Wielka rewolucja ogólnoświatowa przeciwko egoizmowi i bezmyślności.

   

            Pisałem w tekście  „Dobro to zło...” o tym, że zakładam sektę. Oczywiście nie jest to prawda, mimo oczekiwań wszystkich czytelników. Przedstawię jednak jak by to było, gdyby mi totalnie odbiło i wszcząłbym rewolucję. I prosiłbym nie traktować tego jako tekstu propagandowego i nawołującego do przyłączenia się do mojej armii wyznawców prawdy i takich głupot. NIC NIE ORGANIZUJĘ, żadnych strajków (Counter-Strike) czy czegoś w tym rodzaju. Wspomnę też o moim postrzeganiu utopii.

 

               KONIEC CZY NOWY POCZĄTEK?

 

    Walka zła o imieniu "DOBRO" z dobrem o imieniu "ZŁO"

Wiemy już, że na świecie nie jest dobrze. Trzeba to zmienić, ale jak? Co ma się stać, gdzie są plany? Mam wiele sposobów na osiągnięcie sukcesu. Na początek mógłbym zgromadzić grupę osób, które by się zgadzały ze mną - to podstawa. Można też rozpocząć od wygłaszania publicznych przemówień, ale wolałbym nie wystawiać się na cel. Obawiam się tych, co nie zgadzają się ze mną, bo wmówiono im inną prawdę lub moje wystąpienia nie będą się im opłacać. Będą to fanatycy religijni ze wszystkich wyznań, patrioci, którzy nie będą chcieli wspólnego świata, politycy, którzy straciliby pieniądze i władzę, szejkowie, biznesmeni, mafiozi... Rządy wszystkich państw uznałyby mnie za szaleńca zagrażającemu ich bezpieczeństwu, buntownika. Wtedy cała policja, wojsko, służby specjalne, dosłownie wszyscy będą mnie ścigać. Wyznaczą nagrodę za moją głowę. Abym nie uciekł, to kilka atomówek i po sprawie. Teraz można zrobić wszystko, więc aby mnie później nie czczono za śmierć walcząc o utopię, zabójstwo zostałoby przerobione – samobójstwo albo wystąpiłby mój sobowtór, wycofując moje słowa i wmawiając brednie aby ludzie mnie odrzucili.

Inny sposób to próby jakiegoś porozumienia. Gdyby poskutkowało, to powolne zmienianie świata dałoby kiedyś skutek. Propozycji jest wiele, od pozbycia się zbędnych rzeczy (wiedza tylko w komputerach, po co uczyć się na pamięć, skoro zawsze można skorzystać z urządzenia; choć to w pewnym stopniu uzależnia człowieka od jego tworów, lecz czy ktoś mówił o paleniu książek i zaniechaniu czytania i pisania? Wszystko z umiarem) do walki z nieszczęściami (choroby, kataklizmy). Teraz, zamiast marnować pieniądze na sztukę i kulturę, to przeznaczyć na badania naukowe, biedę i głód. Pomoc mogłaby być bezpłatna. Chorzy umierają, bo jest limit pacjentów, trzeba ubezpieczenie, brak odpowiedniego sprzętu czy personelu. Jak to możliwe! Jak ludzie nie mogą innym pomagać, bo nie dostali pieniędzy? Pieniądze u prezesa?! Ludzie sami by sobie nie poradzili. Pieniądze utrzymują ich w określonej sytuacji, zniewalają. Może to i dobrze, bo człowiek nie potrafi odpowiednio wykorzystać swojej wolności, i robi co chce. Ziemia jest planetą wszystkich i wszystko należy do każdego. Ale ogłaszając to publicznie, powstałby chaos na świecie, każdy by brał jak najwięcej dla siebie. Obecnie zrealizowanie jakiegoś porozumienia jest nierealne, bo co z tego, że na szczycie coś postanowią, jak do szarych obywateli to nie dojdzie. Nawet chcąc w jednym państwie organizować utopię, to nie ma handlu, a więc surowców, co z wyjazdami zagranicę? I tak USA zaraz woja by przysłało, aby rozgromić hipisowsko-pacyfistyczno-totalitarne państwo, które z pewnością zamierza produkować bomby atomowe i broń biologiczną. NIECH KTOŚ WYŚLE INSPEKTORÓW DO USA!

