Hejka! Niejaki Yossarian skrobnął do AM’33 tekst pt. ”czy religia katolicka głosi prawdę?”. Ponieważ bardzo uprzejmie zapraszał do polemiki, a ja mam dobre serduszko, i przy okazji odmienne poglądy, to postanowiłem spełnić jego prośbę. No to zaczynamy.
Aha:
Fragmenty tekstu
Yossorian’a i Moje kontrargumenty
Czemu Bóg tworzył
świat aż przez 6 dni? Skoro jest wszechmogący i wszechwiedzący mógł go
stworzyć w
jednej chwili.
A na dodatek musiał po tym odpoczywać…
Może to wcale nie były dni, tylko jakieś, nieokreślone okresy czasu? Mogły to być setki, tysiące, miliony lat! Przecież dla Boga jeden dzień jest jak tysiąc lat, a tysiąc lat jak jeden dzień. A tutaj dodam, że Księga Stworzenia wcale nie zaprzecza naukowym teoriom dot. Powstania naszej planety. W końcu Genesis została stworzona na długo zanim ktokolwiek odkrył, że np. życie powstało w morzu, a Bóg właśnie tam umieścił pierwsze żywe istoty, tak czy nie?
Gdyby Bóg był
nieskończenie miłosierny, potop i zniszczenie Sodomy i Gomory nie miały
by miejsca. Nie było
by piekła, bo
Bóg i tak by wszystko darował.
Bóg jest nieskończenie miłosierny, ale jedynie dla tych, którzy chcą, aby dla nich taki był, tzn. będą go prosić o przebaczenie. Jeśli ktoś naprawdę żałuje swoich czynów, to zostaną mu one odpuszczone. Ktoś mi kiedyś powiedział, że nawet taki Adolf Hitler miał szansę iść do nieba, jeśli tylko przed śmiercią szczerze powiedział: „Panie Boże, przepraszam”.
Raj to kraina wiecznego szczęścia, dobrobytu itp. To skąd wzięło się w nim zło w postaci węża?
Ja myślę tak: Bóg przewidział to, jak zareaguje Ewa na słowa kusiciela. Może chciał żeby ludzie musieli się zmagać z wieloma problemami itp., a raj stworzył po to, aby ludzie mieli za czym tęsknić i chcieć do niego wrócić. Stanie się to możliwe wtedy, jeśli człowiek przeżyje swoje życie dobrze itd. W końcu znacznie lepiej smakuje coś, na co się zasłużyło niż to, co się otrzymało w prezencie, nieprawdaż?
Lucyfer ulubiony
z Aniołów Boga. Czemu się zbuntował, przecież Anioły były dobre? A poza
tym Bóg, skoro
jest wszechwiedzący,
to wiedział, że Lucyfer go zdradzi a on dalej pozostawał jego ulubionym
Aniołem?
Tu będzie krótko: Anioły też mają wolną wolę.
Sataniści idą do piekła. Dlaczego mieliby cierpieć z rąk tego, którego za życia na ziemi tak wielbili?
Prawdziwy satanizm to wcale nie jest wiara w szatana! Tak przynajmniej słyszałem od jednego znajomego. To pojęcie oznacza po prostu brak wiary, odrzucenie wszelkich wierzeń. A poza tym, kto powiedział, że wszyscy sataniści idą do piekła (patrz jakieś trzy akapity wyżej)? Tak czy inaczej, to nie jest argument przeciwko religii chrześcijańskiej, co najwyżej przeciwko ludziom.
A teraz coś żeby
was dobić. Udowodnię wam, że coś, co jest wszechmogące nie może istnieć,
bo np.: Czy Bóg
mógłby stworzyć
tak ciężki kamień, że sam nie mógłby go unieść? (Może przykład jest denny,
ale w miejsce
jego możecie
wstawić dowolny inny, analogiczny)
Żaden człowiek nie jest w stanie objąć umysłem nic, co ma przedrostek „wszech”! Po prostu nie mieści mu się w głowie coś, co jest nieskończone. Np. potrafisz sobie wyobrazić jak wielki jest KOSMOS? Ja jakoś nie bardzo. No bo jest nieskończony (podobno). A czym on właściwie jest? A co się w nim znajduje? No dobra są w nim jakieś tam planety, ich księżyce, gwiazdy, kwazary, komety, to wszystko tworzy galaktyki, galaktyki gromady itp., ale co jest dalej? Kolejne galaktyki itd.? A dalej, dalej, dalej… Tak samo nieograniczony jest Bóg. On nie podlega regułom wymyślonym przez ludzi. I wcale mnie nie dobiłeś.
Oto odpowiedź
na pytanie, dlaczego religia chrześcijańska jest taka popularna:
Wiara chrześcijańska
zyskała taką popularność, dlatego, że obiecuje wieczne życie w raju. W
starożytności, kiedy
religia chrześcijańska
zaczynała „raczkować” wyznawali ją głównie ludzie, którym nie powiodło
się w życiu
(biedacy, żebracy,
niewolnicy), ponieważ w życiu na ziemi nie mieli już nadziei na lepszy
żywot, więc
chrześcijanizm
był dla nich pewnym rodzajem ratunku. A później ci zaczęli wychowywać tak
swoje dzieci,
a dzieci swoje
dzieci i tak się to rozpowszechniło.
Tu się wyjątkowo z szanownym kolegą zgodzę. Może nie całkiem, ale powiedzmy, że się zgadzam. Tylko że nie wiem, jaki to jest argument przeciwko istnieniu Boga?
Wiara jest dla
słabych, którzy nie potrafią pogodzić się z tym, że po śmierci może być
pustka (dokładnie takie
samo uczucie
jak przed narodzeniem) i wymyślają sobie Boga, który wszystkich kocha,
jest nieskończenie
miłosierny i
że czeka ich wieczne życie w krainie szczęścia, jeśli tylko przeżyją swoje
życie w należyty sposób.
A jakiego uczucia doznawałeś przed narodzeniem? Jestem strasznie ciekaw. Poza tym, równie dobrze mogę powiedzieć, że to ty jesteś słaby, bo nie masz dość siły, by w Niego uwierzyć. Masz rację, Bóg jest nieskończenie miłosierny i wszystkich kocha. To jest bardzo pocieszające przekonanie, że jest ktoś tak potężny, gotowy zawsze Ci pomóc, kiedy tylko poprosisz.
Ja wyznaję pogląd, że Bóg celowo zostawił luki w tym, co o nim wiemy. Dlatego że gdyby istniał niezbity dowód na Jego istnienie, to wszyscy by go czcili i to wszystko było by zbyt proste! Wtedy wiara była by niepotrzebna – no bo skoro jest na coś dowód to nie potrzeba do tego wiary. Katechetka powiedziała mi kiedyś coś takiego: „Ja nie wiem czy Bóg istnieje. Ale lepiej jest wierzyć, że tak. Bo jeśli się w Niego nie wierzy, a po śmierci okaże się, że On istnieje, to będzie źle. A jeśli się w Niego wierzy, to nic się nie straci, gdyby nie istniał”. To bardzo mądre słowa, moim zdaniem.
Odnośnie pytania zawartego w tytule
– zdecydowanie tak, ale to tylko moja, prywatna opinia.
I co, przekonałem cię?
Bronx
PS. Moja poprzednia ksywka brzmiała „miszczu”, ale postanowiłem ją zmienić, ażeby nikt mi nie zarzucał plagiatowania MiszCZa (pozdroofka)
PS2. Maila na razie nie posiadam:(, ale jak tylko to się zmieni to dam znać w peesach do jednego z ewentualnych kolejnych artów.
PS3. Action Mag rules!