Ulica złych ludzi

 

      Wyobraż sobie, że stoisz w fajnie urządzonym meszkaniu. Przed oknem z kawą w ręku. Para omiata ci twarz i lekko zamazuje widok szwendających się ludzi. Wszysycy gdzieś idą, a ty stoisz tak z kamienną twarzą. Za twoimi plecami śpi kobieta twoich marzeń, najcenniejsze co masz w tym swoim kącie. Masz od cholery problemów, nie wiesz jak pogodzić wszystko ze wszystkim, ale to, że tak stoisz, a za plecami masz to, co masz, uświadamia ci, że jesteś wolny . Sam, w ten cudowny sposób, kiedy to chce się być samemu żeby wspominać marzyć, śnić.
      Tak właśnie powinien wyglądać początek. Jednak żeby tak zaczynać trzeba pracować i jeszcze raz pracować. Uczyć się i uczyć, mieć wolę i żądzę wiedzy. Mieć świadomość swojej drogi i cel. Tak. Oto, co trzeba mieć na początku starań o początek. I trzeba mieć kasę. Czasem nie ważne jest, w jaki sposób ją zdobędziesz, ale satysfakcjonująco byłoby zarobić ją uczciwie. A kiedy ma się forsę i mądrość, wtedy powinien zjawić się wiatr. Taki jest wzór, jak z piosenki. Wtedy powienien powiać wiatr i dąć, dąć jak najmocniej wciąż w jedną stronę. Dąć tak, żebyś nie stracił pieniędzy i swoich zasad. Żeby nie sprowadził burzy, która może uczynić człowieka cynicznym tak mocno, że nie będzie miał już nic do powiedzenia, nic do przekazania, a co wtedy warta jest jego mądrość? Kiedy nie masz komu i jak jej przekazać nie jest nic warta. Co to jest kiedy nie masz kogo wzbogacić? W ten sposób można utracić przyjaciół - bliskie osoby. A co możesz zrobić sam? Nic. Dlatego chodzimy do szkoł, poznajemy ludzi i uczymy się życia. Żeby potem wiedzieć, co z nim zrobić. Żebyśmy potrafili wybrać drogę i podążać nią bez względu na to, ile dawaliby za zboczenie z niej. Prawdą jest, że tylko zasady, duchowy kodeks czasem pozwala żyć godnie. Dla tego wszystkiego właśnie mam wolę i drogę. Nie zmienię się już. Trzy lata w liceum da mi trochę, wykształci we mnie różne rzeczy, ale prędzej, czy póżniej powrócę tutaj. Nawet nie macie pojęcia, gdzie mieszkam. Heh, gdybyście wiedzieli, pomyślelibyście, że tego miejsca nie można pokochać. A jednak można. Powrócę tam, jeżeli będzie tam czego szukać. A jeżeli nie będzie? Jeżeli wyjadą bez pożegnania, rozstaniemy się? To będę pamiętał i odszukam wszystko, bo co można zrobić, jak można żyć, kiedy nie masz do kogo pójść i porozmawiać? Kiedy nikt nie przygarnie cię w nocy twego życia?

      Smutno mi... Tak napradę nie wiem czemu... Mam dom, jedzenie i ubranie. Jasna rzecz, że takie rzeczy nas nie satysfakcjonują. Naprawdę powinienem być szczęśliwy. W życiu już trzy razy ktoś szczerze powiedział mi, że mnie podziwia, raz byłem nawet zakochany, cały świat stoi przede mną otworem, mam wielkie plany i marzenia. Ale czasami nie mam siły już tego ciągnąć. Chciałbym popaść w stagnację i pozwolić życiu się toczyć, ale nie mogę. Paradoksalnie chciałbym wyzwań i wiedzy. Wiesz, że ludzie popełniają samobójstwa. Bogaci i biedni, głupi i wykształceni. Biedacy i głupcy mają dość. Na każdym kroku udowadniają im, że są gorsi, mają niższy status społeczny. Brak perspektyw, możłiwości rozwoju doprowadzają ich na skraj załamania nerwowego. Bogacze i mędrcy mają perspektywy, czasem nawet aż za dużo. Chcą od życia czegoś więcej. I to gubi ich tak samo, jak ich przeciwieństwa - biedotę i głupotę. Nie czuję się szczęśliwy, mimo że wielu mogłoby mi pozazdrościć. Jest chyba na to jakaś nazwa - syndrom czegośtam. Tak szczerze mówiąc to mogę być z siebie dumnym za to kim jestem w stosunku do swoich doświadczeń. Jeżeli cierpienie uszlachetnia i czyni twardszym to czy mogę zwać się diamentem? A może ja w ogóle nie cierpię tylko po prostu nie jestem szczęśliwy?