Możliwa jest ogólnoświatowa rewolucja, ale z pewnością by ją stłumiono i zrobiono rzeź. Jednak najprostsze rozwiązanie to użycie „Broni końca świata”, zwanej też „Bronią Ostateczną”. Jej działanie jest nieporównywalne do niczego. Bez żadnych strat odnosi się zwycięstwo! Skonstruowanie takiej broni jest wprost niemożliwe. Lecz jeżeliby się powiodło... Inne możliwości to olbrzymi kataklizm - chodzi o to, aby przeżyło jak najmniej osób, żeby można było nad nimi zapanować i stworzyć świat - od nowa. Można usunąć zło, lecz czy kolejne utrzymywanie ludzi w niewiedzy nie skończy się znów tragicznie? (tragiczne jest to, co te matoły robią z moją ukochaną planetą. Być może ona się nim odpłaci, już ich gnoi kataklizmami). Trzeba pamiętać też o wychowaniu – ono jest najważniejsze. Może w czasach utopii urodzić się geniusz, który znajdzie jakąś książkę, wynajdzie „zło”, ustanowi beznadziejne „prawa”, „reguły” i „zasady” dające mu władzę! Odkryje pieniądz, broń i wszystko wróci do stanu obecnego. Przy technice utopii tylko małe ulepszenie broni np. atomowej może zniszczyć cały Układ Słoneczny! Chcę zmienić reguły, lecz pierwsza brzmi „Nie zmieniać reguł” i ludzie nie pójdą za mną, bo to „R_E_G_U_Ł_Y.” Kto by się zgodził ze mną? Może ci, co spotkała ich niesprawiedliwość tego świata, mądrzy ludzie (?; w moim, chorym pojęciu mądrości), dobrzy ludzie, którzy są dobrzy, bo tego chcą, i podobni do mnie, oraz mniejszości o małych prawach i wszyscy nieszczęśliwi (cały świat? No nie całkiem, bo wielu wmówiono, że są szczęśliwi, a inni są, bo muszą, rodzice/wiara/otoczenie ich do tego zmusza…). Rządy, aby nie stracić kontroli nad ludźmi, władzy i pieniędzy wypowiedziałyby mi wojnę. Moich towarzyszy przekupiono by, wiernych (nieprzekupnych, nie kojarzyć z sektą!) zabito i tyle. Poglądy mojej opozycji: „On chce zmienić świat, żeby mu było lepiej. Żeby miał władzę nad wszystkim i wszystkie rzeczy. Chce panować nad światem!” Oni nie wierzą w to, że ktoś może chcieć dobra innych, a nie swojego. A tak jest, bo ci EGOIŚCI oceniają innych według siebie. Mówiliby, że odwracam kota ogonem. Odpowiem: „Ten kot był wcześniej odwrócony przez nich, a ja przywracam go na prawidłową pozycję!”

To szczęście, które daje nam pieniądz jest pozorne. Odrzucając skarby i bogactwo, zyskujemy prawdziwe szczęście.

 

