Krajowe eliminacje konkursu Eurowizji - czyli jaki konkurs taki zwycięzca
Dzisiaj mam zamiar zająć się eliminacjami do konkursu Eurowizji. Gwoli przypomnienia, debiutowaliśmy w nim w 1992 roku - kiedy Edyta Górniak zdobyła drugie miejsce, ze swą piosenką "To nie ja..." . Zdziwił mnie nieco nowy image pani Edyty, który więcej odkrywał niż zakrywał. Nie żebym czuł się zgorszony, ale jeśli piosenkarka doszła do wniosku, że musi wystąpić na półnago, żeby ktokolwiek zwrócił na nią uwagę, to ja na jej miejscu zastanowiłbym się nad sensem dalszej kariery. Od pamiętnego roku 1992 systematycznie lokowaliśmy się na podium, tyle tylko że pierw trzeba było odwrócić tabelę końcową "do góry nogami". Może troszkę przesadziłem, ale nasi reprezentanci wypadali zazwyczaj "jak przez okno". Przed tegorocznymi eliminacjami, pełen optymizmu, licząc na obiektywny wynik i wybór reprezentanta, którego nie będziemy musieli się później wstydzić przed całą Europą, zasiadłem w sobotę o 20 przed moim telewizorkiem.
W szranki konkursowe stanęło 14 wykonawców (chociaż liczby nie jestem pewien), zdziwiłem się nieco, jakimi kryteriami kierowała się komisja, ale na to już wpływu nie mieliśmy. Jeśli o mnie chodzi, to osobiście jestem jednak za tym by dawać szansę młodym i obiecującym zespołom, a nie "wapniakom", dla których Eurowizja miałaby być ukoronowaniem kariery. Może powiem jeszcze o moich faworytach. Kibicowałem Blue Cafe, Ha Dwa O i braciom Cugowskim. Nie żebym był rozkochany w takiej właśnie muzyce. Sądzę jednak, że akurat te zespoły nie przyniosłby nam wstydu. Rozśmieszył mnie nieco fryz starszego z braci Cugowskich - ucharakteryzowany na punka. Pomysł oryginalny, tylko pomylił mu się typ muzyki. Ogólne wrażenie jednak pozytywne. Do gustu przypadł mi też skrzekliwy głos wokalistki Blue Cafe. Żeby nie było jednak wątpliwości - był to dla mnie pierwszy kontakt z muzyką tych zespołów.
Moje zdziwienie, ale również podziw wywołał występ człowieka znikąd czyli "Gosi". Zapewne była ona pogodzona z tym, że nie ma większych szans, ale i tak dała z siebie wszystko.
Kolejną rzeczą, na którą zwróciłem uwagę (tym razem dzięki opinii "wielkiego eksperta" w sprawach muzyki, czyli mojego brata) to fakt, że wszyscy wystąpili z playbacku. Na dowód zacytuję właśnie brata: "Oni wszyscy ściemniają, żadna gitara nie zagra tak jeśli nie podłączą jej do pieca". Nie mam jednak zamiaru krytykować za playback, bo zapewne wymagała tego specyfika koncertu.
Na koniec przyszedł czas na ogłoszenie wyników. III miejsce Blue Cafe, II miejsce Wilki (swą piosenką chcieli podobno udowodnić, że potrafią stworzyć coś ambitniejszego niż "biuściastą Baśkę". Nie powiem, nawet, nawet był ten ich song.). Wygrał kto? "Zajebisty"!!!! Ich Troje i ich piosenka "Keine grenzen - Żadnych granic". Jeśli czytaliście któryś z moich poprzednich artykułów wiecie zapewne, że lubię narzekać. Tak będzie i teraz... "Ich Troje" - no dobra, jeśli ktoś z tych wykonawców ma jakąkolwiek szansę zdobyć dobre miejsce, to jest to chyba akurat ta kapelka. Zarzut, że śpiewają akurat po niemiecku... Niech śpiewają sobie w języku plemion suahili. Żałuję tylko że niewielu wokalistów zdecydowało się na piosenkę w języku polskim. Ale cóż... Europejskość zobowiązuje. Zniesmaczyły mnie dwa fakty. Pierwszy to ten, że oprócz reprezentowania Polski, Ich Troje chce reprezentować również Niemcy. To, że Michał Wiśniewski ma dwa obywatelstwa mnie nie rusza, ale niech się zdecyduje czy to Polska jest jego ojczyzną, czy Germania jest jego heimatem. Drugi "zonk" to oczywiście przewałka z liczeniem głosów. Zapewne i tak wygrałoby Ich Troje, ale czy TVP musiała zrobić wszystko by im pomóc? Mam tu na myśli niepoliczenie znaczącej ilości głosów, które jak się później okazało dotyczyły głównych konkurentów Wiśniewskiego i spółki. Dobrze, że ktoś z TV szybko sprostował, że nawet jakby okazało się, że źle policzono głosy, to do Rygi i tak jedzie trójka z Łodzi.
Może was zdziwię tym stwierdzeniem, które po tylu narzekaniach zabrzmi zapewne śmiesznie i dziwnie ale... W maju będę trzymał kciuki za Ich Troje... I to wcale nie dlatego, że "ich lubię", po prostu zadziała podświadomość i patriotyzm.
Zlotto
zlotto@interia.pl