Maszyna do zabijania.

Samochód to maszyna do zabijania! Dlaczego tak uważam? Już wyjaśniam:

Siedemnaste urodziny. Na ten moment czekałem bardzo długo. Ktoś może spytać: „Co to takiego, te siedemnaste urodziny?” Przed zmianą przepisów prawnych, siedemnastolatek mógł zdawać egzamin na prawo jazdy i otrzymać ten dokument. Tak, odkąd pamiętam, kochałem auta i chciałem nimi jeździć.

Aż wreszcie nadszedł długo oczekiwany dzień. Urodziny, a tydzień później egzamin. Oczywiście, wcześniej był kurs, ale ten szybko minął. Zdałem za pierwszym razem, bez kłopotów. Przecież samochody to mój konik (proszę nie mylić z Naczelnym J ), zawsze były i będą moją pasją.

Trzy tygodnie później zadzwoniłem do urzędu. Prawko było gotowe! Nadeszła wielka chwila! Godzinę później już byłem w aucie. Ubłagałem ojca o samochód. „Pojadę tylko do mamy, do pracy, i zaraz wrócę.” – mówiłem. Droga, licząc tam i z powrotem, miała wynosić 6 km. Ja zrobiłem 40. Mała rundka wokół miasta. Pusta, prosta droga przez las. Jechałem tak szybko, że zacięła się linka gazu. Na szczęście, nic poważnego, wiedziałem co trzeba zrobić.

Przyjechałem do domu, na szczęście nikt nie patrzył na licznik, bo bez problemu można było wyczytać ile kilometrów zrobiłem. Tak minęło 5 miesięcy (tekst  ten piszę w styczniu). Zdarzały się takie chwile, że w mieście „grzałem” 110 na godzinę, bez opamiętania. W strefie zamieszkania – nawet 80 km/h. Przepisy ruchu drogowego dotyczyły wszystkich oprócz mnie.

Z pewnością jeździłbym tak dalej, być może spowodowałbym kiedyś wypadek w którym wina bez wątpienia byłaby po mojej stronie. Lecz przypadkowo obejrzałem dwa filmy, które zmieniły moje podejście do prowadzenia samochodu. Jeden z nich mówił ogólnie o wypadkach samochodowych, zaś drugi – o tych powodowanych przez młodych kierowców. Od razu przypomniałem sobie tragiczne zdjęcia, na których były przedstawione ofiary i skutki bezmyślnej i nieodpowiedzialnej jazdy samochodem. Przypomniałem sobie pewne zdarzenie, które miało miejsce w moim regionie: Chłopak zdał egzamin, dostał prawko, a na osiemnaste urodziny, od rodziców, samochód. Następnego dnia, w skutek nadmiernej prędkości oraz brawury, potrącił 10 osób, z czego dwie zmarły. Czy taki start w dorosłe życie wymarzył sobie ten chłopak? Na pewno nie!

Od tego czasu (tj. obejrzenia tych filmów) zacząłem „myśleć na drodze”. Uświadomiłem sobie, że prowadząc samochód, jestem odpowiedzialny nie tylko za siebie, lecz także za pasażerów, pieszych i ludzi w innym aucie. Co z tego, ze ktoś może jechać ostrożnie, skoro ja, bezmyślny (jeszcze wtedy) kierowca, swoja wariacką jazdą spowoduje wypadek Często jest tak, że ten ostrożny ginie lub odnosi ciężkie obrażenia, a ten drugi wychodzi z wszystkiego bez szwanku. Teraz widząc przejście dla pieszych, zdejmuję nogę z gazu. Nie ma znaczenia czy ktoś jest w jego pobliżu. Nie warto ryzykować! Co najważniejsze: Nadal uczę się prowadzić. Poznaje swoje i auta możliwości. Ćwiczę na placu zachowanie się pojazdu podczas poślizgu, gwałtownych hamowań i szybkich skrętów. Tego nie uczą na kursie. Później, w czasie krytycznej sytuacji, niedoświadczony kierowca nie wie co robić. Podczas poślizgu kierownicą trzeba odbić w stronę przeciwną. - W zasadzie tylko tyle z tego zakresu wyniosłem z kursu. Nic więcej! 

Uważam, że powinno się wprowadzić, w ramach nauki teoretycznej, wykłady na temat wypadków i przyczyn ich powstawania. Obrazy z takich filmów (niestety tytułów nie pamiętam) zapadają na długo w pamięć. Młody kierowca (większość wypadków powodują właśnie kierowcy w wieku do 23 lat) gnając bez opamiętania, być może przypomni sobie takie zdjęcia i zdejmie trochę nogę z gazu.

Kierowco! Jesteś panem własnego życia. W to nie wątpię. Ale nie dopuść do tego, żebyś stał się władcą cudzego. Swoją nieostrożną, wręcz bezmyślną jazdą zagrażasz nie tylko sobie, lecz przede wszystkim innym użytkownikom drogi.

Samochód to środek transportu, lecz może być także maszyną do zabijania. Tylko od Ciebie zależy jak się będziesz nim posługiwał!

PS. Nie należy uogólniać, że każdy młody kierowca jest nieodpowiedzialny i brakuje mu wyobraźni i umiejętności. Jednak widząc swoje wcześniejsze, jak i moich kolegów zachowanie, myślę, że co najmniej 75% z nich (kierowców) jeździ w sposób przesycony brawurą i zbytnią wiarą w swoje (zazwyczaj niskie) możliwości.

                                                                                                                                                Juhas