W trzydziestym trzecim numerze Action Maga ukazał
się art znanego już szerszej publiczności 7-Małego-7, zatytułowany "Czeczeńcy -
nie terroryści". Zbiegiem okoliczności zdarzyło mi się ów art przeczytać. I
wiecie co? Niesmak, jaki poczułem, zmusił mnie do zaangażowania się w tę
sprawę.
Tematem Czeczenii zainteresowany byłem już od ładnych paru miesięcy;
wyraz temu dałem nawet w jednym arcie ("Love? Peace?", AM#32), napisanym
jednakże jeszcze przed moskiewską tragedią. Ponieważ wtedy wyraźnie potępiłem
Rosjan, ktoś mógłby jeszcze nie daj Bóg pomyśleć, że podzielam poglądy
7-Małego-7.
A prawda jest taka, że wolałbym popełnić rytualne harakiri
bambusowym ostrzem.
Zaczynamy. Kwestie 7-Małego-7 wyróżniłem
kursywą.
Od razu zaznaczam, że jestem za przejawami agresji z ich
(Czeczeńców - przyp. Axel) strony, więc jak ktoś ma słabe serce, jest za
działaniami państwa rosyjskiego względem wyżej wymienionych, oraz czyta ten
tekst tylko dlatego, aby mieć kolejną okazję do napisania polemiki, która
miałaby na celu tylko ośmieszenie mnie, niech nie czyta tego tekstu, bo ani ja,
ani Qn'ik i Eddie na pewno nie będą chcieli tego czytać (Coś mi to
przypomina).
Ja zaś od razu zaznaczam, że ani nie mam szczególnie
słabego serca, ani nie jestem za Rosjanami, ani mi nawet specjalnie na
ośmieszaniu kolegi 7-Małego-7 nie zależy. Po prostu nie wytrzymałem i doszedłem
do wniosku, że nie mogę nie ustosunkować się do głupot, jakie ze swej mównicy
tenże 7-Mały-7 wygłasza. Przecież to ludzkie pojęcie przechodzi!
Nie mnie to
sądzić, ale zdaje się, że 7-Mały-7 cierpi na syndrom Matrixa. Podobnie jak ów
dowcipniś, co to nie mając forsy na zapłacenie rachunków wylicytował Owsiakowe
serduszko za pięć milionów złociszy, 7-Mały-7 wyznaje chyba zasadę "nieważne jak
o mnie mówią, byleby mówili dużo".
Do napisania tego tekstu skłoniły
mnie pewne wydarzenia, które miały miejsce około dwóch miesięcy temu w Rosji.
Chodzi mi dokładnie o przejęcie Teatru i przetrzymywanie w nim blisko siedmiuset
pięćdziesięciu zakładników, w tym kobiety i dzieci. Z niecierpliwością oglądałem
każde wydanie wiadomości czekając na dalszy przebieg wydarzeń. Nie ukrywam, że
chciałem, aby ci ludzie zginęli (zakładnicy).
No i Twoje marzenie się
spełniło. Kilka setek zakładników poniosło śmierć w wyniku użycia przez
rosyjskie oddziały szturmowe gazu bojowego. Kobiety, dzieci, których jedyną
przewiną była chęć obejrzenia spektaklu w moskiewskim teatrze... Ale musiałeś
mieć radochę.
7-Mały-7, muszę to niestety stwierdzić: Ty jesteś albo głupi,
albo nie do końca normalny. Nic osobistego. Po prostu żaden normalnie rozumujący
człowiek nie czekałby z utęsknieniem na śmierć kilkuset Bogu ducha winnych
ludzi. Zrozum, człowieku - to byli niewinni ludzie. Niewinni, wiesz, co to
znaczy? Tak samo nie mający z całym tym konfliktem nic wspólnego, jak Ty, czy
ja. Odpowiedzialność zbiorowa, tak? Giną cywile w Czeczenii, niech więc i zginie
trochę ludności cywilnej w Moskwie, tak?
