Spóźniony (debiut) by Mati__

          Witam! W moim AMagowym debiucie chciałbym poruszyć problem, jaki dotyka niektórych z nas dzień w dzień. Problem, przez który możemy narobić sobie sporo kłopotów, zarówno teraz, jak i w dalszym, dorosłym życiu (nie ukrywam, że tekst ten kierowany jest głównie do ludzi urodzonych w drugiej połowie lat osiemdziesiątych). Chodzi mianowicie o niepunktualność, nazywaną przez niektórych przejawem nieodpowiedzialności i niedojrzałości, a przeze mnie zwykłą ludzką wadą, taką samą jak wszystkie inne.

    Od poniedziałku do piątku powtarza się ten sam scenariusz - godzina n-ta rano, słyszysz wkurzające pikanie budzika. Rzucasz w niego/uderzasz pięścią/cokolwiek innego i w/w urządzenie milknie. Myślisz sobie: "Eee...dopiero godzina n-ta (szkołę mam na n+1-tą), poleżę jeszcze parę minut i wstaję. Niestety ta próba jest dla wielu zbyt silna (zwłaszcza dla tych, którzy kładą się spać o 2:00 w nocy po sesji StarCrafta lub Wizardry 8 - sorry, ale strasznie lubię mówić innym o swoich upodobaniach),  co objawia się ponownym zaśnięciem lub stanem, którego nie potrafię nazwać (chodzi o coś takiego, że niby już nie śpisz, ale twoja świadomość błądzi jeszcze gdzieś w chmurach) Mija nieokreślona liczba minut. Budzi cię głos, najczęściej rodzica : "(TwojeImię!) Już godzina [n+0:30-ta;n+0:50-ta] (no co, mat-fiz-inf) Wstawaj!". Patrzysz na budzik. "O FAK!" - to pierwsza myśl, jaka przechodzi ci przez głowę. Błyskawicznie zrywasz się z łóżka (bo wstaniem tego nazwać się nie da), biegniesz do łazienki, później szybko ubrać się, nie zdążyć zjeśc śniadania i WIO do szkoły! Zakładając, że na samą drogę zleci ci z 10-30 minut, to do szkoły przyjdziesz spóźniony o jakieś 5 minut (podkreślam, BANALNY okres czasu !) I co? Wchodzisz do klasy, standardowe "Dzień dobry, przepraszam za spóźnienie". A nauczycielka: "(TwojeImię)! Ty mieszkasz prawie na szkole! (dla nauczycieli 3-5 kilosów pieszo to "na szkole") Dzień w dzień się spóźniasz! Gdzie ty w życiu dojdziesz ?! Do żadnej pracy cię nie przyjmą! Zawsze na kwalifikacjach spóźnieni są od razu skreślani....blablabla". Gada później jeszcze jakieś 2 minuty i każe ci siadać (wersja masz_fuksa) albo wywala z klasy (wersja masz_zonka). Trochę tu dramatyzuję, są nauczyciele w porządku, którzy nawet na ciebie źle nie spojrzą, ale takich to można na palcach jednej ręki policzyć. Siadasz w ławce zlany potem (bo drogę do placówki edukacyjnej pokonywałeś raczej nie spacerkiem) i myślisz: "Od jutra koniec z tym!"

    Ale nic z tego nie wyniknie! Czy wstaniesz o 3 nad ranem, czy 20 minut przed rozpoczęciem lekcji, zawsze spóźnisz się o te głupie parę minut. Ja naprawdę nie rozumiem, czemu ludzie tak się o to pienią! Przecież fakt, że ktoś (pomijam McGyverów) zamiast na 9:00 przyjdzie na 9:04 nie spowoduje zawalenia się świata. Ale zaraz ktoś powie: "No dobra, postaw się w sytuacji VIP-a, który po 3 tygodniach znalazł termin na spotkanie biznesowe, przychodzi punktualnie, minuty mijają, a kontrahenta nie ma. Nie wkurzyłoby cię to?" Ja odpowiem: "NIE!". Przecież spóźniający się działa tylko na swoją szkodę, godzina następnego spotkania z kim innym jest już ustalona i wisiałoby mi to, czy spędziłbym najbliższe 30-120 minut słuchając jakiegoś petenta, czy robiąc coś pożytecznego, np. uporządkowanie teczek, papierów czy coś w tym stylu. I fakt spóźnienia nie zrobiłby na mnie żadnego wrażenia, bo co byłoby do powiedzenia i tak zostałoby powiedziane, tyle że parę minut później. Ale ktoś wyskoczy teraz, że spóźnianiem się dajemy znak, że nie traktujemy drugiej strony poważnie, że gdyby nam zależało na czymś, to na 100% byśmy przyszli punktualnie itp. Powiem: "A co to ma do rzeczy ?! Czy to, że ktoś przyszedł na czas znaczy, że jest wiarygodny, uczciwy i tak dalej?". Ludzie! Gdyby zaufanie zależało od tak błahych rzeczy jak punktualność, to wszyscy cwaniacy zaraz wleźliby na szczyty. Ale ja wiem, czym cały stan rzeczy jest spowodowany! Powodów jest kilka.

