"Nie do wiary" - opowieści niesamowite.

A więc to prawda! Mulder i Scully oraz Archiwum X nie jest wybrykiem wyobraźni Chrisa Cartera. Na świecie dzieją się rzeczy o wiele bardziej niesamowite, niż w wspomnianym wyżej serialu! Pojęcie o nich dostarcza nam co tydzień program "Nie do wiary": kosmici, spisek III Rzeszy trwający ponad pół wieku, tajemnicze podziemne miasta, poltergeisty, opętania, cziuba-kabras, wynalazcy bez przyszłości, życie seksualne księży, Rywin kontra Michnik... przepraszam, zagalopowałem się. Świat jest dziwny i tajemniczy. Nie wiem jak wy, ale ja co niedzielę, razem z głównym prowadzącym (nie znam nazwiska, bo w świecie toczonym przez spisek i korupcje istnieje reguła: "Im mniej wiesz, tym dłużej żyjesz") odkrywam kolejne niewyjaśnione, a do tego jeszcze nadprzyrodzone zjawiska. Ostatnio zadzwoniła do nas 18 letnia dziewczyna, która powiedziała prowadzącemu, że jest opętana przez szatana. Dacie wiarę? Prowadzący mówi z miejsca: "Jedziemy do niej!" Po dotarciu do celu, dokonawszy oględzin wyglądu dziewczyny, szef mówi żeby przywieźć dziewczynę podobną do tej prawdziwie opętanej. Trzeba nakręcić materiał jak się wije, wrzeszczy i moczy podczas aktu opętania.

W końcu przeprowadzamy wywiad z samą opętaną. Siedzi tyłem do kamery przy przyciemnionym świetle. Pociąga nosem. Mówi o swoich snach, w których kilku mężczyzn otacza ją i brutalnie gwałci. I tak jest prawie co noc. Prowadzący stwierdza, że jest przerażony i wstrząśnięty do głębi. Zapewne powie to samo na antenie. No tak, wypowiedź jednej osoby jest za krótka. Trzeba przesłuchać jeszcze najbliższe otoczenie dziewczyny. Matka jest na skraju załamania nerwowego, chłopak opętanej rzucił jednak kilka konkretów: W trakcie jednego z aktów opętania, kiedy opętanej śniło się, że jest gwałcona, ten starał się jej pomóc poprzez zbudzenie. Wymierzył kilka siarczystych policzków. Po chwili tego żałował. Opętana bowiem po przebudzeniu obsypała go gradem przekleństw i wyzwisk. I taka ma być wdzięczność za okazaną pomoc? Odebrałem to tak, jakby on wyrwał ją z jakiegoś błogiego snu. Czy tak można nazwać sen o gwałcie? No, teraz czas na reklamy. W tym czasie ekipa zmontowała już sceny z dublerką opętanej. Będzie tego jakieś dziesięć minut na potrzeby programu. Wracamy po przerwie reklamowej. Kolejna sensacja! Prowadzący odebrał telefon od opętanej, która teraz boi się o swoje życie. Jesteśmy u niej w domu. Członek ekipy potyka się o kasety video, które wypadły z szafki obok telewizora. Podnoszę jedną. Czytam napis na opakówce: "Gwałt na dzień dobry" - film erotyczny ZSRR 1972...

Mówię prowadzącemu, że to jakaś nimfomanka. Pokazuję kasety. Nic z tego: "I tak cienko przędziemy" - słyszę w odpowiedzi.

Kolejny odcinek zmontowany. Prowadzący zdejmuje okulary i z udawanym przejęciem mówi: "Jak potoczą się dalsze losy tej dziewczyny? Co może ją jeszcze spotkać w tych przerażających, nie dających się wytłumaczyć w żaden racjonalny sposób snach? O dalszym przebiegu sytuacji będziemy państwa informować w następnych wydaniach Strefy 11. Przypominam, że nasze telefony są jeszcze czynne przez godzinę...".

A już za tydzień w Strefie 11: Co kryje w sobie telewizor jednego z mieszkańców południowo-wschodniej Polski? Jaka siła emituje te wszystkie przerażające obrazy na jego ekranie? Czy ekipie Strefy 11 uda się ustalić, kto lub co jest przyczyną powstawania tych niezwykłych zjawisk?

juvenal
szebrowsky@poczta.onet.pl

Ps. To jest recenzja:))) Na jej podstawie sami wystawcie ocenę temu programowi...