Rajd Szwecji

     Drugim rajdem w cyklu mistrzostw świata był w tym roku Rajd Szwecji. Na starcie zjawiło się aż czterech polskich kierowców: Tomasz Kuchar nowym Focusem WRC, Hołowczyc, Kulig i Sztuka Lancerami róznych generacji. Rajd Szwecji był też pierwszą z ośmiu eliminacji Mistrzostw Świata grupy N. Pierwszego dnia rajdu na pierwszy odcinek rusza Loeb. I wygrywa tenże OS. Ale od następnego kolejność imprezy wraca do "normalnego porządku", czyli pierwszy Groenholm, który jak zwykle jedzie znakomicie. Za nim równi świetnie jadący Makinen. Z tyłu zwracają uwagę Rovanpera, który poza Makinenem był największym konkurentem Groenholma, Burns i rewelacyjnie jadący Gardemeister Skodą, a także latający po zaspach Szkot czyli Colin McRae. Koniec pierwszego dnia przynosi niespodziankę: w zasadzie nikt z liczących się nie odpadł, a na czwartym miejscu pojawia się Fin Juuso Pykalisto 206-óstką. Drugiego dnia tenże Fin ląduje w poprzek drogi, a Rovanpera ignoruje machających kibiców myśląc, że go pozdrawiają i na wyjściu z łuku uderza prosto w Peugeota Pykalisto. Oba samochody nie nadają się już do użytku. Na dobrym miejscu znajdował się również Duval, ale uszkodził zawieszenie Focusa i został na jednym z Os-ów. Trzeci dzień nie przynosi żadnych niespodzianek i Groenholm staje na najwyższym stopniu podium, dzieląc się nim z Makinenem i Burnsem. Tomasz Kuchar kończy imrezę na szesnastej pozycji. W grupie N natomiast dzieją się dziwne rzeczy. To znaczy Kulig pokonał trasę rajdu najszybciej, ale FIA zakwestionowała jego koło zamachowe i ostatecznie nie zdobył żadnych punktów, Hołowczyc po karze czasowej za zmianę koła na starcie do OSu jest piąty, a Sztuka po dyskwalifikacji Kuliga zajmuje siódme miejsce w klasyfikacji grupy N. Kolejną eliminacją Mistrzostw Świata będzie Rajd Turcji, a czołówka grupy N wystartuje w Rajdzie Nowej Zelandii.

mroofka