A ja jestem rasistą!!!
Czyli odpowiedź na art "Uniformizacja i nietolerancja" pana Kefira.

Mam nadzieję, że tytuł tego arta nie odstraszył zbyt wielu ludzi (w tym i Qń'ika - przepuść proszę te wypociny przez sito). Z miejsca zaznaczam, że nie chodzę ani w dresie, ani w glanach, ani do kościoła :). Nie jestem też "rasistą" w tradycyjnym tego słowa znaczeniu, ale o tym będzie trochę później.

No więc jedziemy:
"No wiec co pozostalo nam po okresie walki o (...) wies polska? No zostala nam bieda (...). Ale to widzi kazdy, a czego nie widac, badz sami tego widziec nie chcemy. Tym czyms jest wlasnie uniformizacja -jeden czlowiek nie wyroznia sie od innego, wszyscy sa tacy sami."
>>>I tu jest jeden z powodów dla których mój tekst nie jest ani ripostą, ani polemiką, lecz odpowiedzią - zgadzam się w 100%! W tym kraju, praktycznie jak w żadnym innym, panuje totalna uniformizacja, którą propagują mass-media! Serio, jak zaistniała na rynku muzycznym Shakira (czy jak jej tam), to u mnie w szkole połowa dziewek (na szczęście w mojej klasie są inteligentne dziewki :)) przefarbowała się na blond i ogólnie przystosowała się do nowej mody. Jak sobie szedłem korytarzem, to nie mogłem odróżnić jednej od drugiej!
I tak to mniej więcej wygląda. Najgorsze są IMHO subkultury. Często np. takich metali można odróżnić jedynie po naszywkach na kurtkach. Sam jestem metalem i wyjątkowo sobie cenię indywidualizm, więc w odróżnieniu od innych nie chodzę w glanach (tylko w dobrych butach sportowych, takich do chodzenia po górach), nie mam długich herów (tylko milimetrowe włoski), a kurteczkę noszę jasną i bez naszywek. Po prostu chcę się wyróżniać spośród tłumu "czarnych". Więc powtarzam: uniformizm - be!

"(...)Od pewnego czasu omijam skupiska polskiej mlodziezy z srodowisk tak zwanych patologicznych, czyli dresow i meneli(...)."
>>>Ja toże. Pod tym względem jestem podobny do (bodajże) "red hamtera" (zapomniałem jak się pisze, więc przebacz:)), który napisał tekst o swoim "rasiźmie". Powiem szczerze. Gdybym kiedyś miał rodzinę (zawsze istnieje taka możliwość:)), to gdybym miał wybór: śmierć mojego dziecka lub takiego menela, to bym się długo nie zastanawiał.

"Nie, w Polsce nadal rodzice ucza nas, by byc cicho, czekac, az zrobi sie cos za nas. Ludzie nie sa aktywni, sadza, ze lepiej nie mowic nic, bo mozna palnac glupstwo."
>>>Na szczęście niektórzy rodzice (m.in. moja mamusia:)) właśnie uczą, że jeśli się samemu czegoś nie zrobi, to niech się nie oczekuje, że ktoś to zrobi za nas. Śmieszne, bo to akurat "podstępni bezbożnicy", tacy jak moi rodzice tak uczą, a nie "baranki boże", które siedzą teraz cicho i najbardziej popierają socjaldemokrację (którą sam wolę nazywać komunokapitalizmem), choć podobno najbardziej walczyły z komuną. Dla mnie to jest jeden z dowodów, że komunizm jest jednym z następstw chrześcijaństwa.

"Ja znam paru dresow, ktorzy sa calkiem inteligentni, jedyne, co ich rozni ode mnie to to, ze oni nosza dres, a ja nie, ze oni sluchaja techno, a ja rocka."
>>>A wiesz, że ja też takich znam? Tacy noszą dres głównie dlatego, że im tak wygodnie, a nie z powodu mody i nacisków społeczności drechów. Ale moim zdaniem dresiarstwo to nie noszenie dresa, tylko zwyczajne chamstwo i ślepa nietolerancja. "Dresami" mogą być skejci, metale i skini (oczywiście te najbardziej odmóżdżone odmiany). Ja wychodzę z założenia, że takie subkultury dzielą się na ludzi myślących i debili. Ludzie myślący potrafią rozmawiać na temat swoich przekonań. Wierzę też, że możliwe jest aby skin kumplował się z punkiem, pod warunkiem że obaj są ludźmi myślącymi.
A co do techno i rocka... Techno jest odmianą rocka, a rock to ogólne określenie muzyki będącej połączeniem muzyki murzynów i białych. Metal też jest taką kompilacją, jednak ponad taką klasyfikację wybijają się kapele pokroju Burzum i Darkthrone. Ale już dosyć o tym, może kiedyś napiszę arta na ten temat do Kącika Muzycznego.

