"WE ARE ALL MADE OF STARS"
Gwiazda spadająca z nieba to moment, w którym
kilka osób wypowiada w jednej chwili życzenie. Czas zatrzymuje się na ułamek
sekundy i wiruje wokół. A gdyby zatrzymał się na dłużej? Zamykam oczy i
zapominam o miejscu, w którym się przed chwilą znajdowałam. Odrywam się od
materialnych wartości i mądrości wyznawanych przez uczonych tego świata.
Jestem tylko ja i... miliardy gwiazd porozrzucanych w nicości. Czym jestem, a
czym mogę i mam być? Na Ziemi została mi narzucona pewna forma istnienia...
tutaj nie jest mi potrzebna. Szybuję ponad czasem, ponad wszystkim, co
dotychczas znałam. Szybuję, czy to wszechświat wędruje, a ja tkwię w
miejscu? Przypominam sobie, że "człowiek nie jest centrum wszechświata".
Ale ja w tym błogim momencie się tak czuję. Wiem, że mam w sobie energię,
której nie mogę się oprzeć. Mogę tworzyć, a zarazem sama nie zostałam
jeszcze stworzona. Nie wiem bowiem czy to przeszłość, teraźniejszość, czy
też może przyszłość otacza mnie wokół. Jestem sama, a czuję na sobie
miliardy spojrzeń... miliardy westchnień szumiących w umyśle. Skąd
przychodzą... skąd ja przyszłam? I zaraz ta myśl ucieka przez cienką warstwę
mego istnienia. O czym to ja... nie pamiętam.
Jakże
bym chciała zostać tu na zawsze. Odkrywać nowe istnienia i nowe pragnienia.
Być lekką jak rozgrzane powietrze, a zarazem ciężką od jasności istnienia.
Gdyż istnieć, to nie znaczy chodzić po ziemi i robić to, co zostało nam
nakazane. Być, to znaczy pragnąć, marzyć i szukać śladu gwiazdy wewnątrz
skorupy rzeczywistości okrywającej to, co w nas najpiękniejsze. Odnaleźć
nieważkość umysłu i cieszyć się z podmuchu wiatru rozwiewającego włosy...
"pozwolić wróblom ćwierkać"...
W gwieździe świecącej najbliżej
mnie, dostrzegam nikłą twarz człowieka. Obraz w ułamku sekundy znika, lecz
zaczynam rozumieć. Tutaj wszyscy są równi i wszyscy śnią na jednym nieboskłonie.
Jesteśmy zrodzeni z marzeń, a do naszego stworzenia użyto jednego budulca:
gwiazd. Każdy człowiek świeci blaskiem, tylko że jest on okryty cieniem
pospolitej rzeczywistości. Czasem ktoś, kto żyje jedynie marzeniami, dostrzeże w sobie tę
iskierkę. Myśli takiego człowieka błądzą w odległych wszechświatach, a
do tego, w którym znajduje się jego ciało, rzadko zaglądają. Idealiści,
marzyciele, romantycy skłonni kochać jedynie bez wzajemności. Gwiazdy
chodzące po ziemi, lecz mające myśli zbyt odległe od rzeczywistości, by mogły
zostać zrozumianymi. Ludzie, którym każdy kolor kojarzy się z tęczą, a każde
marzenie pielęgnują z największą pieczołowitością. Gwiazdy, których nikt
nie dostrzega, a mimo to świecą najmocniej. I nigdy nie zgasną...
"Jak kryształ szklanej kuli czuć dnie we wnętrzu dłoni"