TEN PIERWSZY RAZ
Czyli tekst na uniwersalny temat :)

Po takim tytule pewnie nikt nie zorientuje się, o czym naprawdę będzie ten tekst. Na pewno nie o tym, o czym teraz myslisz. ;) Opiszę oto moment, w którym na naszym biurku (lub pod nim) pojawia się po raz pierwszy szare urządzenie na literę "k". A teraz zagadka... O jaki sprzęt chodzi? Nie, drogi Czytelniku, to nie jest kombajn ;).
Wiele osób pisze na ten temat do AM (gdy oczywiście nie ma tematu :). Teksty te są niemal identyczne. Koleś dostaje komputer, gra po 25 godzin na dobę. ;) Nie je, nie pije, nie używa ukochanego do tej pory kibelka, tylko przechodzi kolejne poziomy Quake'a, Red Alerta, Tomb Raidera, Need For Speeda... Później ewentualnie na stół trafia jeszcze jedna skrzyneczka, zwana modemem, a wówczas ogląda panienki lub może wreszcie pograć w "Kłejka" w sieci... Oczywiście po drodze przechodzi różnorodne kuracje wstrząsowe, począwszy od wyłączenia dopływu prądu, linii telefonicznej, a nawet gazu, wody, centralnego ogrzewania, autobusów komunikacji miejskiej... ;) Następnie po jakimś roku osobnik taki sam uświadamia sobie, że można jeszcze wykorzystać resztki sprzętu do programowania, oglądania a nawet tworzenia stronek, grafiki, muzyki, czy jako podstawkę pod wazon, byle by tylko nie grać. Myślicie, że dobrze? Bo ja nie. Mądra definicja: w ten sposób nasz bohater popada z jednej skrajności w nastepną. A teraz normalna definicja: dla mnie jest to po prostu dziwne. Więc jak było ze mną?
Gdy tylko po raz pierwszy włączyłem własny komputer, byłem pod wrażeniem ile możliwości mi on daje. Począwszy od grania przez oglądanie filmów, grafik, ciekawych programów, słuchanie muzyki... Wiele rzeczy mogłem wreszcie tworzyć samemu, a każdy błąd bez problemu cofnąć. Oczywiście jak każdy sporo grałem, ale tyle samo czasu poświęcałem na sprawdzanie, co jeszcze można "wycisnąć" z różnych programów. Może to i śmieszne, ale moim ulubionym zajęciem było rysowanie tapet... :) Przy okazji kombinowałem wiele przy Windowsie, badając, co do czego służy. Pamiętam, jak na wszelki wypadek wciskałem "Wstecz" lub "Anuluj", a potem od początku... No i oczywiście przeglądałem Cover CD oraz grzebałem w plikach dołączanych do gier. Najbardziej interesowały mnie dokumenty w HTML-u. Długo zastanawiałem się, czemu nie da się w nich niczego zmienić. Wreszcie doszedłem do tego, że jednak można i jak można. :) Zawsze też chciałem napisać własny program - choćby najprostszy. Zacząłem od skryptów DOS-a, później dowiedziałem się, skąd zdobyć edytor do Basica, Pascala... A żeby wszystko było jasne - nadal grałem i gram do tej pory.

(c) Mr.S.
for_am@wp.pl