Jeżeli mnie nie kochasz to
przynajmniej kłam...
„Miłość to przyzwyczajenie.
To akceptacja wad i wariactw drugiej osoby... To zrozumienie ich i nauczenie się
poszanowania dla nich. To też poznanie każdego przyzwyczajenia i wpisania go
do własnej Księgi Przyzwyczajeń, Wad i Szaleństw. Miłość za każdym razem
trzeba tworzyć i wymyślać od nowa, każdego dnia zmieniać. Tyle wiem o miłości
bo sam ją wymyśliłem dla pewnej kobiety z ogromna liczbą wad...”
Corlier
Ogromny, czarny grobowiec przede mną stoi. Ludzie mnie mijają i dziwnie na mnie się patrzą. Wielu już znam z widzenia. Co roku tu przychodzą. niektórzy nawet częściej. Jestem dla nich ciekawym zjawiskiem bo siedzę tu od tak dawna...
Piękny pomnik Ci wystawili Kochanie... Widać bardzo Cię kochali...
Nie, nie kochali Cię. Cała miłość jaką mieli do Ciebie zabrałem im i skupiłem w sobie. Nie kochali więc Ciebie. Odebrałem im uczucia by samemu zasklepić pustkę w moim sercu. Powiedziałaś kiedyś „Jeżeli mnie nie kochasz to przynajmniej kłam.” Chciałem, ale nie potrafiłem. Teraz żałuję bo nie mogę Ci powiedzieć, że byłaś mi jednak bliska... nie byłem świadom tego dopóki nie umarłaś.
Ile to już lat? Dużo... za dużo.
Siedzę teraz zraniony przy twoim grobie. Może tam z góry patrzysz na mnie? Jeżeli tak to odwróć się bo będę teraz płakał. Nie chcę byś widziała łzy na mojej twarzy. Tyle łez już ludzie wylali. Muszę być silny i trzymać się. Tak radzili mi przyjaciele.
Niedługo przybędę do Ciebie. Czy weźmiesz mnie za rękę gdy będę przy tobie?
Jestem w drodze już tyle dni. Jestem tak zmęczony...
Dotykam zimnego kamienia. Wiem, że złożyli tam twoje ciało. Widziałem jak wkładali i... płakałem. Czułem się tak mały i słaby. Zamknęli wieko. Głucho zatrzasnęło się i przecięło wszystkie moje marzenia. Odeszłaś tak niespodziewanie. Wcześniej odchodziłaś tyle razy, ale zawsze wiedziałem, że możesz wrócić. Teraz tylko ja mogę pójść do Ciebie. Nie wiem czy podołam. Trudna to droga. Pełna cierpienia i męki, nie wiem czy potrafię się poświecić.
Wiem tylko, że brakuje mi Ciebie.
Napisali na twoim grobie... „Odeszłaś, pozostawiłaś pustkę w naszych sercach.” Pozostawiłaś... gdybym wcześniej wiedział, że tak się to wszystko potoczy to bym nie kłamał. Może zrozumiałbym, że jesteś jedyna osobą, która mnie rozumiała.
Proszę nie płacz... nie cierpię tego. Wiem, że płaczesz. Zawsze płakałaś. Przeze mnie... Sprawiałem Ci ból... Przebacz mi to.
Aniołowie zabiorą Cię ze sobą. Pocieszą Cię i zaopiekują dopóki ja tam nie przybędę. A jeżeli któryś Cię skrzywdzi to nie będę miał litości dla niego.
Powiedz, pięknie jest w Niebie? Musi być tam pięknie, skoro ty tam jesteś. Tęsknie za Tobą.
Mogę Ci cos zaśpiewać? Tak wiem, że nie ma to sensu. Ale wsłuchaj się w rytm mojego serca. To melodia jaką gram dla Ciebie od tylu już lat. Nie potrafię nic piękniejszego zagrać. Słyszysz? Jakie te dźwięki są czyste? Moje serce już nie fałszuje.
Patrzę na marmur na Twoim grobie. Złotymi literami wypisane imię, daty... Obok Twoje zdjęcie... uśmiechasz się na nim do mnie... Tylko do mnie. Nikomu nie oddam tego uśmiechu.
Zima już.
Wiosna przeminęła dawno temu, lato umarło razem z Tobą, jesień przeszła szybko obok mnie gdy tu siedziałem i płakałem. Teraz jest zima. Strasznie zimna, ale wiem, że gdy ona przeminie ja będę z Tobą.
Myśl o mnie tak ja myślę o Tobie. Wstaw się u Boga za mną gdy będę pukał do wrót raju.
A gdy się otworzą to stań za nimi, tak bym zobaczył Ciebie pierwszą. Pozwól się przytulić i pocałować. Chyba Bóg pozwoli na to? Pozwoli... Weź mnie za rękę i poprowadź wśród ciemności w stronę jasności.
Szepnij mi wtedy do ucha... „Na zawsze już razem będziemy.” Uśmiechnij się tak jak to tylko Ty potrafisz. Otrzyj moje łzy. Przecież to nie wypada by łzy były w Niebie. Tu przecież można tylko cieszyć się.
Powiem wtedy do Ciebie... „Już nie muszę Cię kłamać...” i razem zostaniemy na zawsze.
Smutny Wędrowiec