SERIOUS SHIT

BrightWitch



I'm in serious shit
I feel totally lost
If I'm asking for help
it's only because
being with you has opened my eyes
Could I ever believed
such a perfect surprise?
I keep asking myself
wondering how
I keep closing my eyes
but I can't block you out
Wanna fly to a place
where just you and me
Nobody else so we can be free


              Ostatnio zapisuję ten tekst wszędzie... Tak dokładnie odwzorowuje moje uczucia, tak dokładnie oddaje moje pragnienia...

              Nigdy nie myślałam, że może być właśnie tak, że będę czuła się zagubiona, nieszczęśliwa z tego powodu... A jednak. (Życie weryfikuje głupie poglądy.)
              Może powinnam przestać udawać i zacząć otwarcie mówić o tym, co się ze mną dzieje, kiedy ty jesteś obok. Może powinnam w końcu pokazać, że bez względu na to kim i jaki jesteś chcę ciebie. (Chcę? To tak mało powiedziane... Obawiam się, że nawet "pożądam" nie jest odpowiednim określeniem tego stanu.)

             ... a może powinnam przestać oczekiwać więcej niż mogę mieć...?

              Okłamuję samą siebie. Nigdy tego nie zrobię. Nigdy nie pochylę głowy przed słabością, nigdy nie uznam jej prawa do posiadania jakiegokolwiek fragmentu mojej osobowości. (Człowiek podobno nie powinien używać dwóch słów: "nigdy" i "zawsze".) Szybciej umrę niż powiem mu ile znaczy...
              Chcę z nim być, jednocześnie nie składając żadnych głupich obietnic i nie deklarując się kretyńsko. Ale on wymaga deklaracji. Po co? Po to, by po chwili odwołać te słowa?

              Staram się uświadamiać samą siebie, że to po prostu kolejny koleś. To wszystko opiera się na fizycznym pragnieniu (trudno mówić w tym przypadku nawet o małym zadurzeniu), a jednak czyni mnie obłędem, jednym wielkim pytajnikiem i bezsilnym gniewem...

              Może byłoby mi łatwiej, gdyby jemu nie zależało na emocjonalnym przywiązaniu mnie do siebie*...?

I can try to pretend
I can try to forget
but it's driving me mad
Going out of my head




* Co to jest w ogóle za cholerny pech, że zdecydowana większość kolesi nie traktuje mnie w kategorii "bez zobowiązań"? Wyglądam na kogoś, kim trzeba się opiekować, czy co? A może wyglądam na romantyczną istotkę rozczulającą męskie serduszka?

Teksty na początku i końcu arta to słowa utworu "All the things she said" TATU