"Co do rasistow, to nawet nie mowie, bo szkoda slow na ludzi, dla ktorych jedynym kryterium oceny osoby jest kolor skory."
>>>You're absolutely right!!! Mnie, rasistę, wkurzają niemiłosiernie ci, którzy jak widzą murzyna to biorą w ręce bejzbole i z pianą na pysku lecą wpierdolić kolejnemu "czarnemu". To są właśnie skini dresiarscy, czyli debile, którzy chodzą na zadymy, żłopią jabole (Chateau de Yabol - jak to nazwał jeden z moich kumpli) i ryczą "hajlhitler"!
Ja się uważam za ludzia myślącego, więc oddzielam się grubym murem od takich ludków. Mój rasizm polega na stawianiu potrzeb swojego narodu i swojej rasy przed potrzebami innych narodów i innych ras. Nie oznacza to, że chcę wymordować w Polsce wszystkich Żydów, Niemców i Ukraińców, nie. Nie oznacza to też, że jestem wrogiem wysyłania dzieciom w Mozambiku (czy cholera wie gdzie) paczek z jedzeniem. Przeciwnie, popieram taką działalność i uważam za szlachetną (chociaż lepiej jest dać wędkę niż rybę). Ale gdybym miał wybór: wysłać Afgańskim dzieciaczkom pomoc finansową, lub wesprzeć utworzenie polskiej szkoły na Litwie (lub Białorusi albo Kazachstanie), to bym wybrał pomoc dla polskich dzieci. Po prostu uważam, że każdy naród powinien dbać przede wszystkim o siebie.
I ja naprawdę nie jestem wrogiem żadnej kultury (chyba że popkultury, ale to nie jest prawdziwa kultura). Swego czasu mieszkałem w Grecji, uczyłem się w amerykańskiej szkole (American Community Schools) i miałem wielu kolegów: arabów, hindusów, i jednego taja, więc ja szanuję cudze kultury, narody i rasy. Toleruję nawet Żydów, którzy wymyślili pewną religię ("jemiołę na Drzewie Życia" jak to napisał pewien Norweg).
Ponieważ jestem rasistą, jestem wrogiem krzyżowania się ras (czego chce chrześcijaństwo), bo:
a) Obie kultury, które się łączą, tracą swoją tożsamość.
b) Miednice białych kobiet są przeznaczone dla główek białych dzieci, a nie małych mulatów. Przy narodzinach zwiększa się prawdopodobieństwo urazu mózgu, co w oczywisty sposób osłabia ludzki gatunek.
c) Chcę żyć w świecie w którym istnieje wiele tradycji, wiele kultur i wiele różnych ludzi, a nie w jednokolorowym świecie w którym panuje chrześcijańska "kultura".

"A co do homoseksualizmu -to co nas obchodzi to, z kim sypia ten, czy inny(...)"
>>>Ja jestem anty-homo, ale moim skromnym zdaniem przyczyną homoseksualizmu nie są w 100% indywidualne upodobania, lecz brak emocji odczuwanych w czasie stosunków z osobnikami płci przeciwnej. A wiecie skąd to się bierze? Ano z "nowoczesnej" kultury, według której najważniejsze jest bycie otwartym na różne sposoby uprawiania seksu. Takie zboczenia jak nekrofilia ("to taka fajna sprawa, kiedy cię podnieca z trupem zabawa" Nagły Atak Spawacza) biorą się z braku wrażeń przy normalnych stosunkach. Logiczne jest więc, aby uczynić swoje życie seksualne czymś, o czym się nie mówi, czymś, co istnieje tylko pomiędzy kobietą a mężczyzną. Przecież miłośc powinna być czymś pięknym, co dostarcza wiele intensywnych wrażeń.

"Nie wazne jest, kto z kim spi, czy chce sypiac (chyba, ze chce z nami:-), ale to, jaki jest dla nas, czy jest kolezenski, uczciwy itd."
>>>Mimo wszystko zgadzam się. Najważniejsze są takie właśnie cechy, ale homoseksualizm jednak normalną rzeczą nie jest.

"(...)Tolerancja musi miec granice, a ta granica jest ludzka krzywda, dopoki nikomu nic nie zrobi ten satanista, homoseksualista, punk czy dresiarz, niech nadal bedzie satanista, homoseksualista, punkiem czy dresiarzem, jego wybor, jego zycie."
>>>Święta prawda.

"(...)Zauwaznie, co jest najgorszym przeklenstwem wsrod "polskich" dzieci, nie zlodziej, nie debil, nie kretyn, nie s*******n nawet, a Zyd. Zyd po prostu. Czemu?"
>>>Śmieszne, że jest to najczęściej używane wśród chrześcijańskich ludzi, którzy zresztą wyznają judeochrześcijańską religię. A czy ktoś wie, od kiedy ja nie jestem chrześcijaninem? Nie? To powiem: od kiedy na serio przeczytałem biblię chrześcijańską i znalazłem w niej tyle sprzeczności i debilizmu, że sumienie nie pozwoliło mi dalej być wyznawcą Żyda, którego przybito do kawałka drewna.