         Po pierwsze, ludzie nie mogąc znaleźć sobie innego kryterium oceniania ludzi, biorą sobie za nie punktualność z prostego powodu: nie trzeba się wysilać, by to sprawdzić. Wynika to z ich własnego czystego lenistwa, o które oskarżają spóźnialskich. Nie chce im się doszukiwać się w człowieku wad i zalet, które mają realny wpływ na skuteczność, wiarygodność itp., tylko mówią: "E, ten to się spóźnił, na pewno jest nieodpowiedzialny i zrobi mnie w balona przy pierwszej lepszej okazji". Zapominają, że prawdziwy oszust na pewno będzie chciał zrobić dobre pierwsze wrażenie, żeby omamić drugą stronę, a później ją wykorzystać (od początku tego akapitu mowa jest o silniku tego świata, biznesie). Po drugie, zauważmy, że jeszcze kilkanaście lat temu kwadrans akademicki obowiązywał nawet w poważnych instytucjach w naszym kraju, natomiast dziś traktuje się piętnastominutówkę jako kompletny anachronizm. Dlaczego tak się stało? A dlatego, że tak nauczył nas Wielki Brat, czyli Jułesej wraz ze swoją pasierbicą Unią Europejską. Te wzorce "quarter past nine, Mr. Dolinsky" przeniknęły do nas, a nastawieni na wyzysk pracodawcy z otwartymi ramionami je wchłonęli. Po trzecie, daje się we znaki komunistyczne wychowanie, czyli "wszystko ma być jak w zegarku (no proszę, jakie adekwatne do sytuacji wyrażenie), a jak nie to rózga". Zauważmy, że nauczyciele, którzy czepiają się podopiecznych za niepunktualność to zazwyczaj ludzie starej daty albo potomkowie bardziej radykalnych ludzi starej daty (na tyle radykalnych, że swoje niespełnione marzenia wmawiają teraz swoim dzieciom). Jest to jeden z minusów byłego ustroju, o którym zapomnieli zarówno MiszCZu jak i Smuggler w ich dyskusji nt. socjalizmu w Rzeczypospolitej. Tak, właśnie to komunistyczne wychowanie było istotnym filarem systemu, bo takim ustawionym od dzieciństwa ludźmi dało się później łatwiej rządzić. Teraz z kolei jest przegięcie w drugą stronę, ale nie o tym miałem pisać.

    Ci, którzy dotrwali do tego momentu, na pewno zadają sobie pytanie: "No dobra, jaka konkluzja tych wywodów ?". Otóż moja prośba do AMagowców jest taka: Jeśli w przyszłości zostaniecie nauczycielami, biznesmenami, szefami firm albo jakimiś innymi VIPami (no co, może nauczyciel dla ucznia nie jest VIPem?), to nie stawiajcie niżej ludzi, którzy nie zawsze będą przychodzić o tej godzinie co trzeba. To naprawdę nie jest żadną miarą wartości ani skuteczności człowieka. Ci, którzy teraz postępują jak ludzie opisani w powyższych akapitach odejdą, a na ich miejsce wejdziecie Wy. To Wy będziecie kreować wzorce. To od Was zależy, jakie będą kryteria oceny dobrego pracownika, ucznia lub wspólnika. Spóźnialstwo to zwyczajna wada, a ludzi bez wad nie ma. Po prostu jedni mają np. nadwrażliwośc na ból, drudzy są zawistni, trzeci mają arachnofobię, a czwarci są niepunktualni. Mogę na własną odpowiedzialnośc powiedzieć, że 90% spóźnialskich ma maksimum dobrej woli i chęci, tylko im "nie wychodzi".

    Na lepszą przyszłość liczył

                                                              Mati__(matek_w@wp.pl)

 

PS. Przestawiajcie się na 1024x768