A propos..
Czyli co mi się udało, a co nie.
Wiecie, że
ostatnio zacząłem pisać więcej? Gdybym pisał tyle co przez te dwa dni mógłbym
zawalić całe AM swoimi tekstami i jeszcze zostałoby troszkę na inne kąciki z
płyty. Niestety (bądź stety) nie o tym będę pisał. Ten art jak sam nagłówek mówi
będzie czymś w rodzaju podsumowania.
Co mi się nie udało? Wiele rzeczy. Wiele spraw, ale czy to jest powód, aby się tym smucić? Wiele rzeczy chciałem mieć lub potrafić stworzyć. Niestety nie udało mi się wiele z tych marzeń. Wiele spraw stanęło w miejscu, wiele razy z mojej winy. Często tylko z powodu mojego lenistwa pogarszałem sobie oceny. Ale czy oceny są najważniejsze? Nie.
Nie chcę więcej się rozwodzić nad moimi porażkami bo w dwóch artykułach na 'A' już dosyć się na użalałem nad sobą. Wyszło z tego, że cały czas jestem taki przybity i cały czas myślę jak logicznie to skończyć. Zdarza mi się, ale uwierzcie nie cały czas. Na dowód powiem wam, że częściej myślę o szkole niż o tym pod który samochód się rzucić. Co prawda o szkole myślę niewiele (o kur.. jutro sprawdzian- to wcale nie jest śmieszne!), ale czasami się wślizgnie.
Co mi się udało? Wiele rzeczy! Wiele spraw! I to jest większy powód do czerpania radości z życia niż nasze niepowodzenia. Nie chcę myśleć bez przerwy o porażkach. O nie! Człowiek, który to robi zżera sam siebie, jest wciąż przygnębiony, smutny i czuje się porzucony. Mi się to zdarza, ale nie cały czas. Jest tak, że jedni upijają się na wesoło, inni na smutno. Oczywiście tych pierwszych jest więcej, ale niestety (albo całkiem stety) ja należę do tych drugich. Raz byłem na imieninach kolegi i była standardowa sytuacja. Trzech przygnębionych gości i pół litra na stole. Pomimo, że nie mieliśmy osiemnastki rodzice nie mieli nic przeciwko. Uwierzcie mi po wypiciu klepałem to co pisałem w artykułach (wiem, że nie zasługuje to na takie miano, ale nie podkreśla mi błędów!) i byłem bardziej zdołowany niż po napisaniu Apatii, jednak minęła noc, nadszedł piękny mroźny ranek. Gdy wracałem do domu (szedłem prosto jak strzała!) i owioną mnie lekki chłodny wiatr, pod nogami skrzypiał śnieg okraszony słabym mrozem pomyślałem, że jest pięknie. Pomimo wszystkiego co mówiłem uśmiechnąłem się do siebie i powiedziałem "nie jest źle". W istocie było źle i mogło by być jeszcze gorzej, ale trzeba umieć się cieszyć ze wszystkiego. Choćby to była niepogoda, choćby to był celny strzał ptaka, choćby była to zguba kilku złotych, choćby to była zła ocena. Pociesz się! Nie ma ciągle złej pogody, bo skąd wiemy, że akuratna jest zła? Czy każdy ma szczęście zostać wybranym przez los do odstrzału przez ptaka? Czy zguba kilku złotych jest powodem twojego smutku? Przecież pieniądze szczęścia nie dają! Czy zła ocena potrafi oddać w pełni twoje starania bądź wiedzę? Nie ma ocen dla człowieka. Nie można sądzić liczbami, bo nawet one są skończone. Nie można wciąż być przygnębionym, bo kiedyś byliśmy przecież wesołymi, byliśmy szczęśliwi, byliśmy młodzi! Tak byłeś młodszy i szczęśliwszy, chociaż nie rozumiałeś szczęścia jako sześciolatek. Teraz możesz zrozumieć istotę szczęścia. A tą istotą jest nieszczęście. Aby docenić prawdziwą radość, śmiech, łzy, szczęście trzeba być czasami smutnym, przygnębionym, pochmurnym i przybitym- dopiero wtedy docenia się wartość każdej łzy szczęścia, każdej chwili spędzonej z wybraną osobą i sekundę uśmiechu, minutę radości. Człowieku obudź się! Tak do ciebie mówię, ty przed monitorem uśmiechnij się! Mówisz- nie masz powodu?
Masz powód, ale nie potrafisz go dostrzec. Naucz się cieszyć z rzeczy i spraw niewidzialnych. Z powiewu wiatru z ptaku słowika lub innego ptaka. Najmniejsza rzecz potrafi sprawić wielką radość. Znalezienie złotówki, którą zgubiłeś rok temu i nad czym tak się użalałeś, dobra ocena z polskiego, poprawienie pały! Takie małe rzeczy są bardzo miłe. Ale dlaczego nie potrafisz się uśmiechnąć?! Dlaczego!? Dlatego, że nauczono cię, że radość jest czymś zbytecznym, że zdradza zanadto uczucia, człowiek uśmiechnięty jest naćpany, jest zły bo tylko on się cieszy? Właśnie dlatego, niewielu się cieszy i dlatego ludzie są tak nastawieni do ludzi zadowolonych z życia. Naucz się wreszcie szczęśliwy człowiek to taki, który przeżył doła i wyszedł z niego. Jeśli więc masz doła wielkości wielkiego kanionu w Kolorado nie martw się, bo on też się kończy. Uśmiechnij się ponieważ życie jest piękne i potrafi być czasami zbyt zaskakujące. Jego interaktywność, która potrafi dobrze dać w koś, oceny, które są zbyteczne ptaki potrafiące raz się pokolorować a raz umilić ucho swym pięknym śpiewem, to wszystko potrafi obrócić się przeciwko nam mi i tobie. To wszystko czeka aby cieszyć cię swoją obecnością. Marny to powód powiadasz?