"Rodzice takich dzieci czesto sami nie sa katolikami (bo nie ma czegos takiego jak wierzacy niepraktykujacy, te dwie rzeczy sie wykluczaja), ale i tak od malego ucza dzieci, ze Arab, Zyd, Rusek to cos gorszego, nie majacego prawa do zycia."
>>>Według mnie mają prawo do życia, ale interesy mojego narodu stoją przed interesami innych narodów...

"Za niedlugo tez bedziemy sie upominali o "Lebensraum" gdzies w Rosji czy Izraelu."
>>>... co nie oznacza, że zamierzam ich przedstawicieli mordować lub zamykać w obozach.

"(...)Dlaczego my, biali mowimy na innych kolorowi? Czytaliscie moze gdzies ze "Murzyn jak sie rodzi jest czarny, jak sie boi, jest czarny, jak jest mu niedobrze, jest czarny, jak jest mu zimno, tez jest czarny, jak umiera tak samo. A my, jak sie rodzimy jestesmy rozowi, jak sie boimy, jestesmy biali, jak jest nam niedobrze, jestesmy zieloni, jak jest nam zimno, jestesmy czerwoni, a jak umieramy, jestesmy szarzy, i jak my do cholery mozemy nazywac ich kolorowymi!?!"?"
>>>Ano możemy, bo w porównaniu ze wszystkimi innymi rasami, jesteśmy bladawcami. Właściwie bardziej odpowiadałaby mi nazwa jaśni, albo aryjczycy, ale nie będę tu uprawiał propagandy.

"Nie wiem takze dlaczego czlowiek bialy uznaje sie za lepszego, Murzyni sa szybsi, silniejsi i umieja skakac, a poza tym maja dluzsze fallusy (wiecie, co to?), Azjaci sa inteligentniejsi i bardziej pracowici. A my, biali? Nie oszukujmy sie, jestesmy najbardziej przecietna rasa, a swoja przywodcza role osiagnelismy tylko dzieki szczesciu i podkradaniu wynalazkow od wszystkich dookola."
>>>ROTFL!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Człowieku, tak samo o sobie myślą inne rasy, bo np. dla murzynów szybki bieg i siła, a dla skośnookich średnia inteligencja w okolicach IQ 110 (ja mam blisko 130, ale to i tak niewiele) to norma! Nie przeczę, że trudno to dostrzec w Polsce, ale przyjrzyj się ludziom w Szwecji. Tam większość to blondyni, a miażdżąca większość to tacy, których Hitler określiłby mianem czystych Aryjczyków [nie żebym był jakimś jego fanem (bo to by było nielogiczne - żeby Polak wielbił pół-Żyda, który nie dość że był hipokrytą, to jeszcze chciał wyniszczyć Polaków) ale wiele tez wyłożonych przez niego jest prawdziwa]. Wszyscy (a dla mnie to właściwie wszystkie:)) piękni, jeno większość posiada moralność chrześcijańską, którą niezbyt lubię (ale mogę tolerować).
Ale wracając do tematu... Jak to się stało, że Cortez (i kilku innych meneli) bez większych problemów wybił Azteków w pień? Miał ogromną przewagę technologiczną nad nimi, a ich jedyną dobrą bronią była chęć przetrwania (typowa dla pogan). Teraz zauważmy, że Cortez był z Europy (gdzie żyli biali), a Aztekowie z Ameryki Południowej (czerwoni ludzie).
A tak poza tym, to biali są, hm... "kulturotwórczy"? Trudno mi to określić. Rzecz w tym, że Indo-Europejczycy (i inni Indo-, ogólnie rzecz biorąc biali) założyli wiele wspaniałych kultur, m.in. w Indii, Europie (tutaj wiele kultur, które jednak mają zaniknąć w "Zjednoczonej Europie"), Afryce (Egipt) i... Ameryce Południowej (patrz P.S.). To dziełem białych są wszystkie 7 cudów świata!
Ja nie uważam białych ludzi za "lepszych", jedynie za innych. Jednak ważniejsze dla mnie (jako białemu) jest przetrwanie mojej rasy. Subiektywnie rzecz biorąc, aryjczycy są dla mnie najważniejsi i najbardziej wartościowi.

I dobiegliśmy do końca. Mam nadzieję, że nie bolało, i że Qń'ik (bądź Eddie) da ten art chociaż do tekstów kontrowersyjnych.

Xvar

P.S. Thor Heyerdahl udowodnił, że Egipcjanie mogli przepłynąć do Ameryki Południowej i stworzyć tam zaawansowaną kulturę. Wyjaśniałoby to podobieństwo piramid i że według wierzeń Indian Quetzalcoatl ukazywał się jako biały człowiek.
P.P.S. "Arya" - w sanskrycie oznacza szlachetny. Dlatego też uważam za uzasadnione nazywanie białych aryjczykami. Te wszystkie nazwy ludów ze słowem "indo-" (indo-irańczycy, indo-europejczycy, indo-aryjczycy) oznaczają po prostu jedną rasę, a te wszystkie dodatki (-irańczycy, -europejczycy) istnieją w celu określenia w którą stronę poszedł język danej populacji.