DROGA PIĘKNIEJSZA NIŻ JEJ KRES...
[dedykuję ten tekst mojemu
koledze, który spędził kilka miesięcy pracując nad pewnym projektem, jednak
nie było mu dane dokończyć "dzieła"]
Często zdarza się tak, że stawiamy sobie określony cel i powoli brniemy w jego kierunku. Takim punktem do którego dążymy może być awans w pracy, zdanie egzaminu czy też realizacja jakiegoś innego planu. Osiągnięcie zamierzonego efektu sprawia nam radość... jednak nie zawsze.
Czasem może okazać się, że cel naszej pracy, którego osiągnięcie wydawało się nam rzeczą niezwykle radosną, tak naprawdę nią nie jest. Dla wielu ludzi ważniejsza od celu jest droga do niego. Jeśli ktoś pracuje nad czymś co lubi, to kres tej pracy okazuje się zaprzestaniem robienia czegoś, co sprawiało mu przyjemność. Wtedy albo znajduje sobie nowe zajęcie, albo zaczyna od początku.
Najłatwiej tę tezę poprzeć przykładem artysty- malarza, który przez kilka miesięcy tworzy swe dzieło. Kocha malować, jest to jego pasja. Nie je, nie śpi po nocach i stara się dopracować obraz w najmniejszych szczegółach. Gdy dzieło jest już gotowe, malarz jest z niego dumny. Jednak oglądanie efektu wielomiesięcznej pracy nie jest największym szczęściem, natomiast były nim nieprzespane noce, które spędził z pędzlem przy płótnie. Nieważne czy obraz spodoba się jeszcze komuś, ważne, że przez ten czas robił to, co kochał. I już myśli o zapełnieniu kolejnego płótna.
Czasem zdarza się też, że wpadniemy na niesamowicie dziwny lub wręcz nierealny pomysł. Wszyscy wokół starają się nas przekonać, że jego realizacja jest niemożliwa, że stracimy tylko czas. A my przecież doskonale o tym wiemy, jednak nie przeszkodzi nam to w pracy nad nim. Wiadomo, że się nie uda, ale przynajmniej spróbujemy...
Ktoś może się spytać, co ja właściwie próbuję tu udowodnić. Ano staram się pokazać niektórym ludziom, takim jak mój kolega, iż czasem nie warto użalać się nad tym, że coś nam nie wyszło. Jeśli jesteśmy pasjonatami, jeśli to, co robimy sprawia nam radość, to czasem nie efekt naszej pracy jest najważniejszy, a serce i pasja jaką w jego osiągnięcie włożyliśmy... i trzeba mieć nadzieję, że kiedyś się uda, bo:
"Czymże jest życie, jeśli nie szeregiem natchnionych szaleństw?"
Życzę wszystkim, by droga do szczęścia była tak cudowna jak jej cel, a cel niemniej radosny od drogi ku niemu prowadzącej. Czasem właśnie ta droga może okazać się celem...