Telekamery, czyli nagrody widzów...
W ostatnim czasie miałem (wątpliwą?) przyjemność oglądania rozdania nagród tzw. "Telekamer 2003". Zacznę może od tego, że jest to nagroda przyznawana przez publiczność. Niech więc wyniki dadzą świadectwo naszych gustów. Całego "szoła" prowadzili Grażyna Torbicka oraz Robert Gonera. Gościem specjalnym uroczystości była "królowa kina francuskiego" - Cathrine Deneuve, której występ wypadł w moim odczuciu blado. Wprawdzie starała się, troszkę uśmiechała, podziękowała za nagrodę, ale była jakaś "zimna", nieobecna duszą. Jednak dla mnie i tak pozostanie jedną z najlepszych francuskich aktorek.
Jeśli chodzi o nagrody:
- dla najlepszej prezenterki - Jolanta Pieńkowska (akurat tę panią darzę sympatią), a pokonała ona między innymi Monikę Olejnik (która mimo iż jest straszną jędzą, to ma świetny program. Szkoda tylko że nie pracuje już w III Programie ("Trójce")), oraz swą redakcyjną koleżankę Dorotę Warakomską.
- dla najlepszego prezentera - Kamil Durczok, który pokonał m.in. Tomasza Lisa oraz Michała Fajbusiewicza. Nagroda według mnie trafnie przyznana, chociaż spodziewałem się większej konkurencji ze strony Tomasza Lisa.
- dla najlepszej aktorki - Małgorzata Foremniak, która po raz trzeci zdobyła nagrodę wyprzedzając takie osoby jak: Joannę Żółtowską (pani Surmacz), Małgosię Stużyńską (Marcysia), Małgorzatę Korzuchowską (M... jak miłość) oraz moją faworytkę Joasię Brodzik (Kasia i Tomek).
- dla najlepszego aktora - Artur Żmijewski - to również trzecia statuetka dla tego sympatycznego aktora. Szkoda tylko, że za jego sprawą statuetki nie dostał równiez nominowany Witold Pyrkosz, któremu pozostały już chyba tylko "nagrody honorowe". Cóż "Vox populi, vox dei". Pozostali nominowani to Michał Żebrowski (który w swojej bródce i wąsie wygląda w moim zdaniu obleśnie - chociaż o tym może niech wypowiedzą się kobiety?), Włodzimierz Matuszczak oraz Andrzej Grabowski.
Tutaj nadszedł moment, kiedy głównym bohaterem został pan Wiesław Michnikowski, któy odebrał nagrodę specjalną "Złote Spinki", a następnie wystąpił z krótkim recitalem. Może ktoś zapyta - kto to? Kto oglądał "Czterech pancernych i psa" winien wiedzieć. To aktor grający lekarza.
Po tym powrócono dalej do ceremonii, a na tapecie znalazła się najlepszy teleturniej. Z nominiowanych Henryka Talara, Karola Strasburgera, Huberta Urbańskiego, Tadeusza Sznuka i Roberta Janowskiego wygrał ten ostatni. No cóż, ja sądziłem, że wygra raczej Hubert. W tym momencie doszedłem do ciekawego wniosku - a ze mną część rodziny, która oglądała ten program. Tak... Znowu zwietrzyłem spisek. Impreza transmitowana w "Dwójce" i jak na razie wygrywają "sami swoi" - ale przecież tak chciała publika. Ale to jeszcze nie koniec...
Kolejną kategorią była: "Widowiska". Wydaje mi się, że albo w końcu zaczęto liczyć głosy uczciwie, albo ktoś poszedł po rozum do głowy i stwierdził: "Nie możemy dać wszystkiego swoim, bo będzie raban". Więc ochłapy z pańskiego stołu spadły na Krzysztofa Ibisza za "super qltowy" program "Knajpa". Pardon, "Bar". Pokonał on telewizyjnego wielbłąda (Sopotu mu nigdy nie zapomnę!!!) pana Kamela, Rudiego Schuberta, Elżbietę Skrętkowską, i "Qbę" Wojewódzkiego. Zdziwiły mnie nominacje dwóch person. Pani Skrętkowska, mimo iż robi świetny program "Szansa na Sukces", została nominowana chyba tylko po to by zostać "rzucona na pożarcie", bo przecież i tak nie miała żadnych szans. Gdyby natomiast został nominowany pan Wojtek Mann - prowadzący to wyniki na 99% wyglądałyby inaczej. Ale to tylko moje gdybanie... Został jeszcze pan Wojewódzki, którego nie trawię... Dla niego też stworzyłbym osobną nagrodę "Dziwoląg roku", ewentualnie "Czubek roku w TV". Niestety, dopóki pan W. nie będzie się zachowywał jak osoba normalna, do tego czasu będę go po prostu lekceważył. Wiem też jednak, że swym zachowaniem zjednuje on sobie dziesiątki fanów i to mnie smuci najbardziej. Ale ja tu o "Qbie", a tymczasem "Show must go on" jak śpiewał kiedyś Freddie.
