WSPOMNIEŃ CZAR!



"Na początku wydawało mi się, że pragnę sławy, chcę odmienić swoje życie. A teraz- te wrzeszczące dzieciaki, te dziewczyny padające do moich stóp. To wszystko stało się tak nagle i okazało się, że nie było dokładnie tym, czego szukałem"

Cytat? Tak to jest cytat. A po co? Qń'ik mówił że teksty rozpoczęte cytatem są ciekawsze :-). A czyi to cytat? O tym może później. Natchnienie... to mnie skłoniło do napisania tego arta, albo nie, to było raczej trzecie piwo... (marki Keniger)

Właśnie są ferie, ???, i co z tego? To z tego ze ja siedzę przed kompem i mam doła, a no tak. Czemu? Bo życie mi ucieka :-(, i ja to widzę, stoję obok i patrzę.

Pamiętam gdy dostałem pierwsze CD Action, był to 6 numer, grudniowy bodajże, a ja go dostałem od brata na gwiazdkę, teraz mnie to śmieszy ale wtedy to było coś! To podniecenie, i pełna wersja gry Prawo Krwi.... Niestety cover z tą gra nie dożył dnia dzisiejszego. CD Action zacząłem kupować co miesiąc gdzieś tak od połowy roku 1998.

Kurde, co ja piszę, miałem pisać zupełnie o czymś innym. O czym może zapytacie.... O Action Magu właśnie.

Pamiętam te czasy, gdy Qn'ik pisał dawno temu do CD Action listy, długie listy, które były zamieszczane na CD w bonusie.... o kurcze łezka mi się w oku zakręciła. Listy te o ile dobrze pamiętam w większości byłe w formie pamiętnika, w jednym Qnik nawet się żalił na swego kompa że za słaby i że jeśli nie będzie miał nowego to chyba przestanie kupować CDA.

Nawet nie wiem, po co to wam piszę, może dlatego ze gdyby wtedy Qnik nie dostał/kupił nowego kompa to teraz by nie było czegoś takiego, jak Action Mag.

Ale jest. A ja jestem z nim od pierwszego numeru (ach ta szata graficzna ;-) ) do dziś. Można by powiedzieć, że co miesiąc go kupuję za ok. 20 złociszy, ponieważ Cd Action już praktycznie nie czytam :-(, choć kupuję CDA nieprzerwalnie od 1998 roku, to od ponad roku jest on dla mnie dodatkiem do AM.

Ale i ostatnio AM przechodzi trudne chwile, bye bye wszystkie Misie i Pasibrzuchy :-(. Wszystkie numery Action Maga mam na twardym, gdy uzbieram 700 mega to sobie wypale na płytkę, którą odpalę za lat 50 i powspominam te dzisiejsze czasy, a nastąpi to już całkiem niedługo (bo co to 50 lat), może wtedy trafię na ten właśnie tekst i łezka mi się w oku zakręci. Może...

Miesiąc za miesiącem mi ucieka tak, że wolę o tym nie myśleć. Ale taka jest prawda....

O Boże. Gdy tak przeczytałem to, co napisałem to się przeraziłem, bo to jest bez sensu, przynajmniej dla mnie i teraz. Ale może ktoś z tego tekstu skorzysta? Może.

O ile się o ukaże. Bo AM się zmienił, nie wystarczy napisać, trza dobrze napisać! Ale czy ten art jest dobry, to już nie mi jest dane oceniać...

Pamiętam ten moment, gdy zdecydowałem się napisać pierwszy raz do AM, pierwszy mój art. Został zamieszczony w numerze 17 i tyczył się scyzoryków szwajcarskich, o kurcze znowu mi się łezka zakręciła w oku. Po siedemnastu miesiącach samego czytania byłem dumny z siebie, że ktoś przeczyta moje wypociny. Może, gdy będę miał 70 lat, jeśli dożyję to moje teksty będą czytać moje wnuki. Psssyt.... (to tylko browarek :-P )

Tutaj urwę tego arta ponieważ, ten art jest jak życie, toczy się toczy, i nagle urywa.....



p.s. A cytat na początku jest autorstwa Eminema!

p.s.2. podczas słuchania płyty Eminema pt "The Eminem Show" pisałem właśnie tego arta!

p.s.3. pozdrowienia dla Falki, która pisze najlepsze teksty

p.s.4 reklama: www.roswell.xcom.pl

p.s.5 I jeszcze jedno: GOD SAVE THE QUEEN! & Miś Eryk



papatki




GDF gdf@wp.pl