Jakiś czas temu popełniłem tekst, który nosił tytuł "Chwila refleksji". Ukazał się on w Action Magu i spotkał się z szerokim odzewem, pojawiły się trzy polemiki, do których chciałbym się odnieść. Na początku pragnąłbym podziękować moim adwersarzom za reakcję. Świadczy ona bowiem o tym, że ktoś w ogóle przeczytał moje wywody. Poza tym Argus, Marmach i Miś Eryk wskazali mi błędy, które niewątpliwie znalazły się w moim arcie. Oto one. Przede wszystkim stwierdziłem, że język "Chwili refleksji" był momentami zbyt agresywny. Raz radziłem, niczym czuły wujek: "Wyzwólcie się z pęt szatana i wracajcie w czułe objęcia Waszego Stwórcy", a innym razem "rzucałem się" na ateistów, którzy są przecież moimi bliźnimi, i których mam miłować. Z mojego tekstu mogło również wynikać, że jestem bardzo oporny, jeżeli chodzi o mój stosunek do, na przykład ewolucji, że nie przyjmuję do wiadomości innego stanowiska niż moje. Otóż stwierdzam: ewolucja być może, ale jako Dzieło Boże, ewolucja bez Bożej pomocy: nie. Nie na miejscu były również moje uwagi dotyczące porównania religii katolickiej z innymi religii, wszak wszyscy jesteśmy dziećmi tego samego Boga. Z mojego tekstu mogło również wynikać, że każdy ateista to człowiek podły, a to przecież nieprawda. Wszyscy moi Szanowni Adwersarze zwrócili mi uwagę, że ateista nie znaczy antyklerykał i mają rację. Wszystkich więc urażonych, zarówno starszych i młodszych braci w wierze, jak i ateistów przepraszam za to, w czym uchybiłem i proszę o wybaczenie. Aha, jeszcze jedno: nikogo do niczego nie mam zamiaru zmuszać. Pokazałem tylko, starałem się pokazać, co może dać człowiekowi wiara, ale dalej to już Wasz wybór. Otrzymaliście od Boga wolną wolę i to Wy decydujecie jaką drogą pójdziecie, czy będziecie wolni w Chrystusie, czy wolni od Chrystusa.
A teraz przejdźmy do indywidualnego omówienia polemik moich adwersarzy. Przepraszam, że wszystkim Wam odpowiadam w jednym arcie i robię to skrótowo, ale w przeciwnym razie musiałbym pisać, pisać, pisać, a ostatnio nie staje mi ... czasu. Jest to związane z nowymi obowiązkami związanymi z awansem w pracy. Ta praca to oczywiście Trybunał Inkwizycyjny. Argus pisał, że bycie ateistą wcale nie jest takie złe i sporo czasu poświęcił kwestii aborcji, Marmach szedł po linii żartobliwego odpowiadania na moje uwagi, natomiast polemika Misia Eryka była spokojna, poważna, rzeczowa, słowem na poziomie (co nie znaczy, że dwie poprzednie nie były na poziomie). Naprawdę, byłem pod wrażeniem (no dobra, już kończę, bo pomyślicie, że się podlizuję).
zietnych i aborcji. Co do rodzin wielodzietnych to nikogo do niczego nie zmuszam. Jeżeli ktoś nie chce mieć dzieci bądź chce mieć jedno to jego wola. Chciałem tylko zwrócić uwagę, że dzieci są błogosławieństwem, darem i radością, a nie jakimś niechcianym balastem. Nie wyznaję również zasady: miejcie szóstkę dzieci, nieważne, że nie będziecie mieli co jeść. Rodzicielstwo tak, ale odpowiedzialne. Zresztą spójrzmy na drugą stronę medalu: dlaczego ludzie są biedni, dlaczego nie zapewnia się im godziwych warunków do życia. Są za wysokie podatki przez co wszystko się wali, nie ma pracy, a więc i pieniędzy. Może zamiast legalizacji aborcji czy lansowaniu modelu rodziny dwa plus zero warto zadbać o to, by ludzie godnie żyli. Nieprawdą jest, że Kościół nie pomaga dzieciom po urodzeniu. Wiele domów dziecka jest prowadzonych przez siostry zakonne. I jeszcze dwie sprawy, rodem z USA. Otóż w latach siedemdziesiątych, kilka lat po wejściu na rynek "magicznej pigułki" w Stanach wprowadzono program informowania młodzieży o antykoncepcji, wychowanie seksualne. I okazało się potem, że liczba niechcianych ciąży i aborcji wzrosła. Swego czasu w USA prezydent, darujcie, ale nie wiem który, wprowadził program "adopcja zamiast aborcji". To chyba lepsze rozwiązanie niż zabijanie dzieci nienarodzonych, które należy uznać za porażkę ludzkości. No bo jeżeli rozwiązaniem jakichkolwiek problemów jest zabicie człowieka.