A czy zwycięstwa i podboje nie przemijają? Czy wielcy władcy nie upadają? Czy wielkie kraje zawsze zwyciężają? [nie popieram ataku na Irak] Czy to wszystko kiedyś nie przeminie? Przeminie i to z pewnością większą niż sto procent, więc dlaczego odnosić się w stosunku do wielkich rzeczy i spraw? Po, co pytam! Skoro to wszystko i tak przeminie, nasze punkty odniesienia to my wraz z nimi, bo one nas pociągną za sobą. Trzeba zmienić swoje zdanie, być uśmiechniętym tak, aby i inni wiedzieli, że ni muszą udawać! Tak nie trzeba udawać przygnębienia z powodu zguby złotówki, bo w portfelu nie słychać nic tyle w nim kasy. Smutek nigdy nie powinien być podstawą, bo poniżej nie można zejść. Radość jest punktem zerowym od, którego się powinno wychodzić. Najpierw smutek, potem śmiech i radość, a na końcu..? Miłość bo ona jest połączeniem i radości i smutku. To właśnie ona jest czymś czego tak pragniemy.
Każdy dąży do tego, aby móc się z kimś podzielić swoimi problemami i smutkami. Póki co ćwiczyliście smutek, teraz pora na dawanie radości, bo nie tylko smutkiem człowiek żyje. Spójrzcie na komputer. Szczęście niewypowiedziane, bo masz komputer. Ale coraz więcej ludzi ma! A czy jest coraz więcej smutnych? To złom do potęgi! A jednak działa i masz powód, aby narzekać? Nie chcę go! Twoja strata- ucz się decydować!
Jeśli tylko masz zdolności rozwijaj je. Twierdzisz, że takowych nie masz? Masz tylko nie potrafisz ich eksploatować. To tak jak z ropą naftową. Przez wiele wieków była czymś zbytecznym, leżała sobie pod ziemią, a teraz jest wyznacznikiem kursu dolara. Jest symbolem rozwoju cywilizacji, postępu technologicznego. Pomyśl tyle złóż tego cennego kruszcu leżało tyle lat pod nogami arabów, a oni wpieprzali korzenie kaktusów! Ty nie bądź taki jak oni, naucz się korzystać ze swoich zdolności, choćby tych jeszcze ukrytych. Znajdź sobie zajęcie, dla którego warto poświęcić czas. Strugaj w drewnie, pisz wiersze, opowiadania, czytaj książki, jest tak wiele ciekawych zajęć, a ty się nudzisz. Podejdź chociaż raz do czytania optymistycznie, bez wspomnień Pana Tadeusza, Makbeta, sięgnij po coś innego niż lektura.
Tak wiele spraw, tak mało czasu. W końcu uświadomisz to
sobie.
Nie można wciąż być ponurym! Uśmiechnij się! To tak mało, a tak wiele
sprawia przyjemności mamie, tacie lub siostrze. Uśmiech daje ciepło tak
potrzebne do ogrzania chłodu wielu ludzkich serc. Nie dobijaj się człowieku! Nie
myśl o śmierci, bo ona już myśli o tobie. Nie bój się bo ona prędzej czy później
przyjdzie z czy bez twojej zgody. Nie naciągam tego artykułu bo przez większą
część życia tak myślę i myśleć będę. Jako, że mój czas antenowy dobiega końca
pragnę zapewnić czytelników poczciwego actionmaga, że prędzej do człowieka
dochodzi się z uśmiechem niż ze ściągniętymi brwiami i odbiciem świata w oczach.
Oczy to zwierciadło duszy i dlatego niech chociaż one się śmieją i radują
życiem, gdy twoja twarz jest powleczona maską smutku.
Pozdrawiam i poważnie zachęcam do życia
Łukasz 'Splatch' Dywicki
Ps. Nie powiem ile osób do mnie napisało. Może nie byłeś sam czytelniku nie pisząc, może byłeś sam pisząc? Tymczasem pozdrawiam wszystkich, którzy potrafią się uśmiechnąć, a tych którzy jeszcze są smutni zachęcam do zmiany nastawienia do życia.
Ps.2. Wiem, że ten artykuł to za mało, aby pocieszyć. O wiele łatwiej jest się smucić i mówić "nie mam powodów do radości". Ale czy na prawdę nie masz powodów? Nie masz...?
| A
ja..
|
| .. uśmiechnąłem się kiedyś do pewnej osoby. Pocieszyłem się własnym uśmiechem, pomimo, że nie są to najlepsze powody. Ale po cóż ci one? Potrafiąc uśmiechnąć się bez powodu dajesz więcej niż robiąc to z powodu lub uzasadnieniem. .. dążę do szczęścia, bo ono jest jedynym pragnieniem .. uśmiecham się pod nosem mrugam okiem i cieszę się! .. myślę czasami jak to jest Tam! daleko, teraz |
|
|
Layout © by splatch inc. 2002.
Możecie go sobie używać :)