Seans pełen reklam

Wizje telewizji. Tutaj jeszcze nie pisałem. I, szczerze mówiąc, nie zamierzałem - bo poczytać lubię, ale nie jestem na tyle wiernym telewidzem jakiejkolwiek stacji, żeby się o niej wypowiadać, a w ogóle to w pudełko ostatnio wpatruję się bardzo rzadko. Ale - jest coś, co mnie... nie tyle denerwuje, co zwyczajnie wku..u..rza, a czym chciałbym się podzielić z szanowną publicznością. Jest to proste zadanie matematyczne: "obliczyć, ile trwa film o długości 90 minut, jeżeli jest wyświetlany w Polsacie w godzinach: a) popołudniowych; b) wieczornych; c) nocnych". Zna ktoś odpowiedź? Ja, niestety, tak. Dogłębne badania przeprowadzałem podczas oglądania takich filmów jak "Obcy" (Matko przenajświętsza! Co się stało, że Polsat szarpnął się na wszystkie cztery części! I to w przypadku, kiedy najnowsza ma mniej niż piętnaście lat!), "Carrie" (nowość '76!), "Tajna broń" (ta to leci średnio dwa razy na miesiąc - i zawsze jest megahitem!) oraz jakiegoś dennego filmu karate o kopii gorszej niż jakość "Quo vadis".

Przypadek a) - 90-minutowy film w godzinach popołudniowych. Biorąc pod uwagę wszystkie wspaniałości, jakie do zaoferowania mają producenci chipsów, tamponów, szamonów, jeszcze raz chipsów, komórek, znowu chipsów, znowu komórek, preparatów do mycia kibla i naczyń oraz - tak dla odmiany - komórek, obejrzenie częsci właściwej jest nie lada wyzwaniem. Doliczmy zwiastun kolejnego odcinka "Luz Marianny", genialnego serialu z przezabawnym i arcysympatycznym Czarkiem, innego serialu - z Czakiem Norisem i błyskotliwego "Idola". O tej porze reklamy są nadawane mniej więcej regularnie - co 20 - 25 minut. Co nam to daje? Około czterech ośmiominutowych bloczków, które wyrywają 25 minut życia (+/- kilkadziesiąt sekund). Odpowiedź: film 90-minutowy trwa min. 115 minut..

Przypadek b) - godziny wieczorne. Przeważnie seans ma początek o 21: 15. Oczywiście - przedłuża się "Samo Życie", które sprawia, że reklamy przed-przedfilmowe, poprzedzające zwiastuny i reklamy przedfilmowe trochę się opóźnią. Dzięki temu planszę tytułową filmu (w 1 na 5 przypadków będzie to "Tajna broń") widzimy o 21:29, ale nie zdążymy się na nią napatrzeć, gdyż zaczyna się losowanie totka. Wiadomo, że kiedy się skończy, zobaczymy już fragment filmu - bo nie wypada męczyć oczu widza listą płac. To powoduje skrócenie seansu o jakieś 10 sekund (oraz - u mnie - niesamowite wkurzenie, bo lubię wiedzieć, kto gra w filmie). Dalej: w bloczkach mogą się pojawić reklamy piwa (Heinekena, z głupimi Niemcami w głupiej niemieckiej chatce w górach, gwizdających w butelkę przez szpary w zębach), a częstotliwość "przerwań" wzrasta o kilka procent. Daje nam to jakieś 5 razy po 7-10 minut, czyli, biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, film 90-minutowy trwa min. 140, może 150 minut. (Z zegarkiem w ręku kiedyś obliczyłem, że jakiś 110-min. obraz zabrał mi trzy pełne godziny!!!!!!!!!!! Ale nie jestem pewien, czy to nie było w TVN...).

Przypadek c) - godziny nocne. Tutaj jest naprawdę ostro. Zupełna przypadkowość pojawień bloków reklamowych (zdarzały się dwa w odstępie 10 minut), jak i nieprzewidywalna ich długość. Do tego dochodzą reklamy z panienkami w strojach topless, które Polsat wrzuca ok. pierwszej w nocy, oraz jakieś techno-zajawki, kiedy to koleżka smętnym głosem bredzi o naprawdę cool rzeczach. No i piwo. I cała reszta. Za przeproszeniem - po północy to g...o mnie obchodzi, że Idea ma nowy pakiet. Niby co - wstanę i pobiegnę natychmiast to kupić? Wracając do zadania: prawidłowa odpowiedź waha się w granicach 130-160 minut, ale nie da się dokładnie określić czasu trwania 90-minutowego filmu. Teraz już tylko jedno słowo znajduje się na końcu języka....

Ech... mam nadzieję, że ktoś rozumie moje narzekania, bo szlag mnie trafia, kiedy widzę takie chamstwo ze strony dyrektorów stacji. Tak - chamstwo! Nie przyjmę żadnych tłumaczeń, że reklamy finansują seans itp., gdyż - po pierwsze film ma czterdzieści lat i ma budżet 10 x mniejszy niż miesięczna pensja szefa Polsatu, więc raczej drogi nie jest (jak na film), po drugie "Tajną broń" widziałem już n razy i wiem, że jest opłacona, a po trzecie zwyczajnie mogę mieć to gdzieś! Chcę obejrzeć film, a nie historyjkę jak to bakterie i wirusy popierdalają przez kuchnię wprost do ust smarkacza! Tym miłym akcentem kończę dzisiejszą lekcję matematyki.

military
militarypolice@wp.pl