Zespolony z Ameryką
czyli dlaczego niektórym dzwon bije głośniej


Niniejszym ostrzega się o mrocznych zamiarach Autora tego tekstu, mającego na celu omamienie umysłów czytelników. Autor, jako kreatura skrajnie złośliwa, będzie tutaj czynił wszystko, co w jego mocy, by zepsuć komukolwiek humor, zniesmaczyć, doprowadzić do ciężkich urazów psychicznych tudzież zdeprawować.



Spory kawałek czasu minął, odkąd powstał tekst Rainmana "Zespolony z ludzkością". Przypominam, że traktował on o WTC i moim krótkim tekście na ten temat, w którym z kolei wydrwiłem żałobę KataszY. Wysyłając mi go, Rainman napisał "Jeśli chcesz, napisz do tego polemikę". Przeczytałem i pomyślałem sobie: on jednak nic nie zrozumiał. Niby inteligentny człowiek, niby załapał, o co mi chodziło, ale jednak dalej pisze swoje. Dlatego w pierwszej chwili nie miałem zamiaru podjąć wyzwania jeszcze raz, przekonany o jego bezcelowości. Ale w końcu się rozmyśliłem. Bądź co bądź, wspomniany tekst był jedyną polemiką w wykonaniu Rainmana - smutny zaszczyt, ale jednak zaszczyt.

* * *

Rainman twierdzi, że naśmiewam się z wrażliwości KataszY. Nieprawda. Sam jestem wrażliwy, cenię wrażliwość u innych i ani mi w głowie śmiać się z tego. Zdradzę wam nawet w tajemnicy, że często zdarza mi się rozmyślać o nowojorskiej tragedii. Ale ja dostrzegam delikatną różnicę między prawdziwą wrażliwością a poddawaniu się panującej modzie. Obserwując twórczość takiej KataszY czy innego Rainmana w AM, trudno ich podejrzewać o brak ambicji czy oryginalności. Tak więc trochę mnie zdziwiło, że idą w ślady setki tysięcy podrzędnych, półinteligenckich artykulików z pisemek typu "Claudia" czy "Pani Domu", których autorzy, nawiasem mówiąc, z równym przejęciem piszą o kolejnym rozwodzie w Hollywood.

Zespolony z ludzkością. Zarówno w mejlu do Rainmana, jak i do KataszY, jeśli dobrze pamiętam, zadałem pytanie w stylu "czy Twoim zdaniem ludzkość jest tylko w USA, czy także w Korei, Czeczenii, Afryce?". Konkretnej odpowiedzi oczywiście się nie doczekałem, widocznie wyżej wspomniane osoby stwierdziły, że robię z nich idiotów. Pomimo całej oczywistwości odpowiedzi, jakiej należałoby się spodziewać, żadne z tej dwójki nigdy słowem nie wspomniało łamaniu praw człowieka w Chinach czy Korei, o bezlitosnej wojnie w Czeczenii, o tragicznych pokazach ludzkiej nienawiści w Palestynie. O przepraszam - słowem to może i tak. Ale obszerniejszy artykuł łatwiej było napisać o WTC. Łatwiej, bo wszyscy o tym mówią, bo temat jest na topie.

Łatwiej, bo przed oczy nasuwają się obrazy widowiskowych eksplozji i ogromnych budynków, osuwających się w chmurę kurzu. Wielkie bum i po krzyku. Tylko dotknąć klawiatury i już jesteś poetą, i już tworzysz pierdoły o popiołach spadających z nieba i zjednoczonych w bólu ludziach z całego świata. Po co w takiej sytuacji utrudniać sobie zadanie i męczyć się z widokami chodzących szkieletów z Czarnego Lądu. Po co opisywać powolne konanie milionów ludzi, zakażonych HIV-em. Kto będzie chciał czytać o okrucieństwach z Czeczenii. W przereklamowanej nieco książce "Mistrz i Małgorzata" jest taki piękny fragment o śmierci Jeszui. Dlaczego nikt nie chce być Bułhakowem, dlaczego wszyscy widzą tylko wybuchy i samoloty?

Zespolony z ludzkością. Hemingway i "Komu bije dzwon?". Może głupio z mojej strony wspominać o tym dziele w sytuacji, gdy go nie czytałem, a jeszcze głupiej zarzucać Rainmanowi, że nie pojął, o co w niej chodziło. Ale niech tam. Cóż więc wyczytał on we wspomnianej książce? Że powinniśmy przyłączyć się do Amerykanów i pomóc im gnębić wrednego Osamę? A później - Irak? A później - cholera jedna wie kogo - Rosję, Chiny, cały świat? Zgoda, dzisiejsza sytuacja polityczna przypomina trochę tą z lat trzydziestych ubiegłego stulecia. Tylko kto tu jest faszystą?

Mam pytanie. Czy pan Zespolony Z Ludzkością odpuszcza sobie imprezę zawsze, kiedy usłyszy o zamachu bombowym w Izraelu, w Hiszpanii, w Irlandii? Czy zapala znicze pod ambasadą Korei Północnej? Czy śle listy z kondolencjami do Afryki? Czy wreszcie choćby myśli o tym wszystkim? "Dla nich nie jest obojętnym człowiek, którego właśnie zobaczyli w telewizji". A czy człowiek, którego nie pokazują w telewizji, nie jest godny współczucia?

"Nie wszyscy chcą, nie wszyscy potrafią odczuwać to w ten sposób". Ja ani nie potrafię, ani nie chcę. Jeśli już współczuję, to wszystkim cierpiącym na całym świecie. Nie ma dla mnie wybrańców, którzy byliby bardziej warci mojego współczucia. Nie istnieje dla mnie pojęcie poprawności politycznej. Nie będę lał łez tylko z tego powodu, że tak mi kazali w TV. Dla mnie "ten sposób" jest głupi, chory i żałosny.

Zespolony z ludzkością. Obeznany w datach. Wypisuje pseudopatetyczne głupoty typu "11.09.2001+385". Dlaczego nie wpadł na pomysł, by napisać np. "11.09.1943+22715"? A cóż wtedy wielkiego się stało? - mógłby spytać ktoś bardzo mądry. Nic wielkiego, tylko rozbiło się kilkaset samolotów, zniszczono kilka tysięcy budynków i zamordowano kilka tysięcy ludzi. Zwyczajny dzień wojny. Nikt nie mówił o nim w telewizji, nie pisał poematów. Bo i nie było o czym - to samo było na codzień, wydarzenia takie nie miały posmaku sensacji. Sensacji, na której można i zarobić, i zyskać sławę, i zademonstrować swoją rzekomą wrażliwość.

Rainman pyta mnie, kto dał mi prawo do naśmiewania się z ludzkich uczuć. Odpowiem pytaniem: kto jemu dał prawo do decydowania, które tragedie należy opłakiwać, a które zapomnieć? Jakie kryterium tutaj zastosował? Liczba ofiar? Wysokość zniszczonego budynku? Temperatura eksplozji?




Zespolony Z Ponurymi Myślami
pewien.gosc@wp.pl

PS. Jasny gwincior, niechcąco poważny tekst mi wyszedł. Chyba się starzeję...