Życie po przemianie

Jeżeli udałoby mi się przejąć kontrolę nad światem, to zacząłbym wszystko zmieniać. Ale jeszcze jedno - wielu może zgadzać się ze mną, też chcą zmienić świat, ale są sami, każdy uważa, że on jeden nic nie zrobi. Moje zadanie to wszystkich takich połączyć. Ale zostaną przeciwnicy oraz masy morderców i egoistów. Od czego są więzienia! A gdy już wszyscy umrą ze starości i zostaną tylko właściwe osoby (to oczywiste, było wiadomo od początku, że do tego dojdzie, uwaga, Slavik to szaleniec, uważa, że ma prawo decydować, kto jest dobry a kto zły, kto na co zasługuje! Pewnie ostatni raz do was przemawiam, bo ON mnie zgładzi, lecz ja, JEGO wewnętrzna, jasna strona, ajjjjj!!!), więzienia nie będą potrzebne. Jeżeli byłaby możliwość hipnozy - to złych przerabiać na dobrych! To byłoby potrzebne później, gdy w utopii zaczęłyby pojawiać się osobniki wrogo i egoistycznie nastawione do wszystkiego (ja obecnie tylko negatywnie nastawiony do świata). Jednak przy odpowiednim wychowaniu do takich rzeczy by nie dochodziło (no to również wyjaśnia, bo ja także doszedłem do wniosku, że geny są wszystkiemu winne; dobrze, że jest na co zwalić winę). Wychowanie to podstawa - jak kogoś się tak wychowa, to taki będzie. To działa. Przez tyle lat ludzie wyznają religie - bo tak ich wychowano od małego - co wmówi się za młodu, to później zostanie przekazane dalej. Wszyscy myślą, że tak ma być, bo tak im powiedzieli. Myślą, że trzeba godzić się z niesprawiedliwością i ze złem. TO NIE JEST PRAWDA! Wychowując w dobrych warunkach można stworzyć uczciwego, dobrego i sprawiedliwego człowieka. No a jeśli chodzi o zmiany. Inna szkoła - nauka podstaw życia (a nie mnóstwo nieprzydatnych rzeczy - później dopiero szczegółowe wiadomości w odpowiednim kierunku wyższe szkoły profilowane), ciekawostki, przydatne rzeczy. Bez ocen, obecności i rozkazów. Wszystko zamienione na perswazję, aby przekonać wszystkich. Rozkazowi można się zbuntować, przymusem niewiele się zdziała. Popatrzcie na historię i rzeczywistość. Muszą zostać zawody - każdy będzie ekspertem w danej dziedzinie. Potrzebna kontrola zawodów, żeby żadnego nie zabrakło. Wszystko wspólne. Po pracy idzie się do sklepu i bierze tylko to, co jest niezbędne. Wszystko za darmo, bo praca nie nagradzana za godziny pracy, bo nagrodą jest np. darmowe jedzenie, opieka zdrowotna itd. Jedyne, co może gnębić to kataklizmy, które będą szybko załatwione (dzięki rozwojowi techniki) i choroby, jednak będą lekarstwa i pomoc za darmo jak i wszystko. Każdy będzie mieć, co chce - jedynie za pomoc drugiemu i pracę. Ludzie nie potrafią mieć czegoś wspólnego. Niszczą to, uważając wspólne za niczyje. Jak i z środowiskiem. WSPÓLNY ŚWIAT DLA WSZYSTKICH!

 

            No, to by było na tyle. I tak jest to tylko skrót mojej wizji utopii, na szczęście. Więc porównajcie sobie moje brednie z współczesnością i cieszcie się, że nie żyjecie w moim państwie. Jednak jak widać, mimo zmian ustrojowych człowiek nie tracił na swej kreatywności, więc i ja liczę na to, że zdoła uczynić coś sensownego w mojej utopii (czyli: prędzej się kto utopi, niż zapragnie mej utopii). Sam człowiek ustalił definicję, że jest to coś nieosiągalnego. Czas już najwyższy, aby została ona zmieniona. Stereotyp nieosiągalności doskonałości musi być obalony! A, miałem już kończyć rebelianckie wywody, więc kończę. Możecie śmiać ze mnie do woli, ja też będę się cieszył, że przydałem się chociaż po to, aby innych rozweselać własną głupotą (lub martwić również głupotą – jednak i tak wszyscy będą dowartościowani i poczują się lepsi po moich tekstach).

Powtarzam! Powyższy tekst jest przekładem z baśni s-f o utopii! 

Slavik

Slavik_1@wp.pl