Współczesny świat

Żyjemy na początku XXI wieku. Nie wiem czy zdajecie sobie z tego sprawę, ale egzystujemy w czasach największego rozwoju kultury. Wspominamy czasy starożytne, zachwycamy się ich technologią i wiedzą. Zadajemy sobie pytania, jak Egipcjanie budowali piramidy, w jaki sposób wnosili te wielkie bloki skalne na takie wysokości? Przecież nie mieli dźwigów, więc jak? Pozostaje zagadką. Zachwycamy się literaturą starożytną, imperiami. Kulturą minojską. I jeszcze wieloma rzeczami. Spójrzmy wokół siebie. Jeden przeciętny szary człowiek mający do dyspozycji ówczesną technologię mógłby zostać bogiem swoich przodków. Bijemy naszych pra, pra dziadków o głowę w rozwoju. Czy nie zachwyca was potęga internetu? Mnie tak. Jest to niesamowite, że mogę pogadać na czacie z osobą z drugiego krańca Polski, ba z drugiego krańca Ziemi. To co potrafi zwykły człowiek jest niczym w porównaniu z najnowszymi technologiami. Możemy sobie zadać pytanie. Jeżeli umiemy bardzo dużo to dlaczego nie budujemy gigantycznych mostów, budynków? Budynków jednocześnie dużych i ekskluzywnych? Czy pokolenia za 1000 lat będą się zachwycać tym czego dokonali ludzie w XX i XXI wieku? Więc jeżeli nie potrafimy zrobić arcydzieł w stylu Leonardo da Vinci to może powinniśmy postawić na rozmiary? Więc czemu nie stawiamy na nie? Jedna prosta odpowiedź, nie mamy pieniędzy. Ale zaraz, chwila. Czy aby na pewno ich nie mamy? Ciągle powstają nowe kościoły i inne budynki. Po co budować kilka małych rzeczy, jak można jedną dużą? My zachwycamy się tym, że kilka tysięcy lat temu ludzie potrafili wyczytać bardzo dużo z gwiazd, a wysłanie człowieka na Księżyc nie jest niczym nadzwyczajnym. Ot, poleciał sobie, poskakał i wrócił. 

Jednak czy nasza cywilizacja może nas zabić?

Ironią losu jest chyba to, że człowiek buduje szybkie samochody. Takie dla których 200 km/h nie jest specjalnym wyczynem. A zapominamy o tym, aby unowocześnić drogi. Paradoksem jest, że samochód z początku XXI w jeździ po starych drogach liczących 50 lat, zupełnie nieprzystosowanych do wielkich szybkości (te dziury). Ale czy chodzi jedynie o to? Może technologia przewyższyła nas. Może stworzyliśmy maszyny nad którymi nie umiemy zapanować. Czy byłoby tyle wypadków gdyby samochody jeździły 60 km/h? Na pewno nie. To tak jakby tworzyć pociągi, które mają jeździć po starych szynach z 10 krotną szybkością niż ich poprzednicy, przecież to jest nie możliwe (porównajcie sobie "podwozie" ciuchci z XIX w i tej najnowszej z początków XXI w), to tak jakby maszynistę wsadzono do statku kosmicznego i kazano mu lecieć na Księżyc. Człowiek ciągle uczy się na błędach. Najpierw tworzy maszynę a dopiero gdy miało miejsce kilka tragicznych wypadków zaczyna myśleć jak tu zabezpieczyć człowieczka siedzącego w środku. Nie tyczy się to tylko motoryzacji, ale wielu dziedzin życia, choćby komputerów. Człowiek stworzył maszynę, która potrafi dużo rzeczy. Może zastąpić kino domowe, bibliotekę, szkołę, przyjaciół, czy chociażby radio lub wierzę. W jednym z tekstów w AM-34 czytam, że przeciętny młody człowiek robi właśnie to wszystko na swoim komputerze w ciągu jednego dnia. Autor pisze, że przecież żaden człowiek nie robi tyle czynności dziennie. I ma rację. Czyżby tak wspaniała maszyna miała okazać się naszym wrogiem? Może człowiek powinien zaprzestać tworzenia, zatrzymać się w rozwoju? Nie to byłoby straszne. Więc co poradzić? Czy mamy dopuścić do tego żeby maszyny zapanowały nad naszym życiem? A co jeżeli stworzymy taki komputer który potrafiłby myśleć? Jego myślenie polegałoby na bardzo szybkim łączeniu faktów, aby go nic nie ominęło podłączono by go do globalnej sieci. Wiedziałby o wszystkim. A co jeżeli ten komputer wymyśliłby inne genialne urządzenie jeszcze doskonalsze od niego? Jeżeli urządzenie to byłoby tak skomplikowane, że najwybitniejsi naukowcy nie mogliby dojść na jakiej zasadzie działa, a tym samym nie potrafili by go wyłączyć i unieszkodliwić? Maszyna taka byłaby mądrzejsza od człowieka, posiadała ogromną pamięć i niewyobrażalnie szybkie myślenie. Mogłaby zadać sobie pytanie, po co mi ci ludzie? Chorują, są głupi i bezużyteczni, zajmują miejsce, a na cholerę mi oni?! Zniszczyć ich, będzie święty spokój! Człowiek nie będzie umiał się obronić bo będzie słabszy od nich, zarówno fizycznie jak i umysłowo. Można by wcisnąć przycisk power i już. A jeżeli to będą maszyny na słońce, albo jeszcze inną energię (kosmiczną)? Wtedy to już nie będzie dziecko które skaleczyło się nowym urządzeniem o nie wiadomym pochodzeniu, ale zagłada ludzkości. Taka wizja wcale nie jest odległa. Jedynym ratunkiem będą wtedy dla nas kosmici, którzy przylecą już w nie wrogich zamiarach, ale będą naszymi sojusznikami.

Przykład ten można porównać do budowniczego, który wybudował wspaniały wielki budynek. Jednak pewna zła siła wyciągnęła z samego środka jedną malutką cegiełkę. Niestety ale bez niej budynek nie mógł stać, zawalił się prosto na dumnego budowniczego zabijając go. A przecież miał służyć różnym organizacjom charytatywnym, miał być domem dla sierot i niechcianych dzieci.

Co więc mamy czynić aby nie doszło do takiej sytuacji? Na pewno zanim wykonamy coś warto pomyśleć o zabezpieczeniu się przed tym czymś. Ale na pewno trzeba dwa razy pomyśleć zanim się coś zrobi, bo bez myślenia można później tego bardzo żałować.

Dishman

dishman@poczta.fm