Nie waż się, powtarzam: NIE WAŻ SIĘ
choćby napominać o odpowiedzialności zbiorowej. Odpowiedzialność zbiorowa nie
istnieje.
Wyobraź sobie siebie, spędzającego trzeci dzień wewnątrz
opanowanego przez Czeczeńców teatru. No, śmiało. Jesteś jednym z z ponad
siedmiuset zakładników, Twój los zależy jedynie od stopnia zdesperowania
terrorystów. I co teraz? Z uśmiechem na ustach zakrzykniesz: "Strzelajcie,
zabijcie mnie, hurra, viva la niepodległa Czeczenia"? Czy może będziesz srał po
nogawkach ze strachu, zastanawiając się, kiedy ci ludzie Cię zamordują? W
przerażeniu rozmyślając, czemu akurat Ty musisz zostać złożony w ofierze na
ołtarzu sprawy, której nie rozumiesz?
Wczuj się w położenie tamtych ludzi,
albo chociaż zastanów, zanim zaczniesz pieprzyć od rzeczy na forum
publicznym.
Na pewno wielu z Was, a być może i Ty się teraz oburzysz
moją postawą. Oczywiście masz do tego prawo i nie zamierzam tego na siłę
zmieniać, ale po wnikliwym przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw byłem całym
sercem za utraconym narodem Czeczeńskim stąd też takie, a nie inne słowa z moich
ust przed chwilą padły. (...) Według mnie nie ma w tym (dążeniu do
odzyskania niepodległości - przyp. Axel) nic złego, a muszę niestety
powiedzieć, że cel uświęca środki i tak jest też tutaj.
Wyobraź
sobie, że ja też całym sercem byłem - ba! nadal jestem za odzyskaniem przez
Czeczenów niepodległości. Jestem za tym, aby każdy naród miał swoje państwo, aby
na świecie nie było tułaczych narodowości. Niech Czeczeńcy żyją w niepodległej,
suwerennej Czeczenii, niech kawałek swojej ziemi dostaną Baskowie,
Palestyńczycy.
Ale nie mogę stwierdzić, żeby to, co robią czeczeńscy,
baskijscy czy palestyńscy zamachowcy było właściwe.
Nie tędy droga, kolego
7-Mały-7. Tak się nie da. Zajrzyj do podręczników historii, jeśli masz co do
tego obiekcje. Co nam, Polakom, dały wszelkie powstania i zamachy, gdy przez 123
lata znajdowaliśmy się pod zaborami? Czy nie masz może wrażenia, że w praktyce
przyniosły one więcej złego, niż dobrego?
Co do celu, rzekomo uświęcającego
środki... Zapamiętaj, kolego 7-Mały-7, na całe życie: taki cel NIE
ISTNIEJE.
Ktoś może pomyśleć, że: 'Dobra. Powinni ubiegać się o swoją
państwowość, ale nie w taki sposób" - racja. I tak też przecież było, ale
rozmowy nic nie dały. (...) Co z tego wszystkiego wynika? Że niestety
ludność Czeczeńska musi zwrócić na siebie uwagę na całym świecie tak, jak
zrobiły to chociażby Włochy (o ile dobrze pamiętam). A czemu chcą zabijać? Bo
tylko tak mogą tego dokonać.
O słuszności takiego sposobu zabiegania
o niepodległość przed chwilą pisałem. Jedynym sensownym, choć teraz nierealnym
wyjściem byłoby załatwienie sprawy pokojowo - na drodze plebiscytu, czy czegoś w
tym rodzaju.
Teraz uwaga. W pewnym momencie stwierdzasz, kolego 7-Mały-7,
że - cytuję - "ciężko myślą niektórzy czytelnicy Action Maga". W tej chwili to
Ty jawisz mi się osobą ciężko myślącą. Czemu?
