PORADNIK

 

Poradnik psychologiczny pomocy dla pesymistów. Skierowany do osób chcących pocieszać smutnych (wędrowców i nie tylko).

 

Ogólnie taka osoba może mówić:

Jak można spokojnie żyć ze świadomością, że tylu ludzi w historii świata umarło niepotrzebnie? Z tym ostatecznie da się pogodzić. Ale teraz umiera tyle niewinnych istnień i nie można im pomóc. Da się spróbować. Lecz najgorsze jest to, że przyszłość nie wygląda obiecująco i ludzie będą ginąć bez potrzeby, dopóki ostatni z nich nie umrze.

 

Jeden jest tylko rodzaj pesymistów. A jak im pomagać? Często każdy ma fioła na innym punkcie, czasem i na wielu naraz. Najlepiej rozpatrywać przypadki jak w schizofrenii, każdy oddzielnie. Omówię możliwy rodzaj pomocy dla osoby silnie zamurowanej i uznającej rzeczywistość za zło a społeczeństwo za wroga. Gdy taka osoba jest już późnym stadium (żyje długo w swoich kompleksach nie otrzymując pomocy), nawrócenie na ścieżkę normalności może okazać się nieskuteczne. Ona (ta osoba) będzie w pełni przekonana, że ma rację, a inni chcą ją zniszczyć. Absolutnie nie należy ostro atakować takiej osoby – będzie jeszcze bardziej zamykać się. Ostrożnie, spokojnie, wzbudzić zaufanie – np. mówiąc, że ma rację, samemu też ma się takie odczucie, dobre byłoby oparcie na przykładach z życia. Gdy już dotrzemy do danej osoby, musimy słuchać jej i dowiedzieć się co jest przyczyną pesymizmu oraz jakie rzeczy lubi (muszą takowe istnieć, tego nie da się zaprzeczyć, chociażby takie, które zmniejszają złe samopoczucie). Dobry sposób to danie zajęcia, które lubi, jest w tym dobra, rozwój zainteresowań. Musi mieć coś do roboty, aby nie myśleć za dużo. Należy urozmaicać szarą rzeczywistość, bo monotonne życie może każdego pozbawić sensu. A więc nigdy nie przekonywać, że życie ma sens, jaka jest piękna przyroda itd. Mówisz, że również uważasz, że nie ma. A dopiero gdy dowiesz się wszystkiego, dlaczego według tej osoby życie nie ma sensu, nie przekonujesz po kolei że jednak ma, tylko w konspiracji starasz się, aby wydarzenia nie potwierdzały ciemnej wizji takiej osoby (nikt nigdy nie zrobiłby tego, gdybym poprosił – a więc niech ktoś zrobi, wtedy człowiek odzyskuje wiarę w zmiany, że są ludzie czegoś warci). Aczkolwiek jeśli osoba nie jest skryta i zamknięta w sobie, tylko gdera cały czas o tym jak jest źle, stan może być podobny, tylko inne odreagowywanie. Za mało i za dużo to zawsze „za” i nie tak jak być powinno. Ten może być cichy – taką ma naturę, a tamten gadatliwy. I obie cechy mogą być reakcją na ten sam czynnik jakim byłby np.: stres. I obżeranie się i odchudzanie (bulimie, anoreksje) też nie są za dobre. Wolałbym jednak, by świat był na tyle doskonały, że pesymista nie miałby mu czego zarzucić. Zapobiegać przyczynom, a nie niwelować skutki. To trudniejsze, ale bardziej skuteczne. Nie dopuścić do popadnięcia w nałóg, a nie leczyć.

Jeśli chodzi o głębsze omówienie na przykładach, mam jeden przygotowany. Gdyby ktoś był zainteresowany, może wysłać mi wiadomość na adres podany na końcu strony.

 

Odpowiedzialności za skutki mojej terapii nie biorę. Róbcie to na własne ryzyko. Jak by co, mogę rozpatrywać szczególne przypadki. I jeszcze chciałbym aby któryś pesymista napisał mi coś o sobie. Nie aby uruchomić centrum pomocy czy w terapii, chciałbym po prostu porozmawiać. Ja przyznaję się do pesymizmu, lecz ani rodzina ani otoczenie (koledzy) nie są w stanie mi pomóc. A może tylko ja jestem pesymistą? Zajęcie na zabicie czasu mam – AM i wygadanie się monitorowi przez klawiaturę, co leży na kamiennym, zimnym, niesformatowanym sercu.

Slavik

Slavik_1@wp.pl