Zostały jeszcze dwie nagrody: dla serialu komediowego i polskiego serialu. W tej pierwszej kategorii nominację zdobyli: "Lokatorzy", "Świat według Kiepskich", "Kasia i Tomek", "Miodowe lata", "Święta wojna". Wygrał mój faworyt czyli "Kasia i Tomek". Ucieszyło mnie to i nawet nagrody uszykowano dwie - dla Joasi Brodzik i Pawła Wilczaka. Teraz jednak wiem już, czemu nie chciano dać żadnej z nagród TVN-owi - bo pomimo iż robią świetny serial to "słoma im z butów wystaje". Gdy zamiast "Kasi" czy "Tomka" dziękujących za nagrodę zobaczyłem Waltera to już treść jego mowy nie była dla mnie ważna, bo jego przekaz odebrałem mniej więcej tak "Ha, ha frajerzy... Nie chcieliście nam nic dać, a i tak publika wie lepiej...." I po co po odbiór jednej nagrody pobiegło z 20 osób? Wiem, powiecie - to przecież twórcy, to nagroda dla każdego z nich. Ja odebrałem ten zmasowany atak TVNowców nieco inaczej. "Spławili nam Lisa, Olejnik, Urbańskiego, ale co tam... TKM". (tego skrótu nie będę rozwijał, ale i tak pewnie każdy wie o co chodzi). Niech więc prezes TVN-u nie dziwi się, że nie chcą mu dać żadnej z nagród, skoro nawet nie umie jej odbrać z godnością. Tak ja to odebrałem, choć pewnie wielu sądzi inaczej. Cóż, wasze prawo. Żałuję tylko że debilny "Świat według Kiepskich" wyprzedził "Lokatorów".
Została jeszcze nagroda dla najlepszego serialu. Chyba ludzie z TV przewidzieli, że TVN zrobi "oborę", więc profilaktycznie ich nie nominowali. A oto ci szczęśliwcy: Klan, Złotopolscy, Samo Życie, M jak miłość, Na dobre i na złe. Wygrał ten ostatni, podobnie jak wcześniej Artur Żmijewski i Małgosia Foremniak. W międzyczasie wystąpił jeszcze Marcin Daniec, który odebrał nagrodę specjalną za "Rozrywkowy Program Telewizyjny Wszechczasów". Doprawdy, straszne to czasy, skoro wygrywa taki idiotyzm. Jego "dowcipy" jakoś mnie nie rozśmieszyły.
Trodycyjnie już troszkę ponarzekałem, ale mam nadzieję, że bawiliście się przynajmniej tak dobrze jak ja. Jeśli chodzi o wnioski, moim zdaniem laureaci głównej nagrody nie powinny być brani pod uwagę w roku następnym, bo to robi się nudne, gdy ktoś odbiera tę samą nagrodę trzeci raz. TVN udowodnił, że mimo iż robi programy na wysokim poziomie nie wystarczy "by gadzina zmieniła skórę, lecz duszę..." - kiedyś mówił tak królewski błazen Stańczyk, ten sam, który został uwieczniony na "Hołdzie Pruskim". Panie Walter, troszkę ogłady medialnej by się panu przydało, same miliony to jeszcze nie wszystko.
Zlotto
zlotto@interia.pl
PS. Jeśli czas pozwoli, niedługo będzie o polskich eliminacjach do Eurowizji.
{Jak widać pozwolił :).}
PS2. Szanowna naczelno. Ostatnio w tekście o Michale Wiśniewskim zwróciłaś uwagę na to, że "zajebiście" to nie przymiotnik. :-) Przypomniałem już sobie, że przymiotnik odpowiada na pytania: "jaki, jaka, jakie", a to brzydkie słowo na "z" odpowiada na pytanie "jak", jest więc przysłówkiem. Równocześnie przepraszam za próbę wprowadzenia czytelnika w błąd.
{Ha, więc jednak - to był spisek! ;) }
PS3. Wyjaśnię też. Jestem oczywiście przeciwny zwrotom typu "QL", tutaj jednak użyłem ich kilkakrotnie. Zrobiłem to tylko w celu prześmiewczym. Liczę, że inteligentni czytelnicy zrozumieli i ten "ps" był zbędny.