Moje naukowe spojrzenie na...

 

JĘZYKI ŚWIATA

 

Wiele osób uważa, że wprowadzenie wspólnego języka dla całego świata byłoby korzystne. Wtedy wystarczy znać jeden język, co ułatwia porozumiewanie się. Nie ucząc się wielu języków życie byłoby łatwiejsze. Kłopotem jest wybranie odpowiedniego języka lub stworzenie nowego. Mimo woli językiem międzynarodowym stał się angielski. Chodzi mi o normalne zlikwidowanie granic państw i utworzenie jednego, wspólnego kraju. Ale robiąc to trzeba byłoby wyeliminować różnice pomiędzy państwami, czyli kulturę. Nikt tego nie zrobi, nawet dla wspólnego dobra, bo każdy jest patriotą i nie dopuści do zlikwidowania swojego kraju. Nikt nie połączy wszystkich, bo każdy kraj uznaje swoją odmienność za wyższość nad innymi. Nikt nie pozbędzie się tradycji państw, zabytków i innych zbędnych rzeczy. UE dąży do zjednoczenia? Tylko gospodarczego i dla wyzysku. Chcieliby nas, jeśliby im to się nie opłacało? Odrębność kulturowa jest dobra, ale można ją porzucić dla wyższych celów. A robienie z języka zwieracza, a z gęby cholewy to już inna sprawa. Arse-sprechen, and k'mać whoyou. Wprawdzie koma też zaczyna się na "K", ale słowo zastępujące przecinek wielce ubarwia i uprymitywnia rozmowę. Co z wielką wspólnotą ogólnoświatową? Wielu podbijało inne państwa, gdzie później wybuchały bunty, powstania. Nikt nie chce być siłą kontrolowany przez innych.

 

W języku potocznym trudno się w czymś połapać, „bo tak się mówi”. Zwroty i wyrazy mają wielokrotne znaczenia, co utrudnia komunikację. Rozmowę należy prowadzić serio, bo inaczej nie wiadomo, kiedy się żartuje, kiedy nie, co ma dosłowne znaczenie, a co jest przenośnią. A więc trudno jest rozróżnić prawdę od fałszu. Nigdy do końca nie wiemy o co chodzi (umieszczenie na końcu wypowiedzi „nie” bardzo komplikuje sytuację, bo nie wiadomo co dopowiedzieć – „tak” czy „nie” może „no”...). Jeżeli kosmici przylecieliby na Ziemię i włączyli tłumacz, to nie wiedzieliby co jest prawdą, chyba, że znaliby ludzkie myśli i słowa nie byłyby potrzebne do rozmowy.

 

Są jeszcze błędy, które „rzucają się na oczy”:

  1. Wszystkie informacje o przyszłości. Jak ktoś powie „pójdę do domu”, to nie wie, czy tak zrobi, bo nic nie jest pewne. Ale gdy nie pójdzie do domu, to słowa „pójdę do domu” zamieniają się w kłamstwo. Najlepiej przed czasownikiem w formie przyszłej stawiać formę prawdopodobieństwa, np.: może, chyba, prawdopodobnie. Gdy tak ktoś zapewnia, co zrobi, wydaje się, że jest jasnowidzem i zna przyszłość.

  1. Wypowiedzi, które wykluczają się wzajemnie. Jest kolęda: „Wśród nocnej ciszy, głos się rozchodzi...” - jak głos się rozchodzi, gdy jest cisza? W szkole często można spotkać różne formy błędów: „Jak ja mówię, to ma być cisza!” Jak może by cisza, jeżeli ta osoba coś mówi?! Albo: „Nie ma języka polskiego” (chodzi tu o przedmiot) Jak można po polsku powiedzieć, że nie ma tego języka? „Nie ma historii” (przedmiot) Historia to przeszłość, więc nie ma przeszłości? Są jeszcze: „Wiem o czymś, o czym nikt nie wie!” Nawet ta osoba co wie, to nie wie! Wiem, że nic nie wiem! Sokrates przecież wiedział najwięcej z nas wszystkich.

 

