........................................ Kościół - Dom Boga czy Instytucja ludzka ?

 

Nie chodzę osobiście do kościoła, ponieważ ... a to poniżej.

Kościół - największa instytucja założona przez ludzi. Jego głównym celem jest możliwie jak największa kontrola świata dzięki swoim wiernym, którzy tak mocno wspierają ta "firmę".

Wiem ze te słowa są kontrowersyjne i mogą wzbudzić oburzenie wszystkich wiernych, ale nie powinny. Pisze jedynie o kościele, nie o wierze. Nie kwestionuje istnienia Boga, siły wyższej, lecz jedynie neguje kościół. Ekspansja kościoła katolickiego powiększała się od czasów średniowiecznych. Krucjaty Krzyżackie - "nawracanie" w imię pokoju. Tylko dlaczego odbywało się to przy użyciu takich łagodnych środków perswazji jak miecz ??!! ... tego nie wiadomo :). Mordowano, gwałcono, palono, plądrowano, a to wszystko w imię Boga. Owe "nawracanie niewiernych" miało na celu podbój i pozyskanie nowych terenów pod kościoły... pozyskiwanie nowych wiernych równało się większemu profitowi w majatku oraz oczywiscie większej władzy i kontroli. Następna sprawa jest samo funkcjonowanie kościoła w średniowieczu ... tutaj akurat jak na dłoni widać cel kościoła ... płatne odpusty grzechów. Jak można płacić taka rzeczą jak pieniądze. Płacić rzeczą przemijającą, doczesna, ziemska za życie wieczne, zamiast swoim czynem. Przenieśmy się w współczesność. Świat się zmienił (no troszeczkę ;) i kościół musiał się dostosować albo przestać istnieć, jednak w dzisiejszych czasach większość ludzkości jest chrześcijanami uczęszczających do kościoła, wiec Kościół zyskał ogromna władze. W Polsce dominacja kościoła jest zauważalna gołym okiem. Ponad 90 % to katolicy. Polska - ojczyzna papieża - wniesie do UE wartości chrześcijańskie, a może inaczej, Kościół zyska nowych wiernych. Nie rozumiem jednego w podejściu Polaków...mianowicie czemu zmuszają swoje dzieci do chodzenia do kościoła. Rozumiem ze człowiek do 16 roku życia sam nie wie czego chce, ale nie można mu niczego narzucać, a szczególnie wiary. Niestety w Polsce jest to często spotykane. Z wiekiem chodzenie do kościoła wchodzi w krew (znam takie osoby ze chodzą do kościoła dla samego faktu). Podobne zjawisko do krucjat, tylko wykonywane SA w domu bez uzycia przemocy (przeważnie). Kościół nakłada ciągle ograniczenia wolności człowieka mówiąc iż jest to niezgodne z Bogiem i Jego wola taki sposób kościół mówi nam, co jest dobre a co złe. A czy czasem nie od człowieka zależy określanie kryterium dobra i zła? Czy powinniśmy przestrzegać głosu kościoła, czy może własnego głosu, własnego rozróżniania dobra od zła, bo przecież to jest indywidualne odczucie każdego z nas? Masowy przekaz zapewniają kościołowi ich stacje, a raczej wytworzone przez ludzi powołujących się na wiarę. Powstała m.in. rozgłośnia radiowa, której nazwy nie musze wymieniać, która pod przykrywka wiary boga i kościoła zyskała takie poparcie wśród "wiernych" Iz ingerowała w działania polityczne, sprzeciwiała się władzy. Przywódca tego prądu, co można by nazwać sekta, chyba chciałby, aby Polska była państwem policyjnym. Odszedłem trochę od tematu... Już wracam:). Watykan - jako państwo kościelne ma ogromna władze nad światem. Może nie bezpośrednia, ale swoim słowem może mocno zasugerować decyzje polityczna. Wierni oczekują słow. przywódcy religijnego - papieża - autorytet kościoła katolickiego i stosują się do nich całkowicie. Wygłaszane mowy przez papieża są bardzo mądre, zawierają wiele prawd życiowych, nie krytykuje jego słow. Zgadzam się z Nim (nie, wcale nie dlatego ze jest Polakiem, tylko ze względu na treść i przesłanie, choć często polityczne), ponieważ kościół posiada członków, których można podzielić na ludzi "z powołania" i ludzi "z powołania pieniędzy i zysku". Księża z powołania wypełniają swój kapłański obowiązek, pomagają doraźnie, nie tylko przez słowo. Jeśli chodzi o powołanie pieniędzy to jest tu odwrotnie. Tacy księża (a wydaje mi się ze jest to większość) patrzą na stan swojego portfela, aby jeździć nowym Mercedesem, zamiast patrzeć na wiernych i ich potrzeby duchowe. Życie wygląda jak drzewo. Od korzenia po koniec drzewa to droga od narodzenia do śmierci, wszystkie inne przeżycia to odchodzące od niego gałęzie. Moje drzewo nie będzie obciążone kościołem. Jak w pewnym filmie powiedziano ze Bóg to wszystko co nas otacza, nie potrzeba księży, nie potrzeba budynków z kamienia, wystarczy wiara. Osobiście nie uznaje kościoła, zasad przez nich ustalanych, co nie znaczy ze jestem ateista. Wierze, ze istnieje siła wyższa, nazwijmy ja Bogiem, która widzi wszystko i oceni nas po naszych myślach, po tym jaka osoba byliśmy, oceni nasze cale życie, natomiast nie po fałszywej mowie i obłudnej świętości.

 

Mati (commodore64@o2.pl)