Wszystkie zamachy, dokonywane
przez czeczeńskich separatystów, obracają się przeciwko nim. Spójrz na schemat,
według którego to wszystko się odbywa. Zamach - ofiary - zemsta Putina -
ofiary... A potem znowu zamach, i znowu ofiary, i znowu zemsta, i
znowu ofiary... Po obu stronach giną bezbronni ludzie, niczym nie
zasługujący na swój los. Śmierć, oto jedyne, co niosą za sobą czeczeńskie
zamachy. Jedyną reakcją Rosjan jest nasilanie represji. Wobec cywili. A Ty
chcesz, żeby zamachów było jak najwięcej. Nawet z Twojego, wypaczonego punktu
widzenia zbyt logiczne to to nie jest.
Ktoś może powiedzieć: "masz
rację. Ale dlaczego Rosji tak zależy na tych terytoriach?" Już odpowiadam - otóż
na terenach tych są spore złoża ropy naftowej, dlatego Rosja nie chce oddać tych
terytoriów. Ale czy to wszystko warte jest tych ofiar? Czy bezbronni cywile
odpowiadają za to?
Rosjanom wbrew pozorom wcale tak bardzo na tej
ropie nie zależy - a bo to jej mało mają? Rosjanom zależy, nadstaw uszu, kolego
7-Mały-7, na swoim państwie. Terytorium Federacji Rosyjskiej zamieszkuje taka
masa mniejszości etnicznych, że jeśliby każda z nich nagle zapragnęła wywalczyć
niepodległość czeczeńskimi metodami, w Moskwie nie dałoby się wyjść na ulicę.
Niepodległość przyznana Czeczenii stałaby się kamyczkiem, który spowodowałby
lawinę.
Każdy ma tu swoje racje, i nie można jednoznacznie stwierdzić, kto
jest dobry, a kto zły. To nie Śródziemie.
Nie podoba mi się ani podejście
Rosjan, ani czeczeńskich bojowników. Rozumiem obydwie strony, ale żadnej z nich
nie popieram. Jedynymi, z którymi mógłbym się identyfikować, są cywile - tak
rosyjscy, jak czeczeńscy. I wszyscy inni na świecie.
Ofiar z ludności
cywilnej NIC nie jest warte. Zgadzam się w pełni. Tylko dlaczego jeszcze przed
chwilą z wypiekami na pyszczku oczekiwałeś śmierci siedmiuset
cywili?
Nawołujcie do pokoju!
"Takim jestem, takim być chcę;
Was
niech diabli wezmą"
Friedrich Nietzsche
Warto się nad tym
zastanowić
Mały, nie kpij. "Nawołujcie do pokoju"? Ty to mówisz? Ty?
7-Mały-7, od teraz znany jako pan "Jestem za przejawami agresji z ich strony"?
Wiesz co? Wstyd mi za Ciebie, za Twoje zakłamanie.
Aha. Zastanowiłem
się nad słowami Nietzschego. I, jako ciężko myślący czytelnik Action Maga, nie
bardzo wiem, co mają one wspólnego z treścią Twojego artykułu. Byłbym wdzięczny
za wyjaśnienie.
Okolicznościowego kontr-cytatu nie mam akurat pod ręką;
pozostaje więc pożegnać się bez niego.
Na zakończenie chciałbym tylko wyrazić
szczerą nadzieję, iż tekst 7-Małego-7 był po prostu kolejną jego prowokacją,
obliczoną na wywołanie szumu w Action Magu. Bardzo mi przykro, jeśli się
mylę.
Dziękuję za uwagę
Axel
Prubaj Hoolaynoga
p.s. Dopuszczam do siebie myśl, iż po
prostu błędnie zinterpretowałem tekst kolegi 7-Małego-7. Jak się okazało po
aferze z "Dziewczynami...", stuprocentowo poprawna interpretacja jego artykułów
jest w zasadzie niemożliwa, a sens jego słów jest, co oczywiste, zgoła odwrotny,
niż podpowiadałaby logika.