BARDZO GŁUPI PROGRAM? NIE. TEKST KOLEGI - OWSZEM

Przyrzeczenie trzeba realizować, nieprawdaż? Jak powiedziałem - postanowiłem od jakiegoś czasu z niektórymi tekstami polemizować. Przyznam, iż rozmowy dotyczące ubiegłego numeru były przeprowadzane z osobami w miarę myślącymi i inteligentnymi, to teraz może nie będę nic pisał, żeby nie popaść w skrajną głupotę. Autor, wyraźnie zaabsorbowany wysiłkiem intelektualnym tudzież grą w GTAIII popełnił tekst, który w moje paskudne łapska trafił i już nie ucieknie. Sorry, ale na pewną głupotę uczulony jestem niemiłosietnie i aż nie mogę czytać co poniektórych bzdur. Dla mnie osobiście, autor pisząc ten art, próbował wyraźnie dobić nas swoją maestrią językową, głęboką znajmością języka i bogatym słownictwem. Grunt, że najpierw powinien zacząć od szukania odpowiednich komórek mózgowych odpowiedzialnych za procesy myśleniowe. Analizując ten tekst, mogę powiedzieć z całą odpowiedzialnością, iż takowych absolutnie Mu brak (ba, całkowicie chyba nie było i nie będzie) Nie wiem, czy prezentuje lepszy poziom intelektualny, a moje wykształcenie językowe przedstawia się w świetle bardziej korzystnym, niemniej tą czystą tandetną, emanującą badziewiem propagandy, nie mogę przyjąć i zaakceptować. Wybaczcie... Zwroty kolegi normalnie, moje na czerwono. (osobiście uważam, iż od połowy tekstu zaczyna się prawdziwa wymiana zdań i co lepsze fragmenty...)

(To ja się dopiszę na fioletowo i kursywą - Caleb))

Jak sobie jaśnie pan życzy :> - Sly

Ostatnio w naszej telewizji narobiło się tych Reality-Show, a jedno jest większym badziewiem od drugiego.

Nikt Tobie nie każe oglądać tego "badziewia". To zależy tylko od Twojej własnej nieprzymuszonej woli. Jak widać - bardzo posępnej. :>

Te BigBrothery, Rozbitkowie i inne Bary to po prostu kolejne zakały naszych telewizji.

Możemy oczywiście wprowadzić programy mające na celu zapoznanie rodaków z twórczością bengalską i wszelkimi powiązaniami kulturowymi odnośnie tej. Oczywiście... Ja tak chcę! Puszczać gnioty, tzw. totalne zera, ogólnie infantylne, a po których to co niektórzy zrozumieją pojęcie "dowartościowanie się"... Zakały zakałami, niemniej trzeba spojrzeć na oglądalność tychże. I co, mina zbladła?

(Sly-jek: po pierwsze primo oglądalność wszelakich reality-show maleje. I po wielkim boomie, jakie wywołał pierwszy Big Brother wszystkie kolejne R-S miały coraz mniejszą oglądalność. Ja na przykład zamiast R-S wolałbym zobaczyć Garfielda lub South Park. Ale każdy ogląda to co lubi i to się nazywa wolność - Caleb)

No co ty nie powiesz... - Sly

Muszę się przyznać - oglądałem pierwszą edycję BigBrothera.

Czyli jesteś osobą oglądająca zakały. To się nazywa taki jeden wielki kilkumilionowy klub, który razi swoją nieudacznością i brakiem wartości moralnych podglądując innych. Jak mówisz - tak masz. Można wręcz powiedzieć: zakały dla zakałów.

I na tym koniec.

Czyżby?

No, może jeszcze oglądałem Agenta 1, 2 i tę 3 edycję.

O właśnie. A jednak coś jeszcze... To już Cię opętało i nie uwolni. Czy powód przyznania się do oglądania show typu Agent jest wstydem?

Trzeba przyznać - to są naprawdę dobre programy.

A jednak nie kompromitujesz się w moich oczach na tyle, a sam z radością muszę stwierdzić, że stan fizyczny w Twoim mózgu zmienia się z czasem (podczas pisania tego arta) z gazowej pustki na ciekłą wodę. Może będzie lepiej? Poczekamy...

Proszę się nie obrażać.

Ale gdy już się Realiti-Showałem (nie oglądałem), to moją uwagę na kilka dni przykuł Bar edycja II, po prostu kolejne badziewie polskiej telewizji.

