|
OTO JA
BrightWitch
Godzina 7.00. Pobudka. Otwieram sklejone snem niebieskie oczy.
Półprzytomna dotykam swojego ciała, dłoń po raz tysięczny poznaje kształt
brzucha. Całuję ją później, a właściwie ledwie muskam wargami koniuszki
palców... Włączam radio, a potem powoli przyzwyczajam się do myśli o
wstaniu z łóżka. Kiedy już dotknę stopą podłogi rytuał witania nowego dnia
zostaje zakończony.
Oto ja... czasem słowa ranią mnie,
choć zamiast serca mam dawno już głaz...
Kolejny dzień
walki z nimi. Walki o co? O sympatię...? To niemożliwe. O
zaakceptowanie...? Jest już przecież za późno. O możliwość swobodnej
egzystencji...? Tak, chyba tak.
Godzina 14.00. Powrót ze
szkoły. Biorę do ręki ksiażkę i ginę w papierowym świecie. I szukam w nim
siebie, szukam odbicia swoich myśli, szukam alter ego... Przeczytałam
już wiele książek - wiele bohaterek miało moje imię. Żadna nie była mną.
Odkładam książkę, przeglądam się w lustrze. Odnajduję wreszcie siebie.
Malutka dziewczynka o uroczym uśmiechu... Odgarniam z czoła niesforny
kosmyk blond włosów. Myślę o tej z lusterka - chciałabym ją pocałować...
Mówię jej banalne "kocham cię", a ona uśmiecha się do mnie ufnie.
Nie pozwalaj nigdy bym pragnęła cię tak jeszcze
mocniej
Godzina 18.00. Odrabianie lekcji... Długopis sunie po
bieli kartki, zgrabnie lawiruje między liniami ograniczającymi jego
wolność. Śmieję się z ruchu mojej dłoni, śmieję się z bezcelowości uczenia
rzeczy zbędnych. Mój śmiech odbija się od ścian, uderza w szybę i rozbija
ją na tysiące drobnych kawałków. Jeden z nich wpada mi do oka...
Znam tyle prawd ciągle nowych uczę się...
Czy
uczę się prawdy...? Czym właściwie jest prawda? Zgodnością słów i
czynów? Zgodnością opisu ze stanem rzeczywistym? Prawda nie jest niczym,
co nie dałoby się nagiąć... Mówią o mnie: "do bólu szczera". Mówię to,
co myślę. Dlaczego nie mówię tego, co czuję...? Boję się, że mógłby
powiedzieć: "SŁABA", przypiąć mi hańbiącą łatkę, której sam nie chce...
(Według niego jedno z nas koniecznie musi być słabe...)
Godzina
20.00. Czas na spotkanie z przyjaciółmi. Mówię "przyjaciele", choć to nie
jest odpowiednie słowo... Ale chyba ono najlepiej oddaje to, co istniej
miedzy nami. Dlaczego M. jest przy mnie? Czy nie powinna odwrócić się
i udawać, że nie słyszy moich słów, mojego krzyku...? Ja bym zrobiła
właśnie tak... M. trwa prawie bezinteresownie... Jej interesowność
polega na tym, że ma z kim wyjść na dwór... I tak ją podziwiam: czy ja
wytrzymywałabym ze sobą na jej miejscu...?
A kim jesteś ty...?
Nie chcę być twoim grzechem, który wolisz z siebie zmyć...
Patrzysz na swoją rękę z obrzydzeniem, kiedy tylko dotknie
mnie czule. Przeklinasz swoje oczy, kiedy tylko odważą się spojrzeć na
mnie bez gniewu. Rzygasz sobą, gdy tylko pomyślisz, że mógłbyś istnieć
przy mnie. Jestem grzechem. Nie spowiadasz się ze mnie, bo boisz się
wymówić moje imię, boisz się nawet powiedzieć o mnie "ONA". Wmawiasz
sobie, że jestem chujowa i że ci nie zależy, ale sam w to nie wierzysz...
Godzina 23.00. Godzina zasypiania. Zimna pościel. Zimne ciało.
Stawanie się ciemnością, jednoczenie dwóch dusz - mojej i nocy. Modlitwa,
która być może trafia w próżnię. Powoli nadpływa sen... Wciska się w
moje ciało przez oczy, przez uszy, przez pory w skórze. Wciągam go nosem
razem z powietrzem.
Oto ja.
I jeśli istnieje coś
warte tego, by zmienić się - zrobię to.
W tekście znajdują się cytaty z piosenek K. Kowalskiej i
malutka parafraza tekstu utworu "Uważaj" grupy C.K.O.D.
|