*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/
Nazwa tekstu: MASZ OCHOTĘ NA HAMBURGERA? - odpowiedź
Napisane przez: PaFFendoX <paffendox@wp.pl>
Wymagania: Tekst z AM 34: "MASZ OCHOTĘ NA HAMBURGERA?"
Data: o1/29/2oo2
*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/*/



 

MAM OCHOTĘ NA HAMBURGERA!

 

 

  Jak przeczytałem tekst pewnego Dziadka to mało cholery nie dostałem! Kiedy to piszę ręce mi się jeszcze trzęsą po wybuchu gniewu. To, co się przed chwilą stało przekracza nawet moją normę demolowania wszystkiego po wnerwieniu. Rodzice poszli przepraszać sąsiadów, a ja jeszcze ze śliną na ustach [teraz już na klawiaturze] zabieram się do klepania w klawisze.

  Nie będę przytaczał tu cytatów z tekstu Dziadka i pisał moje odpowiedzi pod nimi. Nie. Moim zdaniem takie formy tekstów są nudne. Napiszę więc swoje spostrzeżenia na temat osoby Dziadka, a także troszeczkę o jego tekście ;)

 

  Otóż drogi Dziadku Mrozie. Oglądałeś kiedyś taki fajny film o wdzięcznym tytule: „Matrix”? Chyba oglądałeś. A pamiętasz taką scenę jak była pokazana cała ludzka społeczność, tyle, że pozamykana w jakichś kapsułach? Pamiętasz. I co teraz powiesz? Porównaj świnki z ludźmi. Oto są dwa przykłady jak silniejszy niszczy słabszego. Tak to już jest. No dobrze. Ale jak masz jeszcze wątpliwości, co do traktowania świnek, czytaj dalej. Ile żyje na świecie ludzi? A ile trzeba świnek zabić, żeby nakarmić człowieka? Powiedz mi, co jest gorsze: umierająca świnka, czy umierający z GŁODU człowiek? Chyba to drugie. Przynajmniej w moim przekonaniu. Naukowo jest również potwierdzone, że człowiek jest istotą mięsożerną. Tak czy inaczej świnie trzeba zabijać, by ludzki gatunek przetrwał [wiem, że głupio to brzmi ;)]

  A co do warunków. Facet. Wyobrażasz sobie, że jakiś człowiek będzie ganiał za świnią z toporkiem i krzyczał, żeby do niego przyszła? Chyba lepiej trzymać je w klatkach, by mieć do nich bezpośredni dostęp. W następnych linijkach tekstu czepiasz się wielkości tych klatek.  A ty myślisz, że w jakich warunkach mają być te świnki trzymane? Na wybiegu? No dobrze. Wykarczuje się kolejne hektary lasów tropikalnych, żeby poczciwa świnka miała gdzie sobie pobiegać. Nie, no ja się zgadzam! Czemu nie?

  Kolejna rzecz: Załatwianie się świnek [inaczej robienie kupy] A ty myślisz, że taka świnka to się załatwia w toalecie? Co za różnica, gdzie będzie ta świnka, czy na wybiegu, czy w klatce, to i tak nawali gdzie stoi i wcale się nie będzie tym faktem przejmowała! To tyle, jeśli chodzi o świnie. Teraz trochę parodii.

 

  Wyobraź sobie pole marchewek. Rozciąga się na milionowej powierzchni. Wszędzie marchewki. Ściśnięte jedna przy drugiej. Wygląda to pięknie - raj dla królika. Jest dwunasta w południe. Słońce praży marchewki nieubłaganie. Marchewki pocą (?) się i wiją z bólu. I tak jest dzień w dzień. Od czasu do czasu popada lekki deszczyk. Ale potem znów słońce wychodzi zza chmur i uśmiecha się do marcheweczek i dziwi się, dlaczego one nie uśmiechają się do niego?  Nawet sprawy sobie nie zdajesz jak te marchewki cierpią! A potem przychodzi pora deszczowa. Leje kilka dni, a marchewki topią się w wodzie.

  Takich przykładów jest dużo. Wiesz ile marchewek jest wyrywanych z ziemi w ciągu minuty? A co oznacza dla marchewki wyrwanie w ziemi? Śmierć. Zatem proszę mi tu nie wyjeżdżać za świnkami, bo i te są nieodłączną częścią łańcuchu pokarmowego i trzeba je zabijać, by jeść.

  Teraz to muszę przytoczyć cytat:
„Czy teraz czy będziesz w stanie spokojnie zjeść hamburgera, wiedząc o tym jak bardzo te zwierzęta cierpiały? Ja nie.”

A ja tak. Jak i większość ludzi na ziemi. Wolę jeść cierpiące świnki niż cierpiące marchewki :P A tak poważnie, to nie mam ŻADNYCH przeciwwskazań co do jedzenia świnek. A jakbym ci dał roztopioną czekoladę, a ty byś nie wiedział, że to jest czekolada, to byś to zjadł? Ja tak! Poznałbym po zapachu. Ty Dziadku oceniasz to co widzisz, ba oceniasz to, co gdzieś przeczytałeś, albo obejrzałeś w telewizji raport antyglobalistów. Prawda jest taka, że świnki te po zabiciu NA PEWNO trafiają do weterynarzy, jakichś myjni, gdzie są DOKŁADNIE badane i czyszczone, by konsument mógł je spożyć. I nie opowiadaj mi takich bajeczek więcej. Chyba, że masz firmę, w której są tak zwierzęta traktowane... Masz? A wiesz kim jest mój ojciec? :) [Ja tu nikogo nie straszę, tylko przedstawiam typową sytuację na szkolnym boisku]     

 

  A z tą Unią Europejską, to słyszałeś kiedyś taki dowcip?: „Podobno krowy w Unii Europejskiej są czystsze od polskich prostytutek.” Tu nie będę komentował. Zrób to sam ;)

Koniec.

 

----------------------------------------------------------------------------------------------------------

P(i)eeS1: Podczas pisania tekstu słuchałem jak się rodzicie z sąsiadami kłócili ;)
P(i)eeS2: Długo zastanawiałem się nad kolorem tła. Wyszukany kolor nie? ;)