Ach, jak on to wspaniale ujął. Jestem pod wrażeniem. Ups... Jestem na tak. :> W takim razie ja jako osoba, która nie wstydzi się powiedzieć, że te badziewie nagminnie oglądała stwierdzę, iż chce ich jeszcze. Zadowolony? ... Ba-dziew - też mi coś, phi(Caleb :>)! :>

Phi Sly i Inter Polkowice. U was nawet śnieg pada do góry nogami - Caleb.

Po pierwsze, mój klub nazywa się Górnik Polkowice, po drugie u nas już śnieg nie pada. I po trzecie: phi, podkarpackie. Tam to dopiero muszą być śnieżyce. :>> - Sly

Wszystko tam jest ukartowane od początku do końca.

... poczynając od tego, iż prezydent Bush przed rozpoczęciem realizacji antenowej zadzwonił do producentów, aby wyrazić swoją opinię o uczestnikach tudzież zgłosić kandydaturę zwycięzcy, w tym wypadku Erica. Przecież przyjaźń między Polską a Afryką musi się umacniać, co wielce spostrzegawczy i intuicyjny boss USA oczywiście zauważył i zaaplikował niniejszą propozycję.

Tak jak np. było z Tatu (nie słucham).

I dobrze robisz. Słuchajta Mozarta ludziska - Caleb

Nawet się nie ważcie! ;> - Sly

Winix: Nikt Cię nie zmusza. A tak na marginesie: co z zespołem TATU było ukartowane? Aaaa... już wiem. Jak mogłem na to nie wpaść. Przecież ukartować się tylko mogą karty w kartonie wraz z kartą Kurta (Cobaina?), wykartkowanym zeszytem w kratkę-gratkę, szmatkę i wariatkę... Ach te kartki, to wszystko przez nie. W takim razie ciąć - po wsze czasy - Amazonkę z drzew. Chociaż tego paskudstwa się pozbędziemy...


Niby ten cały gość z długimi włosami pojechał załatwiać.

Wywnioskowałem z tego (za pomocą mego niezawodnego deduktora), że on nie pojechał, ale jednak zrobił to na niby. Pewnie źle zrozumiałem. Nie szkodzi - nie każdy jest doskonały.

Tylko pytam, jak ludzie mogli wybrać taki badziewiasty zespół jak Tatu, ja tam bym wolał Coena (czy jak to się tam piszę).

Widać ludzie w miażdżącej większości postanowili, co chcą oglądać i nie możesz tego podważyć. Chyba, że dokonasz zbrojnej napaści na głosujących, a twoje hasło powitalne brzmiało będzie: giń, psie niewierny. W takim razie wesołej zabawy. :> I CoHen nie przyjechał, gdyż zakochał się w Henii, tej od Zenii. Tak, to ta, co umie latać.

{Hmm, gusty bywają różne, a przykład choćby sly'a czy istnienie kącika Tatu w AMMuzyce świadczą o tym, że nie każdy uważa Tatu za badziewie. Nie ujmując nic Cohenowi ;).}

Ach, moja droga Taw. Ty tutaj mnie tak na łamach ładnie bronisz bez żadnej rekomendacji czy inicjatywy z mojej strony, a ja Ci jeszcze nigdy nie podziękowałem. Bodajże nastąpiła odpowiednia chwila. Wielkie dzięki! Zresztą wcale nie uważam, że TATU jest zespołem kompletnym, acz ich muzyka dosyć mi się podoba. A Cohenowi nic nie ujmuj (odejmuj), bo jeszcze... no chłopak się bezpłodny zrobi. ;>

Wiadomo - reżyserka, niby gość załatwił to Tatu, ale nie przyjechały, bo chora jedna była, ale jak znów pojechał do Moskwy to już była zdrowa.

Ciekawa historia, nie? Mulder pewnie by się tym zajął (czytaj: Scully odwali całą robotę :>) Widocznie branża farmaceutyczna działa bez jakichkolwiek zarzutów. To źle? Wiem - źle. :>

Czy wy naprawdę myślicie, że zespół, który się ostatnio wzbił i robi karierę, przyjechałby do jakiegoś tam Baru.

Nieeee... gdzie tam. Przecież ta czysta tandeta emanująca głupotą większą niż Rów Mariański nie ma prawa przyjeżdzać do kraju, gdzie tolerancja ludzi sięga zenitu, samych szczytów i granic możliwości. Niee... gdzie one by tam chciały... nieee... No co ty? Siejesz tutaj jakąś szmatławą propagandę w dodatku nie argumentując niczym. (Ewentualnie możemy te braki nazwać ohydną czystką w ubytku pustki mózgowej.)

