Rodzicie nie biją
tylko wychowują

Moim zdaniem rodzic od czasu do czasu ma prawo skarcić bardziej surowo dziecko. Szczególnie gdy mogło zrobić sobie krzywdę. Wiem, że dzieci nie powinny być bite przez nikogo, ale rodzice na prawdę nie biją z przyjemnością (oczywiście są sadystyczne wyjątki).
Jeśli dziecko doświadczy ręki ojca lub matki po tym, jak chciało zjeść jakieś tabletki, połknąć węgiel lub spalić firankę powinno zostać skarcone nie słownie lecz fizycznie. Głupio to brzmi - fizycznie - ale dziecko keidy dostanie klapsa wie, że nie powinno tego robić i koniec bo inaczej znowu dostanie i będzie boleć. Może to zły sposób na wychowanie dziecka ale moim skromnym zdaniem o wiele lepszy niż bezstresowe wychowywanie. Dziecko wychowane bezstresowo często jest potworkiem w skurze pięciolatka, tymczasem dziecko wychowane już pół stresowo potrafi zachować umiar i wie czego mu nie wolno.

Moim zdaniem (znowu to głupio zabrzmi!) małoletnie dziecko jest jak szczeniak. Jak dziecko zostanie "ułożone" takie będzie aż do dojrzałości albo do końca życia. Najlepszym sposobem aby oduczyć psa gryźć buty jest po prostu złojenie go za to tak, aby wiedział że mu tego nie wolno. Oczywiście zarówno dziecko jak i psa trzeba za coś (choćby to była jakaś drobnostka) pochwalić! Może mi nie uwierzycie, ale ja jestem wdzięczny moim rodzicom za to iż nie szczędzili mi pasa gdy zbroiłem coś. Dzięki nim wiedziałem co mi wolno bądź nie. Gdy raz poszłem do sklepu z obcym dostałem (po dupie) tak, że niewygodnie mi się siadało. Od tamtej pory nie ufałem nieznajomym. Wiem, że dziecku można wytłumaczyć słownie wiele rzeczy i spraw, ale prędzej przechodzi to naskórnie. Zresztą jak raz zobaczyłem jakiś amerykański film, w którym dzieciak ordynarnie uderzył ojca z całej siły (to było celowe) i ojciec go "tylko" okrzyczał aż mnie poniosło. Co jak co, ale ojciec i matka to dla mnie świętość a uderzyć jednego z rodziców do skrajność. Tego mi nikt nie wpajał, ale wiedziałem że tego mi nie wolno. Tymczasem nie wiem co może wpaść do głowy dzieciakowi bezstresowo wychowanemu.

Ten tekst ma dla większości z Was drodzy czytelnicy wydźwięk sadystyczno- masohistyczny ale uwierzcie mi "odpowiednie bicie dzieci" ma lepszy skutek niż bezstresowe wychowywanie dzieci. Na swoim przykładzie moge wam udowodnić swoją tezę. I powtórzę to jeszcze raz- dzięki temu że rodzice od czasu do czasu mnie skarcili mocniej nie mieli nigdy ze mną większych problemów (do 16 urodzin). Nie wiem jak wychowam swoje dziecko jeśli je bedę miał, ale póki co twierdzę to co wyrzej przeczytaliście. Jeśli ktoś się ze mną niezgadza gorąco zachęcam do polemiki, nie wykluczone, że zmienię zdanie.

Łukasz 'Splatch 'Dywicki
splatch@wp.pl

[Eddie: To ja Ci w takim razie przylożę za pisanie "wychować" z samym "h". Pisownię tego słowa i kilku innych poprawiłem, ale na resztę błędów sam zwracaj uwagę. I żeby mi to było ostatni raz! :) ]