NIERZECZYWISTE ODBICIE... ŁABĘDZIA
Czy błękit to kolor marzeń, czy też
może biel? Na
pewno nie jest nim szarość...
Patrzę na niego gdy sunie wolno po
bezkresie nieba.
Po oceanie mojej świadomości... a może nieświadomości? Jaki ma kolor...
niebieski? Może raczej niebiański? Tak, ocean jest błękitny, a łabędź śnieżny.
Gdy słońce mocniej przyświeci w ten zimowy poranek, biel zlewa się z błękitem
w coś nieodgadnionego. W końcu, czyjaż dusza jest odgadniona? Mrużę oczy,
by nie stracić go z pola widzenia. Nie chcę by odpłynął, ale piękno jest
ulotne. Niestety. A łabędź płynie nadal wśród drzew i innych ptaków. Wśród
innych dusz? Nie wiem jaki ma cel jego wędrówka, czy w ogóle ma cel... Może
lepiej nie wiedzieć? Gdzieś na końcu tego oceanu leżą odpowiedzi na
wszystkie pytania, lecz on chyba nie chce ich poznać. I ja też. Szukanie ich
leży w ludzkiej naturze, jednak po co... lepiej być jak on- wolny i lekki
niczym marzenia. A raczej ich brak. Myśli kołaczą mi w głowie, jednak żadnej
nie słyszę. Patrzę na jego białe, postrzępione od wiatru oblicze i niczego
nie rozumiem. Nie chcę zrozumieć i nie chcę wiedzieć. Jedyne czego pragnę,
to wznieść się wysoko i zapomnieć o niespełnionych marzeniach ciążących
na mym sercu jak... jak niespełnione marzenie. A on nadal płynie, pewnie
dlatego, że nie potrafi niczego innego. Chociaż, nawet gdyby mógł, pewnie i
tak nie zrezygnowałby z tej beztroski.
"Zamknij okno.
Przeziębisz się"... słyszę za plecami głos mamy. Ile czasu tak siedziałam?
Minutę, czy pół godziny... nieważne. Wiatr poprzewracał mi na biurku kartki
z zadaniem domowym. Rzeczywistość? A może rzeczywistość jest wtedy, gdy śnię?
Nie można żyć bez marzeń, mimo iż tak bardzo bym tego chciała. Jedyny człowiek
na ziemi, który nie chce marzyć! Zamykam okno i jeszcze raz spoglądam na
mojego łabędzia. Na błękitne miejsce po nim... odpłynął w swoją
nierzeczywistość. Na jego miejscu pojawiła się inna biała chmura... inna
dusza, która targana przez wiatr podąża tam, gdzie podążać powinna.
Czasem wydaje mi się, że u kresu życia, ten klucz, co otwiera wszystkie klatki naszych dusz, do mojej nie będzie pasował...