{A jednak przyjechał. O czym świadczy choćby relacja sly'a z koncertu.}

Eeee... a skąd Ty to wiesz? ;>

Pewnie, że nie, w dzień później rosyjski duet miał występ w Łodzi, więc nie przyjechali specjalnie, jak to trąbili w Polsacie.

Oni nie trąbili (nawiasem mówiąc, to nie było trąbienie, a gdakanie tudzież wypantrifykontascjonowane dukanie) tylko wszem i wobec ogłaszali, iż sam fakt będzie miał miejsce. Naturalnie, że ściemę i zasłonę dymną - niekoniecznie przemyślaną i rzeczywiście dobrą - zawsze się stosuje, więc nie widzę sensu dalszego podsumowania.

Ten program od początku do końca odbywał się według scenariusza,

... masz rację. To tak jak z filmami. Najpierw ktoś pisze (a bagatela, scenariusz do Baru zajmował całą JEDNĄ stronę! Naprawdę, nie kłamię!) scenariusz, później inni go czytają i na tych obozach przedprogramowych dzień i noc ćwiczą, aby wypaść jak najlepiej i utożsamić się ze swoją postacią. W istocie Eric nie był Murzynem, a Żółtkiem, do tego z Ameryki, tudzież po transporcie z kosmosu, tylko te nieszczęsne gadziny-producenci zrobili z niego czarnoskórego "infantylnie" myślącego Polaka. Ach, Ciebie naprawdę nie da się nabrać. Każdego przeciwnika w walce na argumenty pewnie zmiatasz w pył swoją dosłownością wypowiedzi oraz pokaźną liczbą zwrotów charakterystyczną dla siebie, które tylko fajnie brzmią - mało znaczą. Już więcej nie chcę się z Tobą bić - naprawdę. Raz, że żadna satysfakcja, dwa - pewnego osiągniętego poziomu zniżać zamiaru nie mam, trzy - dbam o swoje imię w całym gronie AM (a już dostatecznie zostało one zrujnowane) chcąc zachować w miarę wyrazisty profesjonalizm. (choć według niektórych jestem tworem ambiwalencji, głupoty, istotą stworzoną z najgorszych cech puszki Pandory)

a jak ci uczestnicy grali!

Oooo... widać jak na dłoni, żeś konsekwentny chłopina, i do tego niegłupi. Zauważył (pod lupą oczywiście) to, iż jeśli wszystko odbywało się tam według onegdaj napisanego planu, to musieli grać. Co za spostrzegawczość i realizacja swoich pomysłów...

Weźmy takiego Erica z Górki się paso (Burkina Faso).

Szacunku trochę dla innych. Do czego w ogóle dążysz? Czy chcesz coś komuś udowodnić, być kolejnym klonem Archiego, czego wprost moje oczy znieść nie mogą. Za grosz orgynalności czy niepowtarzalności i szerzeniu własnego stylu... A takie pisanie przyprawia mnie o mdłości i wywołuje konwulsje. Dobrze, że nie ma Ciebie koło mojej - ostatnio wyjątkowo - skromnej osoby. Troszkę edukacji (jak i fizycznej tak emocjonalnej) przydałoby ci się na pewno. Gwarantuję!

O ja też bardzo klonów Archiego nie lubię, ponieważ w większości ich poczucie humoru jest bardzo nikłe. Zresztą jak moje.

I tu się z Tobą zgodzę na całej linii ;< - Sly

Gdy kamera najeżdża na niego to gość od razu zadowolony i uśmiechnięty od ucha do ucha.

Jak było tak w scenariuszu, to przecież nie mógł wykonywać poleceń niezgodnych z tymże, ponieważ zostałby natychmiastowo i definitywnie wylany z pracy. A jednak nie jesteś konsekwentny - tutaj się pomyliłem. Wyraźnie osobników o sposobie myślenia Twego typu nie mogę jeszcze prawidłowo rozszyfrować.

Albo taki Adrian, który udaje jakiegoś tam przyjaciela, a później rzuca ciężkimi przedmiotami. Gość ma jakieś rozdwojenie jaźni! Niby taki wielki przyjaciel Erica, a nie wlazł z nim do Baru. Za to jak się obraził gdy go wyrzucili!

