STUDENT WCZORAJ I DZIŚ

Student - to kiedyś brzmiało dumnie. Wcale nie tak dawno temu, w
czasach PRL-u. Student był młody, student szalał. Jak dzisiaj. Ale
nie szalał cały czas. Student był młody, a więc i niepokorny. Nie
chciał podporządkowywać się socjalistycznej władzy. Studentami nie
można było manipulować tak łatwo. Student był wykształcony i oczytany.
Nie wierzył w wyssane z palca obietnice ani nowe ideologie. Student
miał gorące serce, pełne ideałów. Student pragnął wolności. Nie dawał
się wodzić za nos. Nie mógł pogodzić się z tym, że władza zdejmuje z
afisza "Dziady". Nie dawał sobie zasznurować ust. Chodził na demon-
stracje, protestował. Był bity pałkami i szykanowany, ale walczył.

Studenci od dawien dawna byli mądrymi, młodymi ludźmi. Od czasów śred-
niowiecznych żaków. Z tego względu w dziejach naszego narodu zawsze
byli kłopotem dla wrogów. Rosyjski zaborca prześladował studentów z
Wilna i Warszawy. Okupant hitlerowski i stalinowski uderzał przede
wszystkim w profesorów i studentów. Hitler stwierdził kiedyś że jeśli
Polak będzie umiał się podpisać, to to wystarczy. Po wojnie na uczel-
niach pojawiły się przedmioty typu "marksizm-leninizm" - chodziło o
zrobienie młodym wody z mózgu. Jednak, jak wyżej napisałem, nie szło
to wszytko łatwo. Dlatego iż studenci byli mądrzy i wierni ideałom.
Młodość i idee szumiały im w głowie. Nie dawali się zastraszyć.
Chociaż żyli w trudnych, wymagających poświęceń i przynoszących
cierpienia czasach, radzili sobie z przeciwnościami, czy to ci sprzed
kilkudziesięciu lat czy ci sprzed półtora wieku.

Studenci od dawien dawna byli mądrymi, młodymi ludźmi. Idąc tym tokiem
myślenia można by założyć, że jest tak i teraz. Zastanówmy się
Dzisiejszy polski student widzi złą sytuację w kraju, coraz więcej
niespełnionych marzeń i rozwianych nadziei. Rosnącą biedę i zwątpienie.
To także trudne czasy. Trochę w innym sensie. Kiedyś były trudne dla
całego narodu, teraz - dla narodu pojedynczych ludzi. Jako że mądrzy
i wierni ideałom - nie powinni się poddawać i dzisiaj, a walczyć o
swoje. Uczyć się żeby kiedyś godziwie zarabiać. Robić to z usmiechem,
nie narzekać. Przecież do tej pory wszystko przynajmniej im w miarę
się udawało - pokończyli szkoły średnie, są w komfortowej sytuacji
studiów. Mieć ideały dopasowane do nowych czasów i być im wiernymi.
Jesteśmy ważną komórką w zmierzającym coraz bardziej donikąd społe-
czeństwie. Mamy nadzieję. Mamy zapał. Mamy możliwości. Ale coś nas
rozkłada. Coraz więcej lenistwa, degrengolady i zwykłego chamstwa
nawet wśród nas. Masa studentów pije, klnie i pieprzy się po akade-
mikach. Może nie widzą że i dziś jest misja do spełnienia? Szaleć -
to swoją drogą, przecież młodość ma swoje prawa. Ale szaleć rozsąd-
nie. Mam szczerą nadzieję i wierzę że i dziś my - studenci to umiemy.
Przecież ze zwykłej ludzkiej przyzwoitości wynika by zachowywać się
tak a nie inaczej. A może to tylko ja roję sobie jakąś "misję" i
pieprzę tutaj głupoty? Ostatnio za dużo pytań i wątpliwości...

Znalazłem ludzi którzy odpowiadają opisowi z akapitu wyżej. Jestem
z tego powodu szczęśliwy. Dziekuję Wam przyjaciele. Nie mam ambicji
na żadną elitę. Po prostu bądźcie tacy, jacy jesteście. Bądźmy tacy
jacy jesteśmy. Będę Wam zawsze powtarzał że warto, że trzeba. Chociaż
wiecie to doskonale. Ostatnio szcześci się Wam bardziej niż mnie, ale
i mnie nie jest źle. Są jeszcze studenci przez duże S. Z problemami,
ale i niezłomni. I to nie tylko Wy. Jest ich dużo. Dużo takich którzy
nie mają Whiskas zamiast mózgu i ktorzy poradzą sobie ze wszystkim
tak jak ci sprzed lat.

Rozczulał się:

Donald
advocat@interia.pl

Tekst dedykuję wszystkim polskim studentom i piątce moich przyjaciół
z roku.

2-02-2003

PS. Tak, rozczulam się. Ostatnio jest mi deko ciężko. Muszę zostać
sam ze sobą, nawet od tych ludzi na chwilę odejść, z paru powodów.
Ponadto za pasem bardzo ciężka sesja. Na jakiś czas zniknę z Action
Maga. Może na miesiąc, może na pół roku. Dużo ostatnio pisałem.
Od paru miesięcy jadę na emocjach i trzeba przystopować, złapać
w żagle nowy wiatr. Do widzenia więc i niech optymizm Was nie
opuszcza. Tak jak mnie w żadnej kwestii nie opuści.