.................|B i u l e t y n|........
..........................|F i l m o w y|.


spis treści | poprzednia strona | następna strona


|Diagnoza zbrodni|

Są takie filmy, do których wraca się po z nostalgią i zadowoleniem. Pozwalają oderwać się choć na chwilę od rzeczywistości i powrócić do chwil kiedy siedziało się urzeczym w fotelu i z zapartym śledziło rozwój akcji. Jednym z takich filmów jest "Diagnoza Zbrodni". Już na początku powiem, że obraz zapamiętałem jako intrygujący i ciekawy - dlatego tym bardziej się ucieszyłem, gdy nieoczekiwanie trafiła się okazja odświeżenia pamięci.

Już na pierwszy rzut oka widać (a dokładnie - po czołówce filmu), że obstada jest doborowa i możemy spodziewać się co najmniej kilku smakowitych scen. Zapewniają to mianowicie takie nazwiska, jak Richard Gere, Kim Basinger, Uma Thurman, czy mniej znany Keith David. Projekt, przy którym wspólnie pracowali jest klasycznym kryminałem. Klasycznym przez duże K. Dlaczego? Postaram się wyjaśnić.
Pierwszą cechą dobrego kryminału jest fabuła. To ona jest osią filmów tego typu - tylko przez odpowiednie jej poplątanie można osiągnąć pożądany efekt w postaci zadowolonego widza.
Tak też jest i tym razem. Isaak Barr - wzięty psycholog - przez pacjentkę poznaje jej siostrę. Od słowa do słowa - rodzi się romans. Ale jak to bywa w życiu. Urocza pani jest żoną człowieka, który bynajmniej fortuny nie zbił na handlu cytrusami. A jako, że często gęsto awanturuje się z żoną - ta w końcu wybucha i...
Zapewniam, że to dopiero początek. Z opisu historia może się wydać naiwna i oklepana, niczym koperta na poczcie, ale pozory mylą. To dopiero początek. Akcja filmu kluczy niemiłosiernie, co rusz zmieniając się i zataczając coraz szersze kręgi. W pewnym momencie dochodzi się do fragmentu, w którym wiesz niby wszystko, ale... No właśnie - za to lubi się filmy z wątkiem przestępstwa. Do tego niemal idealnie zaplanowanego.

Czym byłaby najlepsza nawet historia bez ludzi, którzy by ją przedstawili? Pustymi słowami. Do podobnego wniosku musieli dojść też widocznie producencim dlatego zatrudnili same znakomitości.
Rolę psychologa przyjął na swe barki Richard Gere. O jego kfalifikacjach nie muszę chyba mówić? Z powierzonego zadania wywyiązał się znakomicie. Postać przez niego animowana dynamicznie dostosowuje się do scen i nie sposób praktycznie złapać go na czymś uwłaczającym jego nazwisku. Podobnie ma się sprawa z duetem Basinger - Thruman. Grają znakomicie, a każda inaczej. Diabelska Heather po mistrzowsku balansuje pomiędzy kobiecą uległością, a zimnym wyrachowaniem. Zaś ze strony cichej Diany nigdy nie wiemy czego się spodziewać.
Bardzo spodobała mi się postać grana przez Keitha Davida. Detektyw, można rzec - standardowe wyposażenie filmów spod znaku starego prochowca - jest bardzo interesującą postacią. Nieco grubiański, ale w gruncie rzeczy jedyną rzeczą, jaka go obchdzi jest sprawiedliwość. Taki typ amerykańskiego, doświadczonego gliny, ale mimo wszystko (albo dlatego) wzbudza stonowaną sympatię.

Kapitalna jest muzyka stanowiąca podkład w co dynamiczniejszych scenach. Trafnie podreśla ich szybkość co wyśmienicie przekłada się na ogólne wrażenia z filmu. Celnie też podkreśla wszystkie dramatyczne momenty - przykładem niech tu będzie scena rozmowy pomiędzy Isaakiem a Heather w zakładzie psychiatrycznym.
Miejscami urzekają także zdjęcia. Po filmie kryminalnym w sumie niewiele można się spodziewać, poza dynamicznym kadrowaniem kluczowych scen, jednak tutaj każdy element został pieczołowicie dopracowany. Szczególne wrażenie zrobiły na mnie zdjęcia w latarni. Zarówno w dzień, jak i podczas burzy.

Pora przejść do wad filmu. Możecie się z łatwością domyślić, że jest ich niewiele. Trochę zdenerwowała mnie gra niektórych aktorów, jednakże przydzielone im role były na tyle epizodyczne, że nie warte wspomnienia. Niepotrzebne było także kilka scen. M.in. ta, w której Heather wychodzi ze szpitala w przebraniu i jest zatrzymywana po to, aby nie zapomniała torebki. Nudny i standardowy numer - mnie tylko wytrącił z klimatu. Jest jeszcze kilka drobnych szczegółów, ale nie będę się czepiał, bo film na to nie zasługuje.

Ogółem filma wypada bardzo dobrze. Kawał porządnego, trzymającego w napięciu i zaskakującego filmu, więc jeśli jeszcze nie widziałeś - poleca. A jeśli już kiedyś obejrzałeś wyżej opisany obraz - rzuć okiem raz jeszcze, podobnie jak ja.

+8/10

.:|Gregorius|:.



|strona 3|