Nie chce mi się pisać na jego temat, gdyż zapewne nastąpi deprawowanie młodzieży z mojej strony. Koleś - dla mnie - powinien się leczyć w zakładzie, i tyle! A wiesz, na czym ta przyjaźń polegała. Zaraz powiem. Wyobraź sobie telenowelę brazylijską, odcinek 2452. Powiedzmy, że Eric to Guliano, a Adrian - Alvaro. Ten pierwszy dowiaduje się, iż drugi jest pasierbicą pingwina Johnego, brata Ludwika od cioci Jadzi. I tak, gdy sielanka nieubłagalnie trwa, następuje bezprzeczna konsternacja emocjonalna mająca na celu wbić widza w podłogę. Musi nastąpić w "filmie" nagły zwrot akcji, żeby przyciągnąć konsumenta do ekranu, a korzystając z wzorców południowoamerykańskich, producenci "Bar movies" wpadli na pomysł, aby wszystko wyjaśniło się dopiero na końcu. Ale i tak nie wiesz wszystkiego, oj nie... Eric jest z Bangladeszu i służył u króla Łokietka. Był czyścibutem. Adrian zatem też nie jest mężczyzną, a kobietą. (bez nóg, z trójdzielną krągwią infrasoniczną wokół pasa) Autorzy oglądając "Seksmisję" również postanowili, iż ich fabuła będzie wielowątkowa i tajemnicza. Kończąc realizację dochodzimy do wniosku, iż wszystko dzieje się na wzór ewidentnego zespolenia amerykańskiej tandety kina i brazylijskich tasiemców, co daje wynik co najmniej dobry, ażeby nie powiedzieć fantastyczny. I znów dałeś się nabrać, ha! Widać, jak uważnie oglądałeś!

WBarze II mieliśmy więc: pedała,

... który emanował naturalnością i oryginalnością poglądów. Na marginesie: masz coś do takich? Nie chciałbym nikogo tutaj urażać i wartości, (których na razie nie dostrzegam, mimo szukania lupą) acz Twoje rozumowanie i język, jakim się posługujesz sprawia, iż chętnie zaaplikowałbym Ci tortury, najlepiej na Syberii i przymusową pracę w Afryce, ażeby nogi i ręce Twoje poczuły ból, cierpienie, a same zalane zostały krwią. Tylko tyle. Jeśli chcesz - dopisz sobie stosowną listę propozycji dodatkowych i w miarę możliwości, skrzętnie realizuj. I tak z kończyn dolnych może jakieś impulsy przejdą ku górnym, wręcz do mózgu. Ach, przepraszam - za bardzo Cię w partiach wyższych doceniłem.

Murzyna,

... który nie wie o naszej nieuprzejmości wobec człowieka innego, tym bardziej patrząc na kolorystykę skóry. Chyba jeszcze nie dotarło do Erica, że Polska nie jest krajem tolerancyjnym, a stertą nadętych bęcwałów troszczących się o swoje dobra. Postaw się, proszę Cię towarzyszu, na miejscu tegoż, i spróbuj w pocie czoła przez kilkanaście godzin pracować przy upale pięćdziesięciostopniowym, aby mieć na wyżywienie rodziny. Afryka i warunki klimatyczne charakterystyczne dla niej, tną równe wszystkich, pochłaniają i zabierają. To nie Polska, która w tym kontekscie, wydaje się ona być krajem pozbawionym wad, a przepełnionym zaletami. Oj nie... Mówisz tutaj o "Murzynach", a gdzieś indziej się z Ciebie śmieją (ze mnie też, z Taw i ze Smugglera, z prezydenta nawet), żeśmy niższa rasa, podległa innym. Zrozum, że jeśli kogoś osądzasz (i to w sposób mocno nie przypadający mi do gustu - niekulturalny) sam możesz zostać osądzony przez osoby, których wcale nie znasz i na oczy nie widziałeś. Ale one twiedzić mogą: Ci, ci, tamci, i na dodatek oni jeszcze... - kompletne dno, myśmy być wyższa rasa, mądra, która posiadać wiedza... I co, jesteś w położeniu przegranego, nie?

