O pewnych peruwiańskich zwierzątkach...

 

Jakie są najbardziej znane zwierzęta żyjące w Peru? No? O proszę, pani w niebieskiej bluzce zgadła (dyskryminuję mężczyzn;)). Tak, to są lamy. Całkiem sympatyczne zwierzątka (cytując framgment skeczu z Latającego cyrku Monty Pythona: "Lammas are larger than frogs":D) No ale lam się namnożyło także w Polsce...
 

Polskie lamy, powszechnie znane jako pseudo-hakerzy, chakierzy albo osobnicy mający trzyliterowe ksywki (jeśli kogoś obraziłam w ten sposób, to sorry, miałam zamiar obrazić tylko jedną osobę;P) są plagą dosyć powszechną, dotykającą nieszkodliwych i porządnych obywateli.
Przykładowym porządnym i nieszkodliwym obywatelem, a raczej obywatelką, jestem ja:) Żyję sobie spokojnie, nikomu nie wadzę, aż tu nagle pewien ktoś z czystej złośliwości dobiera się do mojego konta i czyta moją prywatną korespondencję, a jakby tego było mało, miesza okropnie, co ma pewne konsekwencje w moim życiu osobistym. Tak było w okolicach listopada. Ale co złe, to zawsze wróci. Tym razem, nie dość, że wspomniany osobnik znów dobrał się do mojego konta emajlowego, to miał tupet podszywać się pode mnie i wysyłać majle do moich znajomych. Nawet raz, gdy wysłałam na pewną LD info, że jest coś nie tak z moim kontem i listą dyskusyjną (której jestem ownerką), po 5 minutach doszedł tam majl z mojego konta, że się pomyliłam i wszystko jest OK! Co jak co, ale idiotki nikt ze mnie robić nie będzie, tylko ja mam do tego wyłączne prawo (i z niego korzystam zbyt często;))
 

Jestem pacyfistką, nie uznaję rozwiązań siłowych, poza tym mam takie małe skrzywienie charakteru, że z założenia lubię wszystkich. Jednych mniej, innych bardziej (Krzysia najbardziej:D), ale ogólnie wszystkich. Jednak jeśli miałabym taką możliwość i dorwałabym tego chakiera w swoje łapki, zrobiłabym mu krzywdę. O tak! (Ale najpierw ktoś musiałby go obezwładnić, bo ja słaba kobieta jestem;)) Czasami żałuję, że nie żyję w jakimś świecie fantasy albo średniowieczu - możnaby go wtedy nabić na pal, rozerwać końmi, zedrzeć skórę pasami, zamknąć w Żelaznej Dziewicy, przypalać żelazem, rzucić jakiemuś stworzeniu na pożarcie... W ostateczności wypuścić na arenę, na której musiała walczyć Ciri będąca w niewoli u Bonharta. O tak, napuścić na niego Niespodziankę, to by był dobry pomysł :>
A skąd tyle nienawiści w jednej, małej, nieszkodliwej kobietce? Ano nie lubię, baaaardzo nie lubię, jak mi ktoś grzebie brudnymi paluchami w moich rzeczach. Poza tym nie toleruję chamstwa i braku kultury, a za takie coś uważam czytanie czyjejś korespondencji. O podszywaniu się pod kogoś nawet nie wspomnę.
 

Z pseudo-hakerstwem trzeba walczyć, a chakierów tępić. Sztachetą każdego! I jeszcze raz! I jeszcze!
No a co może zrobić taka sierotka jak ja? Zero możliwości obrony, w końcu kobity na kompach się nie znają;)) Rewanż nie wchodzi w grę, bo nie chcę się zniżać do poziomu tego pana.
Chociaż mam nowe konto majlowe, a ze starego już nie korzystam, nie mogę mieć pewności, że tym razem wszystko będzie w porządku. Zostało mi całkowicie odebrane poczucie bezpieczeństwa. Jedynym rozwiązaniem są płatne serwery, ale biednej studentki na to nie stać ;> (Muszę sobie kilka kart do Magica dokupić;))
Dlatego też, z braku innego wyjścia, apeluję o wpisanie wspomnianego w tekście osobnika do Księgi Lamerów. Ksywki tutaj nie podam, Qn'ik wie o kogo chodzi (a jak zapomniał, to mu przypomnę;)) i jeśli uzna moją prośbę za słuszną, to xywę tam umieści, jeśli nie - mówi się trudno:)
W każdym razie ostrzegam przed ludźmi mającymi trzyliterowe ksywki, w których nie ma ani jednej samogłoski :> (Mam dziwne wrażenie, że ludzie z LD#am wiedzą o kogo chodzi;))
 


 
 
Papatki & pozdrowionka
~ FALKA ~
 
PS. Nie jestem mściwa. Nigdy na nikim się nie mściłam i nie będę - mam pewne zasady, których się trzymam. Ale mogę o tych zasadach zapomnieć, jeśli ktoś baaaardzo mnie wqrzy, a jak do tej pory udało się to jednej osobie, czego efektem jest ten tekst.
 

Wrocław, 5.II.2003r.