Puchar Świata w Hakubie

Konkurs w Hakubie był niefortunnie rozgrywany w czwartek o godzinie 10:00, wtedy gdy większość z nas była w szkole czy w pracy. Do Japonii poleciało tylko dwóch polskich zawodników: Adam Małysz i Marcin Bachleda. Wyjazd na konkursy azjatyckie był o tyle korzystny, że na zawody nie pojechali tacy zawodnicy jak Sven Hannawald czy Martin Hoellwarth. Adam mógł odrobić bardzo dużo punktów do wspomnianych przed chwilą przeze mnie zawodników. Warunki na skoczni nie były korzystne, bo sypał gęsto śnieg. Największym mankamentem była niewidoczna czerwona linia punktu K. Nie przeprowadzono kwalifikacji do głównego konkursu, ponieważ zgłosiło się tylko kilku zawodników ponad główną 50-tkę, a przy tych złych warunkach klimatycznych było trudno w ogóle je rozegrać. Na początku skoki były nudne, ale po około dziesięciu zawodnikach skakał Austriak Nagiller. Skoczył bardzo daleko, tak daleko, że w tej serii nikt go już nie wyprzedził. Później daleki skok oddał Niemiec Peiper, a kilku skokach na belce pojawił się Marcin Bachleda. Marcin przełamał się, ponieważ podczas treningu skakał bardzo słabo, a tu w czasie konkursu skoczył bardzo ładnie i tuż po skoku zajmował 3 miejsce. Konkurs był często przerywany, a to z powodu złego wiatru, a to z powodu zbyt dużego opadu śniegu. W końcu przyszła kolej na Adama. Nie miał Adam dobrych warunków do skakania, ale kto je miał? Adam skoczył nie najlepiej, bo tuż za 120 metr. Adam był pod koniec pierwszej '10'. Ahonen skoczył o 3 metry dalej, ale uplasował się na 3 miejscu. Niespodziankę sprawił Austriak Nagiller oraz Schwarzenberger. W drugiej serii skoków nasz Marcin Bachleda oddał zdecydowanie gorszy skok, ale dzięki temu, że i inni zawodnicy skakali słabo, nasz rodak zajął 20 miejsce. Z niecierpliwością czekałem na skok Małysza. Gdy w końcu usiadł na belce, ucichł trochę wiatr. Adam skoczył i poszybował bardzo daleko. Ten skok pozwolił mu awansować o kilka miejsc w konkursie. Ten skok był najlepszy w drugiej serii. Po Adamie zaczęli skakać następni zawodnicy. Z rozpaczą lądowali o wiele wcześniej niż Adam. Doszła kolej do Japończyka Miyahiry. Ten jako pierwszy wyprzedził Polaka. Jako kolejny Małysza wyprzedził wracający do formy Matti Hautamaeki. Na szczęści Fin Janne Ahonen spisał się gorzej i uplasował się tuż za Adamem. Zostali dwaj Austriacy. Schwarzenberger skoczył słabo, ale miał dużą przewagę nad Adamem z pierwszej serii i wyprzedził Polaka, dokładnie o 0,5 metra! Jako ostatni skakał młody Austriak Christian Nagiller. Austriak nie dał odebrać sobie zwycięstwa. Skoczył tyle ile musiał. Był to jego pierwszy triumf w jego karierze. Adam był piąty, a Ahonen szósty, więc Małysz odrabiał do Fina 5 punktów.

» Komentarz - Komentatorem zawodów był Stanisław Snopek. Komentował on do nas ze studia. Kilka razy pan Snopek popełnił błędów, ale w porównaniu do pana Szaranowicza to było niewiele. Często też nasz komentator nie umiał określić ile zawodnik skoczył. Nawet ja miałem jednak z tym kłopot, a wszystko to przez brak czerwonej linii punktu K. Ogólnie komentarz był dobry.

» Transmisja - Zawody odbywały się w Japonii i dość często były zakłócenia, ale głównie spowodowane opadami śniegu, a nie odległością. Podczas zawodów realizatorzy konkursu nie pokazywali wskaźników wiatru, no, raz pokazali przez dwie sekundy, ale zamiast jednostki podać w m/s, to podali w km/h, co trzeba by było obliczać w głowie (1m/s = 3.6km/h). {Nigdy bym na to nie wpadła ;).}

» Przygotowanie konkursu - Jak już wcześniej wspominałem, że podczas konkursu padał gęsty śnieg i nie było widać nawet linii punktu K. Sędziowie często musieli puszczać przedskoczków, ponieważ śnieg zasypywał tory. Widzów też było mało, ale jak Japończycy nie odnoszą sukcesów, to widzowie nie będą chętnie przychodzić (u nas też tak będzie jak Małysz nie zacznie wygrywać).

» Ciekawostki - Jednym z przedskoczków był Masahiko Harada - wielka postać japońskich skoków! Żeby móc skakać w kwalifikacjach do PŚ (nie licząc głównej kadry), trzeba mieć przynajmniej 1 punkt w PŚ lub w Pucharze Kontynentalnym, a tego ten słynny zawodnik nie zdobył.

Matys
adam-matysiak@wp.pl