Opiszę tu coś niezwykłego. Pewien skarb, który odkryłem dawno temu, choć sam jestem niedawny (młody znaczy - 16). Pewnego dnia zasiadłem przed telewizorem i zobaczyłem Cyrk. Myślę se - głupie to jak but, albo nawet para. Jednak nie przełączyłem, ponieważ za bardzo się śmiałem.
Latający Cyrk Monty Pythona
Pythoni to grupa pięciu Anglików i
Amerykanina. Wszyscy faceci, a jeden to nawet wolał chłopów
(jedyny, który nie żyje; dziwny zbieg okoliczności:)))))
Trochę powystępowali razem i w końcu dostali własny serial w
BBC. Kręcili go parę lat (5 czy 6, z pamięci piszę). Zasada
serialu była taka - żadnych zasad. Odcinki nie powiązane, zazwyczaj były po prostu zbiorem
skeczy. Skecze dotyczyły wszystkiego - a to mecz piłki nożnej między
filozofami greckimi i niemieckimi, a to przedstawienie bitwy o
Perl Harbor (ze 20 staruszek okładających się torebkami w
błocie).
Dość charakterystyczne są animki Jankesa
T. Gilliama. Służyły one za dość ciekawe przejścia między
skeczami (np. koniec poprzedniego
skeczu jest obrazem na ścianie w miejscu, gdzie odbywa się
kolejny). Oczywiście nie miały sensu.
Swoją drogą, Gilliam jest teraz znanym reżyserem (dwa lata temu był w jury na
festiwalu w Cannes).
Scenariusz serialu pisali wszyscy, reżyserował Ian McNaughton (nie był
członkiem M.P, niedawno umarł w Niemczech). Serial miał 42
(chyba) odcinki po 30 minut. Zaczynał się
charakterystyczną animką, lecz jak to pythoni, początek czasami
był na końcu.
Nigdy się nie nudzisz, kiedy ich oglądasz, ponieważ
nigdy czegoś takiego nie widziałeś. Oni według mnie otworzyli
drogę wszystkim ludziom o absurdalnym poczuciu humoru (jeśli
skojarzyłeś ten tekst z Hallie Berry to możesz się teraz
pogłaskać po głowie w nagrodę).
To tak jakby bracia Marx, tylko 10 razy bardziej dziwni = dobrzy.
Zaletą serialu było to, że nie musiałeś oglądać poprzednich
odcinków, aby się dobrze bawić. Ja osobiście nie opuściłem
żadnego odcinka, choć nasza telewizja puszczała go kilka razy i
zawsze o tak dziwnych porach, że myślę sobie, że w Dwójce pracuje
jeden z Monty Pythona.
Wspomnę jeszcze o kimś, kto dla mnie jest
7 pythonem, czyli Tomaszu Beksińskim. Człowiek przetłumaczył na
polski ten serial. Dziękuję Bogu, że ten człowiek się
urodził, bo tak genialnego tłumaczenia nikt inny by nie zrobił.
Niestety popełnił on samobójstwo ze 2 lata temu.
Na zakończenie wymienię
trochę plusów i parę minusów:
Plusy:
- absurdalny humor
- totalnie o wszystkim (możesz być pewien, że oni nie
mają tematów tabu)
- jest to rozrywka intelektualna (jak ktoś uważa inaczej
to nic, ale nie ma racji)
- genialne tłumaczenie T. Beksińskiego
- mielonka (to dowcip dla fanów)
- dla muzykalnych zachętą jest, że wielkimi fanami byli
Led Zeppelin, Pink Floyd (te dwa zespoły dały kasę na pierwszy
pełnometrażowy film M.P "Monty Python i Święty Graal" G.H z
Beatles (dobra, nie wiem jak to się piszę). On zasponsorował
drugi film "Żywot Braiana".
- superklimat
- piosenka "Nigdy nie śmiej się z Polaka"
- CD-Action go uwielbia (nie wiem czy to plus)
Minusy:
- rzadko go puszczają i o dziwnych porach {To bym polemizowała. Tzn. może i puszczają o dziwnych porach i rzadko, ale to nie minus samego serialu...}
- nie dla każdego
- niektórzy uważają, że czasami M.P posuwali się za
daleko
- CD-Action go lubi (hm, to za te wszystkie
prześladowania w Action Redaction)
- Więcej nie wymyślę, a ten to jest po to, żeby zapchać
miejsce (wiem jak to lubicie).
Ocena: 11\10
Ps: Wiem,że to za dużo, ale podejrzewam, że to zrozumiecie.
Ps2: Słuchałem "Penis Song" M.P , RHCP i Barry White oraz
czytałem książkę "Co robi Kubuś Puchatek jak mu się miodek
skończy". {Wow! To Ty jednocześnie piszesz i książki czytasz? Ja też bym tak chciała... :)}
Ps3: Serial kręcono w latach 1969-74. To wcześniej to zaćmienie umysłu.
M.I.W
Men In White lub Mateusz Iwo Wawruch
www.iwo@wp.pl