Prostytucja
Przepraszam, ale czy to już
było omawiane na łamach AM? Jeżeli mnie pamięć nie myli (a to możliwe)
to... nie. Może coś tam się przewinęło wieki temu przy feminizmie, ale
jako takiego tematu nie było. Jestem więc pierwszy.
[Eddie: No niestety,
zmartwię Cię - ten temat już był, nawet całkiem niedawno. ]
Co to jest takiego prostytucja,
chyba każdy czytelnik wie. Jeżeli nie wie to powiem w skrócie, że jest
to sprzedawanie swojego ciała. Z jako taką prostytucją jeszcze się nie
zetknąłem. Ktoś może tutaj wtrącić, że jeżeli się smarkacz nie spotkał
to niech się nie wypowiada. Ale może właśnie ten osobnik (ja) widząc wszystko
z boku może lepiej ocenić sytuację.
Słyszymy często, że prostytutki
można spotkać na wszelkich drogach dojazdowych do większych miast. Tyle
razy jechałem do Warszawy i jeszcze żadnej nie zauważyłem. W Polsce prostytucja
jest dozwolona. Pod warunkiem, że nie jest zbyt nachalna. Ciekaw jestem
co też panowie z Wiejskiej uważają za nachalną. Bo ja większość przepisów
w Polsce, można je rozumieć różnie. Kiedyś spotkałem się na jednym z programów
w TV o zjawisku, kiedy to dziewczyny wyjeżdżają na studia i nie mając stałego
źródła utrzymania sprzedają się. Być może tak jest i ja tego nie kwestionuję.
Ale usłyszałem, że jest to wina mężczyzn. Gdyby oni nie napędzali tego
typu "pracy" to dziewczyny nie musiałby tego robić. Nie wiem jak dla was
ale dla mnie to jest bardzo głupie. Mężczyzna z kolei może sobie pomyśleć,
że skoro jest zdecydowana na taki krok i nikt jej do tego nie zmusza, to
czemu nie? To tak samo jak z narkotykami. Czy problem z narkotykami jest
dlatego, że najpierw byli narkomani czy narkotyki. Tak samo z prostytucją.
Czy pojawiła się ona dlatego, że "klijęci" mieli takie zapotrzebowanie?
No niby i tak. Tak, wiem, że przed chwilą sam sobie zaprzeczyłem. Czy więc
prostytucja jest zła? Jest ale wtedy kiedy kobietę zmusza się do tego.
Tyle słyszymy o atrakcyjnych pracach za granicą dla młodych dziewczyn.
Jaką mamy pewność, że niewinna praca opiekunki do dziecka nie skończy się
koszmarem? Żadnej. To co, że rodzina po jakimś czasie wpadnie na trop takiej
"instytucji" i uwolni swoje dziecko. Czy będzie można odwrócić przeszłość,
zapomnieć o koszmarze? Nie. Takie doświadczenie zostanie z kobietą do końca
jej życia. Czy więc Polki nie powinny wyjeżdżać za granicę? Nie na pewno
nie. Powinny się dobrze zabezpieczać, powiadomić rodzinę dokąd jadą, na
jak długo, co jaki czas będą się z nimi kontaktować, a najważniejsze gdzie
się wybierają.
A gdyby nie było prostytucji?
Czy byłoby więcej gwałtów?
Nie wiem i w chwili obecnej nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Z prostytucją
silnie wiąże się pornografia. Ile to razy przechodząc obok kiosku widzę
cała masę "świerszczyków". Ba, żeby chociaż na okładce pisma te zachowywały
się przyzwoicie. Skąd, obok magazynów komputerowych świeci swoim sztucznym
ciałem pewna pani (przeważnie blondynka). Wymiary tej pani są nieprawdopodobne
i nigdzie na ulicy takich nie znajdziesz. Oczywiście magazyny swoją drogą.
Pozostają nam jeszcze filmy. I nie chodzi mi tutaj o kasety video, ale
zwykła telewizję. Posiadając kablówkę i skacząc po 30 kanałach o 23 natrafiłem
na trzy stacje pokazujące tego typu filmy. Ktoś może powiedzieć i co w
tym złego? Dzieci już dawno poszły spać, a zawsze możesz kanał sobie zmienić.
Prawda, ale ja nie mam ochoty zderzyć się z kłopotliwą sytuacją, gdy skacze
po kanałach w obecności rodziców. To jak się człowiek zachowuje w takiej
sytuacji to oczywiście temat na osobny tekst. Czy jesteśmy więc skazani
na oglądanie cycków jakiś bab? Chyba tak. Kiedyś byłoby to nie do pomyślenia
i nie chodzi mi o tak popularne czasy komunistyczne, ale o chociażby XIX
w.
Śledząc kostiumy bikini przez
XX wiek muszę stwierdzić, że stają się one coraz mniejsze. Kiedyś trzeba
było zużyć sporą ilość materiały na taki kostium, a teraz? Ot kawałek szmatki,
kilka sznureczków i już. A czy zastanawialiście się jak będzie to wszystko
wyglądać za 50 lat? Pewnie co druga plaża będzie dla "golasów", a na tych
"normalnych" też będzie można podziwiać panie bez staników. Albo będą to
ozdoby (np. małe gwiazdki) przylepione na pewne części ciała. Ja jako dziadek
będę pewnie z takiego stanu rzeczy zadowolony :). Ale czy o to nam chodzi?
Nie sądzę.
Oj troszkę mi się temat rozciągnął,
od prostytucji do bikini, ale trudno. Mi osobiście taki stan rzeczy nie
przeszkadza, ale czasami szlag mnie trafia jak widzę takie rzeczy. Dziękuję
za uwagę i zapraszam do polemiki.