  1. Nazwy. To jest stół. To jest coś o nazwie rzecz o nazwie stół. Wszystko to nazwy, bo przecież kiedyś coś nazwano i tak zostało. Jeżeliby stół nazwano krzesłem a krzesło stołem, to my też tak nazywalibyśmy te przedmioty. Jak powstały nazwy? Opowiem teraz ich historię:
    Gdy zwierzęta zwane tez powszechnie ludźmi dobrze wykształciły swój narząd mowy zaczęły nazywać różne rzeczy dla ułatwienia komunikacji. Człowiek pokazał drugiemu kamień i powiedział „kamień” (lub podobnie, np.: hamien, kaamie). Ten dalej i dalej itd. Lecz każde plemię lub starożytna cywilizacja inaczej nazywała rzeczy, więc znamy już podstawę historii języków. Plemiona walczyły ze sobą i tylko te języki, którymi posługiwały się najsilniejsze plemiona przetrwały. Zginęło wiele cywilizacji wraz ze swoimi językami. Kontakty (handel), walki i inne czynniki wpłynęły na dzisiejsze ukształtowanie języków (szlifowanie poprzez ustalanie określonych zasad wymowy i pisowni). Na terenie Europy języki są takie, Azji inne; np. słowiańskie, germańskie, arabskie, azjatyckie, afrykańskie. Nieustanne podróżowanie ludzi miało największy wpływ na to, że np. w Ameryce Północnej mówi się przeważnie po angielsku. Z biegiem czasu ludzie zmieniali języki, starali zapisać je gdzieś, ustalali zasady języka charakterystyczne dla danego kraju. Żeby w rozmowie było wiadomo do kogo się zwracamy lub o kogo chodzi, wymyślono nazwy dla każdego człowieka, zwane teraz imionami i nazwiskami. Były także tytuły, przezwiska i wiele innych. Imiona to tylko nasze nazwy - mówiąc o imieniu, mówimy o imieniu, a nie o danej osobie!

 

  1. Wyrażenia brane w dosłownym znaczeniu. Mówi się: „Idź pod salę”, „Idę na wycieczkę” - co nie znaczy dosłownie. Prawie wszystkie zwroty z „na” i „pod” nie mają sensu biorąc je w dosłownym znaczeniu. I jeszcze, ile ma się lat. Jaki jesteś stary? To pytanie ma sens, ale „ile masz lat?” Ile okresów czasu (bo lata to okresu czasu, lub nazwy okresu czasu) masz - mam czas (jako sam w sobie, przemijanie, nieskończoność) lub jego nazwę? Jeszcze rozkazy: „Powiedz to” „To!”, „Nie mów tego” „Tego, tego, tego”. Jeszcze doskonałe zaprzeczenie lub superamnezja (superskleroza):
    - Czy słyszałeś o tym, że...
    - Nie, nie słyszałem o tym (że...)
    Nie słyszałeś? Na prawdę? A przed chwilą? Już zapomniałeś? Co za jawne kłamstwo!

 

  1. Sylaby. Dużo wyrazów składa się z innych, np. oczy-wiście, pan-to-felek i masa innych. Jakby nie było można wymyślić innych wyrazów!

 

 

Słowa tak w ogóle nic nie znaczą. Dopiero, gdy nadamy im jakieś znaczenie. A takie przekleństwa. Powiedziano, że taki wyraz znaczy to i to a nie inaczej i tyle. Znowu przekazywanie z pokolenia na pokolenie i już. Nie ma przekleństw ani brzydkich słów i ich wymawianie nie jest grzechem (chyba, że we własnej świadomości). Ale wymawianie ich to bezsens i głupota. Po co mówić coś, co nie ma sensu i nic nie znaczy, mówić niepotrzebnie! A brak mi słów gdy mówię o gramatyce i ortografii. PO CO!!!??? Jakby było mało problemów na świecie!

{Po co mówić poprawnie , skoro ludzie rozómiom formę niepoprawnom?
Przykład w regułce – rozómiom; niepoprawnom}

 

PS. I oczy-wiście muszą nastąpić wyjaśnienia, co stało się TRADYCJĄ. Nie mam nic przeciwko językom obcym ani ojczystemu. Znam je dobrze i pod względem gramatycznym. Ale i tak zastanawiam się PO CO? Teoria o powstawaniu języków jest absolutnie mojego autorstwa - jeszcze sprzed kilku lat, kiedy doszukiwałem się prawdy w codziennej rzeczywistości i śmiałem z mowy potocznej. Ale i profesor – matematyk, też lubi łapać za słówka. W przenośni, oczy-wiście. I nic nie należy przenosić, bo gdy komputer się zawiesi, to i oczy zawisną (nad przyciskiem RESET). Później niebieski ekranik, 24 godzinne skanowanie, zgubione pliki.

PS.2 A wspominając o języku, pozdrawiam Tomka i Trollasa! (tych wspaniałych osobników, co mi listy przysłali) Ratujcie mnie, bo w samorządzie szkolnym siedzi dziewczyna, co chce Hallowen urządzić! A zastępca to skejt i palacz zawodowy. I dziwić się wynikom wyborów w Polsce. A Axel'a i Małego też pozdrawiam, gdyż odpisali. I Psychoboy'owi wybaczam, że komp mu się zwiesił. I tak najwięcej maili w historii skrzynki dostałem od Qn'ika (za często wysyłałem teksty, mam zamiar poprawić się).

 

Slavik

Mówisz po VC++? Znasz słówka z HTML?