Wszystko po trochu - wieczorne przemyślenia
Idę ulicą... Przede mną światło... Idę w jego kierunku... Im bliżej jestem, tym cieplej i jaśniej się robi. Słyszę za swoimi plecami dzwine głosy. Odwracam głowę... To moi bliscy, ci których kocham. Krzyczą, bym wróciła... A światło kusi... Jakieś ręce próbują mnie wciągnąć do środka. Jeszcze raz odwracam twarz.... Jedna krótka chwila wachania i szybka decyzja. Wchodzę... Słyszę tylko "Nieeee!" i mnie nie ma... Umarłam?...
A jednak żyję.... To tylko nędzny, głupi sen. Otwieram oczy i wiem, że jestem w swoim pokoju, w swoim łóżku. Jest ranek... Wstaję. Mechaniczne ruchy, jak co rano.... Rutyna....
A ja tak mam ochotę na zmianę. Snując się jak cień myślę, czy w ogóle tu jestem.... Staję przed lustrem... Wszystko na swoim miejscu. Jednak istnieję. Nie mogę znaleźć sobie miejsca, bo nie mam miejsca, w którym jestem szczęśliwa. Siadam na fotelu, zastanawiam się, czy wyłączyć komputer. Nie... Niech będzie włączony... Myślę... O czym? O sobie i o tym, dlaczego jestem tak samotna... Rodzina? Przyjaciele? Nie o takiej samotności mówię! Tamtych mam mnóstwo... Nie mam jednak najważniejszego (?) - miłości.... Mam czas? Gówno mnie to obchodzi! Czy już nikt mnie nie rozumie?
Wczoraj była dyskoteka... Świetna zabawa, po prostu jazda.... Tzn. była jazda dopóki ktoś mi nie przekazał pewnej wiadomości, która zj.... mi nastrój, chociaż nie byłam taka do końca załamana... "Dobrze się bawiłaś?" - "Świetnie, mamo." Powiedziałam prawdę, przecież bawiłam się doskonale... No i co z tego... Ja chcę czegoś innego! Boże.... Mam dość
Myślę, więc jestem... Więc może przestać myśleć i zniknąć? To się nie uda... Poza tym i tak już znikam, nie ma mnie dla świata... Jestem tylko ja, mój świat i Bóg.... Tylko z nim umiem rozmawiać normalnie, przed nim nie mam tajemnic. Dokąd zmierzam? Do nikąd... Proszę pana, niech pan mi pomoże... Nie, dziękuję nie jestem głodna.... Ratunku..... A muzyka gra, ona trwa tak, jak ja.... Bez sensu, bez większego celu....
Moja koleżanki wybrały się z praktycznie nieznanymi sobie chłopakami do jakiegoś baru.... Ja wolałam iść na dyskotekę.. Nie żałuję... Nie mam ochoty pić, palić i udawać kogoś, kim nie jestem. Kumpela się chwali, że jeden wsadzał jej łapę pod spódnicę... Woooow... Jestem pod wrażeniem... K****, przecież ona ma 14 lat... Wali mnie to, ja nie mam zamiaru się k***urwić w tym wieku. A ja chcę kochać. Zaraz, zaraz... ja kocham! Po prostu nie jestem kochana.... I co z tego? Jestem sama i to się w najbliższym czasie nie zmieni, wiem to.... Do widzenia panu, pan mi już nie pomoże....
Jaheira (na skraju choroby psychicznej :P)