Ormiankę,

... która poczuwszy smak wojny, bezprawia i biedy uciekła do nas, aby rozkoszować się ustami pełnymi walorami kraju, opływającego w dostatek, jakże szlachetnego i pięknego pod każdym względem. O tak... to właśnie to...

psychola,

... mającego na celu, jako przedstawiciel grupy myślących inaczej, szerzyć swoje prawa i zarażać głupotą resztę. Fajnego masz szefa - jak mniemam... Błyszczący spostrzegawczością i inteligencją, możnością udzielania dobrych rad... Możesz być dumny, iż wzięli dowódcę tej grupy, w której to zebraniach zapewne uczestniczysz. Ba, w końcu uczą tam udzielania sensowych wypowiedzi... :>>

tę białą, co wszystkich zna,

... a której to nie widziałem na oczy? Wmawiasz mi bezczelnie, że ktoś tam taki był? Aha... no tak... Jasne. Jak Słońce. Nawet dwa. I ja Tobie też.

w tym E. Zapendowską z Idola,

Hę??? Co?!? Gdzie, bo nie widzę. Aleś ty, człowieku niegodny, umiesz wprawiać w kompleksy i troski. Przez Ciebię chyba muszę pójść do okulisty. Może podasz mi adres? Kompletnie nie rozumiem tego wyrażenia? To pani Zapendowska była w Barze? Hmmm... Taw - pomóż! :>

Pomogę, pomogę, a jakże. I to nawet nie Tobie, Sly ;). Coś mi się wydaje, że tym razem przy rozkładaniu zdanie na czynniki pierwsze gdzieś zgubiłeś jego sens ;). "Tę białą, co wszystkich zna, w tym E. Zapendowską z Idola" - czy gdzieś tu jest o pobycie Elżbiety Zapendowskiej w "Barze"? Jest tu tylko o jakiejś białej, która ją zna... - Taw

trójkę rasistów: Gumiżelka, tę białą z warkoczami i tego też podobnego do pedzia Tomka Z. czy jakoś tak.

I chociaż niesamowicie stracili w moich oczach podpadając nieubłagalnie, to jakiś szacunek jednak do ludzi ich pokroju mam. Bo o człowieku świadczy to, co ma do zaprezentowania szerszej publiczności i z czym się do niej zwraca. Jakieś sugestie? A do tego uważam Cię za osobą niezrównoważoną, beznadziejną, noszącą okulary i do tego zachowująca się jak pedzio George Michael czy jakoś tak. (No co?! Nie znam Ciebie, aczkolwiek również przecież mogę oceniać po poziomie i stylu pisania, jaki prezentujesz. Zresztą użyłem takich samych zwrotów, więc nie miej pretensji) Znasz może tego największego świra z USA? Trzeba było zaznaczyć na początku tekstu, że z takimi obcowałeś w więzieniach "lewicy" przy okazji nabierając pewnych - mi się absolutnie nie podobających - cech charakteru. To oni Cię debilizmem zarazili...?

Niby wszyscy są zwykłymi ludźmi, a okazuje się, że połowa z nich zna prezydenta i papieża osobiście. Trochę dziwne.

Nic prostszego. Moja córka (która - w gwoli przypomnienia - jeszcze się nie narodziła) znała Krzysztofa Kolumba i Mieszka I. Takich jest na pęczki. Szukaj, a znajdziesz. Nie, nie w mózgu, bo tam nic nie ma...

Gratuluję Ericowi, że wygrał (że wygrał dowiedziałem się od kolegi przypadkiem), ale tu następuje pytanie: jak człowiek, który nie jest Polakiem, może wygrać polski program?

A jakie prawo masz do tego, aby prać swoje gacie w proszku przez siebie dowolnie wybranym, ano? Takie same. Więc nie widzę sensu dalszej dyskusji. Co - on niby jakiś gorszy od Twojej, jak mniemam, skromnej osoby? Nie, nie i po trzykroć jeszcze raz - nie! Przynajmniej serce w miarę złote, a i myślenie niegłupie. I tolerancja w zapasie. Wybierając Erica jako przyjaciela i Ciebie, bez chwilowego zastanowienia, wybrałbym tego pierwszego. (Na marginesie: ja już z nim kilka razy rozmawiałem. Mieszka 10km ode mnie.) No ba, jak KTOŚ TAKI mógł wygrać program w Polsce!?! Szczyt chamstwa! Ależ niekonsekwencja i zaniżanie polskich wartości... Szok! Jeśli nie masz gdzie wylać własnych żalów, najlepiej napisz list zaskarżający do prezydenta. Wątpie, by Cię jednak wysłuchał...

Dobra, wszystko by było w porzo, gdyby on chociaż po polsku umiał mówić.