      Kiedyś ktoś powiedział, że można być w każdym szambie, jeść każde gówno, byle w dobrym towarzystwie. Nie macie pojęcia, gdzie mieszkam. To dzielnica o złej sławie, naprawdę złej. Wydawałoby się, że nie można pokochać tego miejsca. Miejsca, które same w sobie jest paradoksem, medalikiem ying i yang. Syf i ruina, a kilkadziesiąt metrów dalej reprezentacyjna ulica, chluba kraju, deptana przez masy turystów. Heh, tak, można pokochać to miejsce. Na tych uliczkach pełnych złodziei, drechów, zwykłych skurwysynów, dziwek, bandyckiego kleru i Cyganów przebiegła większość mego życia. Tam udało mi się znależć porządnych ludzi w powodzi bezrozumnego zła. A może to oni mnie znależli? Nie wiem. Tam się uczyłem życia i razem chodziliśmy na jego lekcje. Paradoks. Brud, chamstwo i ignorancja wykształciły nas na niezłych ludzi. Nie potrafię nazwać tego, co jest we mnie na przykład, ale to sprawia, że podobam się sam sobie. Nie potrafię nazwać tego uczucia, ale czuję, że porzucilibyśmy wszystko, żeby sobie pomóc. No, cóż. Dziewczyny mojej młodości też poznałem właśnie tutaj. To one rozmawiały ze mną, ukazywały cechy swego charakteru i ostatnimi laty zaczęły zmeniać się w prawdziwe kobiety. Często takie zakazane terytoria dają przykład, kim masz nie być, by być kimś. Kiedy ktoś z zewnątrz przyjeżdża na moją ulicę, moją szkołę to się boi, nerwowo się rozgląda. Zła sława. Napawa mnie to śmiechem. Wystarczyło się bowiem postarać , żeby w wielkim syfie odnależć kwintesencję dobra i pozytywnej inteligencji. Ludzi, dla których nie istnieją bariery, którzy razem dorastali. Którzy są z siebie nawzajem dumni, bo każdy z nich kształtował każdego innego. Zawsze będą swoimi dłużnikami, a to przeczucie, że zawsze będą mogli prosić o pomoc pozwoli im zestarzeć się w spokoju i radości. Może tego nie widać, ale my naprawdę byliśmy i jesteśmy sobie drodzy. Nie okazujemy tego, ale wciąż jesteśmy ze sobą, myślimy. Chociaż rozdzieleni jesteśmy wieloma kilometrami zawsze trafiamy tutaj, na tę brudną ulicę pełną złych ludzi. Kiedyś napisałem taki art o przyjażni. Że nie wiem, jak to dalej będzie. Czy nasz związek ocaleje. Teraz chciałbym wam powiedzieć, że ocalał. I mam pewnośc, że będzie trwał. I nie bójcie się ludzi i ulic. Zła sława często ma podstawy, ale wszędzie, gdzie jest zło jest i dobro. Może nawet kiedyś usłyszycie o człowieku, który urodził się w tym syfie, tu spędził życie, a teraz jest kimś. A to będzie może któreś z nas? Jakkolwiek byśmy wyglądali, a musimy trochę wyglądać na złych ludzi, bo inaczej byśmy zginęli, nie bójcie się nigdy złych ludzi i ich ulic.

Piccolo

Jeżeli marzy tylko jeden człowiek, pozostanie to tylko marzeniem. Jeżeli zaś będziemy marzyć wszyscy razem, będzie to już początek nowej rzeczywistości.