Feminizm - to nas kręci...
Tekst ten dotyczy pewnej afery, której pewnie wielu z was już nie pamięta, bo
nie miała zbyt wielkiego rozgłosu. W serwisach informacyjnych ukazało się tylko
kilka reportaży oraz jeden w programie "Uwaga!" na TVN-ie.
Mianowicie: w (prawdopodobnie, nie jestem pewien) Łodzi na plakatach można było
zauważyć reklamy pewnego radia. Ci, którzy tam mieszkają, na pewno je pamiętają.
Byłaby to jeszcze jedna, zwykła reklama, gdyby nie... hmm...a, dobra, skoro już
zacząłem ten temat, to trzeba odrzucić wszelkie tabu. Plakat przedstawiał nagi
kobiecy biust, a na miejscach łatwo się kojarzących znajdowały się pokrętła od
radia. Nad tym podpis: "Radio XXX - to nas kręci". Muszę przyznać, że nie bardzo
mnie to kręciło, wydało mi się to raczej niesmaczne. Ha, ciekawe jak się czują
nastolatki, gdy idą z rodzicami, a dookoła otaczają ich biusty... Dla mnie
trochę niezręczna sytuacja :). Problem w tym, że na moim i pewnie kilku osób
niesmaku się nie skończyło. Druzgocąca dla mnie była odpowiedź tzw. "oganizacji
feministycznych", głównie we wspomnianym programie. Kto nie widział, niech się
cieszy.
Uznały one, że ta reklama obraża je jako KOBIETY i powinna zostać wycofana.
Zgłosiły protest do Rady Radiofonii i Telewizji lub jakiejś pokrewnej
instytucji. Facet w wywiadzie powiedział, że rozumie oburzenie pań, ale nie może
nic zrobić. Dodatkowo solennie przyznał, że ta reklama naprawdę go kręci :). Z
całej sprawy wywiązała się afera, z której macie teraz okazję czytać
sprawozdanie.
Sprawa dla mnie wprost śmieszna, żeby nie powiedzieć głupia! Jak taka reklama
może JE obrażać?! Czy to ich biust jest tam pokazywany? One uznały, że jedna
kobieta nago to atak na wszystkie. Hm, wydaje mi się, że fotografowana pani nie
miała takich uprzedzeń, a także jest kobietą... A filmy erotyczne? Przecież to
już zakrawa na bezczelność! Gdyby nie to, że te kobiety robią to dobrowolnie, to
już chyba by nie wytrzymały... Drogie panie, nie zmuszajcie się nawzajem do
feminizmu. Kto czuje się społecznie jako niższa kategoria, niech walczy o swoje.
Ale nie uznawajmy czynów innych osób jako obraźliwe dla nas. To nie wasze biusty
są tam pokazywane, nikt nie ma do was pretensji. Co najwyżej pani z fotografii
może czuć się obrażona, ale na własne życzenie.
To nie wszystko. Szanowne "feministki" zauważyły w tej reklamie i inne rzeczy.
Jedna uznała, że przekazuje ona treści masochistyczne!! No nie wytrzymam!!!
Proszę pani, czy według pani każdy mężczyzna czyha tylko na pani cnotę, a każda
kobieta ta pani towarzysz broni, który razem z panią chce przeprowadzić
społeczną rewolucję? Według mnie to już przestaje być feminizm, a wręcz
odwrotnie (no, nieźle, ciekawe, co jeszcze wymyślę :))! Co pani myśli, czy ma
panie status nietykalnej? I wszystkie kobiety również? Naprawdę nie widzę w tej
reklamie ani krztyny masochizmu. Jeśli pani tak, to jest pani zbyt
przewrażliwiona na własnym punkcie.
Drogi panie! Nie wytwarzajmy sztucznie problemu, który nie istnieje.
Powiedziałem nie istnieje, choć zależy to od punktu widzenia. Ciągle zdarzają
się mężczyźni, którzy postanawiają dawać kobietom mniejsze pensje, uważają je za
istoty niższe, bardziej może nawet jako obiekt seksualny niż w pełni uprawniony
człowiek. Nie mówiąc już o tych, którzy katują swoje żony/córki... Te sprawy już
wychodzą poza feminizm... Ciągle zdarzają się mężczyźni, którzy wstydzą się być
w czymś gorszym od kobiety. Nie szukając daleko, na przykład ja. Często czuję
jakieś ukłucie zazdrości, ale próbuję to opanować! Staram się i uważam, że to
kwestia czasu (i wieku). Ale tacy ludzie to jednostki, a nie problem całego
społeczeństwa. Powinni dostać to, na co zasłużyli, ale nie wrzucajmy wszystkich
do jednego worka.
Powtarzam jeszcze raz: nie twórzmy sztucznego problemu. Drogie panie, nie
jesteście jakąś oddzielną grupą społeczną czy mniejszością narodową. Ba,
jesteście przecież większością! Nie twórzcie sobie własnego społecznego i
psychicznego getta. W społeczeństwie jesteście równą grupą, nie jesteście
traktowane jak istoty niższego rzędu. Mimo, że wielu męższczyzn nie uznaje was
do końca, to choćbyście nie wiem jak się starały, nie uda wam sie tak po prostu
odciąć się od zwykłego, codziennego życia. Dlatego uważam, że takie postępowanie
sztucznie tworzy problem, który powinno się rozwiązać własnym, zwykłym życiem, a
nie protestami na każde postępowanie mężczyzn. Dziekuję za uwagę.
Burok
burok@go2.pl
10 luty 2003