łonął ateistyczny komunizm. O tych wszystkich zbrodniach trzeba mówić, ale nie w takim kontekście jak ty to czynisz. Pomyśl zresztą jakbyś Ty się czuł, gdybym zaczął Cię nazywać: współczesny Jakobin czy sługa Stalina. Piszesz, że ja chcę obalać różne antyklerykalne mity, a sam je tworzę. Nie rozumiem (ale Inkwizytor nie musi rozumieć, on ma działać): ja tworzę owe mity, ja wydaję "Fakty i mity", piszę do nich artykuły? Pytasz się mnie czy nie jestem Pasibrzuchem. Otóż nie jestem ani Pasibrzuchem ani pasibrzuchem, a więc odpada również porównanie mnie do Ariela Szarona. Ale cieszę się bardzo, że duch Pasibrzucha, jeśli można tak powiedzieć, wciąż unosi się nad Action Magiem. Pasibrzuch pisał świetne teksty, a jego art "Ja, katolik" był kwintesencją tego, co my, ludzie wierzący, staramy się przekazać niewierzącym. Pytasz się kto stworzył Boga. Pozwól, że odpowiem Tobie wierszem mojego ulubionego poety, księdza Jana Twardowskiego (jeżeli ktoś nie wie, kto zacz ów ksiądz Twardowski to chyba nie lubi się z poezją. Otóż ksiądz Twardowski to najbardziej poczytny polski poeta. Jego tomiki poezji sprzedają się lepiej niż tomiki naszych noblistów: Szymborskiej i Miłosza):
BÓG
Kto Boga stworzył uczeń zapytał ksiądz dał się przyłapać poczerwieniał nie wie
A Bóg chodzi jak po Tatrach w niebie tak wszechmogący że nie stworzył siebie
w życiu codziennym, zastanowienia się. Nie należy zatem nikogo przekreślać. A poza tym, ja też mogę podać Ci różne trudne dylematy do rozważenia, gdy dzieci już się narodzą: zdrowe, dwuletnie dziecko: rodzice giną w wypadku samochodowym, dziecko musi iść do domu dziecka. I co? Zabić, po co ma się męczyć w życiu? Zdrowe, kilkunastoletnie dziecko i nagle: porażenie mózgowe. I co? Zabić, po co ma się męczyć ono i jego rodzice? Na końcu piszesz, że mój tekst był prowokacją (No pewnie. Chciałem Was sprowokować, a kto będzie ze mną polemizował, ten odkryje swoje poglądy i czeka go Trybunał Inkwizycyjny.), i że mnie nie rozumiesz (następnym razem, jeżeli tylko chcesz, napiszę art drukowanymi literami i zrobię większe odstępy między słowami). Na końcu życzysz mi szczęścia w życiu i w życiu po życiu. Bóg zapłać, Bóg zapłać dolarami (choć może niekoniecznie, bo jak wiadomo pieniądze szczęścia nie dają).
żliwe byłoby więc wtedy to, czego Bóg od nas oczekuje: zaufanie. Pomyśl - gdyby ktoś oskarżył bardzo bliską Ci osobę o kradzież, a osoba ta nigdy wcześniej Cię nie okłamała i nigdy niczego nie ukradła to co byś zrobił, gdyby nie miała dowodów na swoją niewinność? Zaufałbyś jej, bowiem wiesz, że jest prawa i nigdy Cię nie zawiodła. Odpowiedzi na pytanie czy Bóg istnieje nie znajdziemy w książce o ewolucji czy też w książce o kreacjonizmie. Nie dojdziemy do tego rozumem. Onegdaj, nawet w czasie, gdy pisałem "Chwilę refleksji", sądziłem, że to jest możliwe, ale teraz już tak nie myślę. Trzeba zaufać Bogu, a jeżeli jest to trudne to trzeba szukać Boga. Można na przykład pojechać do Lourdes, Fatimy, Częstochowy, czy choćby małego, wiejskiego kościółka, wejść do Domu Bożego, usiąść i zastanowić się nad swoim życiem. Wielu ludzi w takich miejscach odczuwa spokój, odnajduje Boga. A jeżeli to Wam się nie uda to proście Stwórcę: "Boże, cały czas wątpię. Proszę Cię abym prawdziwie uwierzył i zaufał, abym odnalazł radość z bycia twoim dzieckiem, abym trwał przy Tobie nawet wtedy, gdy moja wiara będzie bardzo mała." Aha, jeszcze jedna sprawa, bardziej przyziemna. Piszesz Eryku, że Jerzy Urban jest Żydem i w Boga pewnie wierzy. No cóż, nie wydaje mi się. Po pierwsze, to on był rzecznikiem rządu w czasie PRL-u i zatwardziałym komunistą, a w PRL-u jak wiadomo, żeby zrobić karierę trzeba było wyrzec się Boga. A po drugie: Urban w jakimś wywiadzie na pytanie czy wierzy w życie pozagrobowe podobno odpowiedział: "Ja tylko chciałbym leżeć w grobie w otoczeniu inteligentnych robaków". No dobra, na tym kończę. Pozdrawiam starszych braci, współbraci i młodszych braci w wierze oraz braci ateistów.
Jacek Stojanowski Samozwańczy Sołtys Ciemnogrodu Polskiego
PS1: Pisząc ten tekst momentami słuchałem (choć zazwyczaj nie słucham muzyki przy pisaniu) George'a Jones'a, Alan'a Jackson'a i Randy Travis'a. PS2: Pan mym pasterzem, nie brak mi niczego oraz Nietzschego. PS3: Proszę nie traktować poważnie moich tekstów o Inkwizycji i nie składać doniesień do prokuratury. PS4: Pytanie do wszystkich: czy chcecie, abym napisał drugą część "Chwili refleksji"? Mam już nawet tytuł: "Chwila zadumy".
Mail to Jacek Stojanowski: ciemnogrod@hotmail.com