KOMUNA - POLEMIKA DO TEXTU HIRELA

KOMUNA - POLEMIKA DO TEXTU HIRELA





Mój krótki art jest polemiką z tekstem napisanym przez niejakiego hirela. Otóż przeczytałem w nim taki oto tekst "Komuna była lepsza w tym, że nie było tak dużego bezrobocia kosztem funduszy państwa. Dziś, w dobie kapitalizmu staramy się zrównoważyć straty tych funduszy, lecz że idzie to kosztem społeczeństwa, to już żaden zwolennik kapitalizmu nie wspomni." Dobre. Otóż czy kolega nie słyszał o czymś takim jak "ukryte bezrobocie"? Zapewne, skoro napisał te słowa, nie. Otóż pod tym terminem kryje się fakt zatrudniania większej ilości pracowników, niż była potrzeba. O co chodzi? Po prostu państwowe fabryki zatrudniały więcej pracowników, niż potrzebowały tylko i wyłącznie po to, by z komunistycznego słownika zniknęło słowo "bezrobocie", na trwałe wpisane do słownika "zaplutych karłów reakcji*" - kapitalistów.
Przejdźmy dalej "ŻADNA gazeta/czasopismo nie da tekstu obrażającego jakąś szychę w trosce o możliwy proces. (Było tak i w komunizmie jest i teraz, zmieniły się tylko kary). CENZURA JEST tylko zmieniło się to, co cenzurujemy." No tak. Faktem jest, że nie zamieszczenie jakichś bluzgów itp. pod czyimś adresem jest cenzurą. Ale zastanów się, czy to nie jest potrzebne? Pewnie się oburzysz i powiesz, że jestem głupi i w ogóle, że to złamanie wolności słowa itp. A czy słyszałeś o czymś takim jak "zniesławienie"? Wydaje mi się, że pisanie, że Pan XYZ to ch** złamany i kut** tylko dla tego, że ma inne poglądy niż my lub, że robi coś niezgodnego z naszymi zapatrywaniami to lekka przesada... Choć w niektórych sytuacjach przyznałbym Ci rację, szczególnie, jeśli chodzi o polityków (niech se sami k****y na biopaliwach jeżdżą!). Natomiast koniec Twojego arta... hmmm. Coś faktycznie w tym jest, aczkolwiek i tu wtrącę swoje kapitalistyczne trzy grosze. Słyszałeś może takie hasło "czy się stoi czy się leży dwa tysiące się należy"? Otóż niezaprzeczalnym faktem jest to, że komuna przyzwyczaiła ludzi do pieniędzy za nic, "bo się należy". A teraz nie ma już tak lekko, trzeba zapracować. A w kapitalizmie jest praca, tylko trzeba chcieć pracować. Dowód? Ot, choćby w Ustce (nad morzem, koło Słupska) od dobrych kilku miesięcy firma przetwarzająca ryby nie może osiągnąć swojej pełnej mocy produkcyjnej bo... nie ma chętnych do pracy! A zaznaczę, że byłe woj. Słupskie to region o najwyższym bezrobociu w kraju, a firma ta oferowała darmowe szkolenia i bezpłatny dowóz do pracy!!! Wiem, że praca przy filetowaniu itp. ryb to może spełnieniem marzeń nie jest, ale zawsze to praca...

* - z takim terminem można spotkać się w propagandowych broszurkach itp. wydawanych za komuny




KLEPAK



P.S. Przy okazji chciałem pozdrowić moją kochaną dziewczynę Martę