Szkolny horror

Witka! Postanowiłem napisać ten texcik, ponieważ ostatnio na łamach AR i AM są umieszczane texty dotyczące nauczycieli uczących informatyki. Doskonale rozumiem i zdaję sobie sprawę co czuje uczeń gdy jest katowany przez nauczyciela. Ludzie, nie narzekajcie! Nie jest tak źle, to co ja przeżyłem jest gorsze od najgorszego koszmaru (np. z goniącym cię Alienem :)). A więc zacznijmy od samego początku...

Horror zaczął się 2 lata temu, kiedy do naszej szkoły przybyła informatyca (której imienia nie wolno wymawiać ;)). Nikt nie spodziewał się, że przyniesie dla wszystkich graczy totalną zgubę. Na początku wszystko zaczęło się bardzo niewinnie. Mieliśmy mieć z nią lekcję w czwartek (na szczęście tylko jeden raz w tygodniu), czyli wtedy kiedy wszystkie klasy mają najwięcej lekcji. Gdy nadszedł wielki dzień (wtedy jeszcze jej nie znaliśmy) wszyscy się cieszyli, że będzie informatyka. Każdy wyobrażał sobie informatykę, jako lekcję niezapomnianych wrażeń. Zapomniałem napisać, że u nas 23 osoby z 26 mają komputery, a połowa klasy to sami fani gier komputerowych i Playstation. Powiem jeszcze, że dziewczyny i chłopacy mieli mieć osobno zajęcia. Gdy weszliśmy do klasy kazała nam usiąść, zaczęła się nam przedstawiać. Jakie to było piękne jak sobie przypomnę jak udawała, że nas lubi. Zdarzyło się również, że odzywała się do nas per "perełka", "słoneczko" itd. Przez całe 2 lata uczyła nas rysowania w Paint'cie, zaledwie raz zdarzył się cud, że kazała nam coś napisać w Word'dzie. Wszyscy proponowali jej aby nauczyła nas czegoś innego, a nie tych pierdół. Z tygodnia na tydzień stawała się bardziej okrutna i podła. I teraz na pewno zdziwicie się dlaczego? Odpowiedź jest taka: wiemy więcej od niej... Tak to jest prawda. Jeśli myślicie, że kłamię to myślcie sobie tak dalej. Jej nauka ograniczyła się zaledwie do rysowania w Paint'cie. Teraz powiem wam mniej więcej jak wygląda jej lekcja. Wchodzimy do sali i siadamy. Mówimy jej "dzień dobry", a ona opiernicza nas, że źle jej mówimy (oczywiście to "dzień dobry") i każe nam mówić swoją "wersję". Potem pół godziny przypomina sobie, jaką pracę ostatnio robiliśmy. Gdy już sobie przypomni, sprawdza czy każdy ma zeszyty (bo jak nie to pała) a następnie każe zapisać zadanie (które najczęściej brzmi tak "narysuj w Paint'cie............"). Kiedy się już wygada i wymieni swoje negatywne opinie każe wszystkim wstać i udać się do komputerów. Przy okazji złapie okazję i wstawi pałę za to, że nie do końca zasuniesz krzesło, lub za głośno wstaniesz. Każdy siada przed komputerem i robi zadanie, a ona korzysta z okazji i łączy się do Internetu (oczywiście na koszt szkoły) i ściąga sobie przepisy kulinarne (babek i jakiś tortów). Gdy ktoś skończy zadanie i chce, żeby ona dała ocenę, musi ją zawołać (of course). Każdy najczęśniej mówi "proszę panią", natomiast ona nas dręczy za to, że nie mówimy do niej "proszę pani". Znowu wyłapuje okazję i wstawia pałę (czyżby pała rulz?). Gdy już wystawi ocenę jest to najczęściej 4- lub 3. Pewnego dnia inna klasa, która ma z nią lekcje poszła do dyrektorki szkoły ze skargą. Na następną lekcję dyrektorka przyszła na lekcję zobaczyć jak ona się zachowuje. Nie uwierzycie. Zachowywała się bardzo nienaturalnie ;). Była strasznie miła, mówiła do wszystkich zdrobniale, i znowu główną rolę odegrała "perełka" - tak oznajmili mi qmple ;))). Jednak to nie poskutkowało. Na następny tydzień stała się jeszcze bardziej złośliwa. Znowu wpadli na pomysł jednak bardzo podły, żeby ją nagrać na dyktafon. Udało się, nagrali jej ale nie było jej złośliwych textów. Na następny tydzień będą ją musieli jakoś wqrzyć. W następnym texcie napiszę czy plan się powiódł ;). Jeśli będziecie mieć jakieś wątpliwości, czy wasz nauczyciel jest rzeczywiście z piekła rodem to przeczytajcie jeszcze raz ten text i wszystko podsumujcie...

To by było na tyle.

Nabazgrał Pred

 

PS: Co do tego textu to może trochę przesadziłem.

PS 2: Pozdrowienia dla całej redakcji CDA a w szczególności Mr. Jediego, Smugglera no i Barnaby ;)