Kompost
"Egoizm jest piękny!"

Zastanawialiście się kiedyś, jak to jest być egoistą? Tak wielu ludzi pozornie dobrych wygłasza wykłady na ten temat. Ale czy mają rację?

Teraz już mogę się przyznać. Jestem nim. Jestem egoistą. Sprzeciwiam się Bogu i przykazaniom, aby zadbać o siebie. Ale nie chodzi mi o podstawowe potrzeby, jak powiedzmy załatwienie się, ale o coś więcej.  Egoizm jest piękny. I udowodnię wam to. Pozwólcie, że opiszę mój egoizm w różnych aspektach życia.

 

Miłość

Najważniejsza. Wartość nad wartościami. Czasem sam jestem sobą przerażony, bo w miłości najważniejsze jest dawanie a nie branie. Nawet E (tutaj tak nazwiemy egoistę) zmieni się pod jej wpływem i zacznie dawać coś od siebie; ale nie wyprze się swych przekonań.

E jeśli kocha to kocha. Ale i tak bardziej chce być kochany niż kochać; i chce być w centrum uwagi partnera. Chce posiadać inicjatywę, podejmować decyzje i kształtować partnera na swoje podobieństwo bądź swoje "widzimisię".

Nie mówię, że to jest dobre, ale jeśli spotka się E mężczyzna i E kobieta, nauczą się wspólnie dawać sobie miłość. Jeśli mogą się wzajemnie ukształtować, powstaje pewien rodzaj swoistej symbiozy, który przeszedłszy w bardziej "zażyłe" stadium, tworzy piękny obraz...

 

Przyjaźń

Tutaj już jest trudniej. Egoistyczna przyjaźń jest bardzo rzadko spotykana, rzeklibyście - niemożliwa. Jestem takim dziwnym przypadkiem. Rozmawiam z moim przyjacielem, ale i tak nie obchodzi nas ta druga osoba, skupiamy się na tym, co możemy od siebie wzajemnie dostać. Przykładowo: ja służę mu za psychoanalityka a on dostarcza mi pirackie gierki ;) Nie obchodzi mnie, co on czuje. Obchodzi mnie, czy jego obchodzi, co ja czuję. Ale jednocześnie wiemy, że nas to nie obchodzi ;)

Ale egoistyczna przyjaźń, to tylko namiastka tej prawdziwej. W przeciwieństwie do miłości, tutaj musisz coś dać, aby coś dostać. W dodatku dostajesz wielokrotność tego, co dałeś. Dlatego z przykrością stwierdzam, że egoistyczna przyjaźń może być tylko platoniczna lub symbiotyczna. Bez zaangażowania emocjonalnego nie ma "tej prawdziwej".

 

Rodzina

Trudno jest stać się "rodzinnym" E. Trzeba wyrzec się wielu, wielu rzeczy. Ale kiedy już to zrobicie i zaakceptujecie to, poznacie wiele pozytywnych tego stron.

Po pierwsze, nie można kochać swojej rodziny.
Po drugie, trzeba ją traktować jako darmowy dodatek do drogiego magazynu, którym jest E. Dodatek ten zawiera ukryte wiadomości, jak ukształtować w rodzinie to, co tylko zechcesz. Pomimo, że ta sztuka jest rozległa i trudna, polecam poszerzanie wiedzy na jej temat.

 

Religia

E raczej nie są religijni. Nie modlą się z wiadomego powodu - "Co ja będę z tego miał?" i "Pewnie i tak nie pójdę do nieba, nawet jeśli będę się modlić". Też tak uważam. Ostatnio byłem w kościele tylko po to, żeby zobaczyć się z moją dziewczyną ;) Co mi da rozmowa z Bogiem, skoro jeśli wrócę do domu, zastanę astronomiczny rachunek z TePsy? A to oznacza tylko stratę - a nie zysk.

 

 

Zakończenie

I co? Nie uważacie, że egoizm jest piękny?

Egoizm daje dużą satysfakcję. Uczy być samowystarczalnym. Przydaje się w pracy i do eliminowania zagrożenia ze strony ludzi...

I choć sam w pewnych aspektach życia nie jestem - i nie będę - egoistą, polecam wam spróbowanie. Nie wszystkim z was się to spodoba, ale cała reszta odkryje to, co jest za kurtyną o literze E...