla
śmiechu. Zaczął mnie gonić, uciekałem sobie spokojnie podskakując i śmiejąc się,
aż w końcu dostałem jedną kulą i minus 10+, pomyślałem "O... nie ! O... nie ! ty
do mnie ?!?" I się obróciłem o 180 stopni. Zacząłem iść powoli cały czas
strzelając w stronę gościa. Ale dostawał, nie mógł się ruszyć. Aż w końcu "paputek".
Ale śmiech był. Tak w sumie to był miły dzień, upokorzyłem przeciwników,
informatyka, zagrałem w fajną grę.
A ile grałeś synku?
Wszystko jest lux jak do tej pory, a ja dodam jeszcze jeden plus,
grywalna jak [cenzura]. Pierwszego dnia grałem bez przerwy cztery godziny,
drugiego dnia znów cztery godziny, siedziałbym dłużej gdyby się turniej nie
skończył. Razem zabiłem 500 (iluś) przeciwników i wygrałem turniej, a główną
nagrodą był "tam tada daam" batonik:)
Reasumując.
Gra legenda w moim życiu, jeszcze nigdy się tak dobrze nie bawiłem w
nawalanie FPP (a w wiele ich grałem), złoiłem skórę kolegom, informatykowi,
(chociaż wiedzieli że ja rżnę w FPP-ki jak Czarny Iwan), choć nie miałem okazji
zerknąć na stronę techniczną, czyli na najlepszą grafę, a moje testowanie
Countera ograniczało się jedynie do ciągłej gry! Polecam ludziom z dostępem do
neta, tylko uwaga na rachunek, bo wciąga jak [to samo słowo i znów cenzura].
Polecam zarówno weternom jak i nowicjuszom i ludziom, którzy lubią sprzęt
wojenny.
Wymagania: P 233MHz, 32MBRam, Windows od 98 w
górę, akcelerator 3D (tak i nie)
Producent: Sierra
Rok produkcji: koniec 2000 lub początek 2001