Umie. Może troszkę jest to imitacja, {A co do tego ma imitacja? - T.} ale chyba nie miałeś kłopotów ze zrozumieniem jego wypowiedzi, co? Mam nadzieję. Przy okazji - dla mnie posługiwać się może nawet językiem suahili tudzież kilkoma dialektami, byle by tylko prezentował swoje wnętrze, zachowując prawdziwe oblicze, nie zmieniając się wraz z czasem i wpływem telewizji, całej natarczywej otoczki. Ja nie umiem rozmawiać po polsku, więc nie mam w naszym kraju racji bytu? W takim razie przynoś piłę, popełnię samobójstwo odcinając sobie łeb (lądując w annałach wypadków psychicznych Darwina) mając jednak poczucie odpowiedzialności i świadomość, iż przyczyniłem się do tego, że jeden człowiek zostanie uszczęśliwiony. Ciekawe, czy zrozumiałeś, o co chodzi. Bo przecież nietutejsi nie mają prawa żyć. Jako prawowity Algierczyk błagam o wybaczenie i czym prędzej wynoszę się z Polski więcej tutaj nie wracając, wychwalając po drodze Twą niechybną wspaniałomyślność oraz umiejętność wysuwania "trafnych" wniosków.

Nie żebym był rasistą - mam treningi w nogę z czarnoskórym piłkarzem i lubię poczucie humoru Murzynów w filmach, jak by to powiedzieli barowcy "THE BEST".

Jeśli Ty nie jesteś rasistą, to ja aktualnie "zatrudniony" jestem w związku małżeńskim z Tawananną...

Helloł Kochanie! - Tawananna Sly'owa ;)

Ja chciałbym przypomnieć, że kolega Sly też jest rasistą. Po pierwsze obraża Algierczyków oraz Adama Małysza, a co za tym idzie wszystkich ludzi, którzy mają wąsy.

Wcale Algierczyków nie obrażam. Posłużyłem się tutaj groteską. A że wąsatych nie lubię, to już nie moja wina. Choć naturalnie Adama jeszcze trawię. :> I to bardzo. Jednym klapnięciem paszczy zjadłem Go dziś na śniadanie. :> - Sly

No, teraz mam przerąbane, ale ten text jest kontrowersyjny!

Masz przerąbane. "... ale ten text jest kontrowersyjny" - to nie powinno tak brzmieć. Polecam - "ale ten teKSt jest iście beznadziejny w swojej głupocie i infantylizmie poglądów" lub kilka innych tytułów, których jako człowiek-altruista, nie śmiem przytoczyć, o tak - niespodzianie...

Już pozostaje tylko czekać na e-maile ludzi, którzy się ze mną nie zgadzają.

Sam się dziwię, że jeszcze śmiałeś go podać. Nie dość Waść, wstydu? Chyba, że mości pan kocha kąpać się w szmatławych argumentach, wtedy ewentualnie jakoś to zrozumiem. Chwilowo nie jestem w stanie. Wybacz mi... ;>

Trudno, tak to już czasem bywa w Reality-Show, sensacja goni sensację !!!

Reality Show, czyli badziew goni badziew - zapomniałeś dodać. Oglądając te programy zapożyczyłeś wyraźnie (nawet gdybyś tego nie chciał) pewne nawyki, tak samo badziewne. Czyli w sumie masz rację. BADZIEW DLA BADZIEWIA. Gratuluję konsekwencji. Przynajmniej troszkę przeanalizuj tekst, gdyż sam siebie obrażasz i NIE ukrywasz tego. To się nazywa samokrytyczność...

Dziękuję serdecznie za uwagę. Przepraszam za ewentualne błędy. Jak widać - powyższy tekst obył się bez przekleństw i wyrazów wulgarnych. Może przybrał ciut pikantną formę, niemniej inaczej pisać nie umiem. I jeszcze tylko do Taw: nie obraź się, że napisałem o naszym "związku", ale to jest tak samo prawdopodobne jak to, że ten człowiek (?) nie jest rasistą. Czy straciłem jakąkolwiek sympatię z Twojej strony wobec mnie? Jeśli nie - cieszę się. Thats all follks, I'm going home, see you later... And remember about one: Sly is it chief in this biggest World, his God. :>

Motto dnia: jeśli nie masz na nic czasu - i tak go znajdziesz na inne rzeczy. :>>>

Motto dnia według wujka Caleba: GRAJCIE!!! (w MOH i FIFE 99 oczywiście :> - Sly)


Winix ®
winix@wp.pl

Sly
slyther@o2.pl
amsport@o2.pl

=-= reklama =-= czytajcie AMSPORT =-= koniec reklamy =-= Wybacz Taw, musiałem... :> =-=

www.gamescorner.prv.pl (nie czytajcie tego ;> - Sly)