=-=-= AUSTRALIAN OPEN: TRIUMF SERENY WILLIAMS =-=-=

Pierwszy z najważniejszych turniejów tenisowych świata potwierdził tylko, iż nikt i nic nie jest w stanie przerwać hegemonii sióstr Williams na polu tej dyscypliny sportowej, nawet jeśli uskarżają się na drobniejsze kontuzje. Po raz kolejny w finale zagrały obydwie czarnoskóre tenisistki, wcześniej dosłownie zmiatając rywalki w poszczególnych rundach, napotkając dopiero przeszkody w półfinale. Wspaniale zorganizowane zawody były nie lada gratką do przybyłych turystów, którzy w blasku słońca (ponad 35 stopni!) podziwiali zagrania najlepszych tenisistek świata.

Dziwny był to turniej, a jeszcze dziwniejsze rezultaty i rozstrzygnięcia. Przykładowo Seles potrafiła odpaść już w pierwszej rundzie, a Kurnikova prezentująca całkiem równą formę, przegrała sromotnie swój pojedynek z bliżej mi nieznaną zawodniczką. Zaskoczyła wszystkich bodajże, postawa Amerykanki Lindsay Davenport, wymienianej wśród jednej z faworytek imprezy. Na biadoleniach jednak był finisz i ta odpadła akurat w momencie, kiedy wszystko się rozkręcało. Najciekawsze zdecydowanie były półfinały. Dwie Belgijki: Henin i Clijsters stanęły na wprost siostrom Williams. Poznaliśmy esencję pojęcia "tenis". Nieszablonowe zagrania, walka do upadłego, dramaturgia wydarzeń i ciągle zmieniająca się szala zwycięstwa na czyjąś korzyść czyniło z meczu wspaniałe widowisko i nawet najwybredniejsi nie mogli narzekać, przynajmniej nie powinni. To, że Serena awansowała do finału, następnie odnosząc triumf, dla mnie jest cudem. Przegrywając 1:5 w ostatnim secie i zasadniczo można było powiedzieć: goodbye Serena, tymczasem mistrzyni rakiety cało wyszła z opresji i zdołała wygrać całą partię jak i mecz! Niesamowite!

Wielką niespodzianką dla nas samych była fenomenalna postawa Magdy Domachowskiej, która awansowała aż do półfinału Australian Open juniorek przegrywając z najwyżej rozstawioną tenisistką pochodzącą z Czech. Można tylko cieszyć się patrząc na postępy polskiej młodzieży i dalej upatrywać w tych młodych jeszcze zawodnikach, ewentualnych sukcesów na przyszłość oraz niecierpliwie czekać na pojawienie się perełki, która na obecnym rynku tenisowym nawiąże kontakt z najlepszymi. Nieważne, czy kobieta czy facet (może być nawet ono) byleby z rakietą spał(a) i bezapelacyjnie wygrywał(a). Doczekaliśmy się? Nie wiem - trudne pytanie. Poczekajmy czas jakiś jeszcze... efekty powinny przyjść same. Od kilku lat wyraźnie jednak cierpimy na brak utalentowanej młodzieży. (znaczy się - utalentowana może to ona jest, niemniej nie może przebić się przez dzisiejszą zagraniczną konkurencję. Za mało utalentowani? ;>)

W finale Amerykanka (rozstawiona z numerem 1.) pokonała swoją starszą siostrę Venus (nr 2.) - 7:6, 3:6, 6:4. Mecz trwał dwie godziny i 22 minuty. 21-letnia tenisistka po raz pierwszy w karierze triumfowała w Australian Open, odnosząc czwarte z rzędu zwycięstwo w Wielkim Szlemie, co jest nowym rekordem, dotychczas przez nikogo nie osiągniętym. W poprzednim roku wygrała kolejno Roland Garros, Wimbledon i US Open, pokonując w finałach Venus.

Poprzednio dokonała tego Steffi Graf w 1994 roku, także zwyciężając w Australian Open. Niemka jest jedną z trzech tenisistek, które zdobyły klasycznego Wielkiego Szlema, wygrywając wszystkie cztery turnieje w jednym roku (1988 r.). Wcześniej cztery zwycięstwa w jednym sezonie odniosły: Amerykanka Maureen Connolly (1953 r.) i Australijka Margaret Smitsh-Court (1970). Natomiast cztery kolejne triumfy wielkoszlemowe, ale nie w tym samym roku, zapisała na swoim koncie także Amerykanka Martina Navratilova.

"Bardzo chciałam dziś wygrać, ale nie jestem smutna z powodu porażki. W końcu niewielu osobom udało się wygrać cztery kolejne turnieje w Wielkim Szlemie. Cieszę się, że udało się to właśnie Serenie - powiedziała po meczu Venus Williams, która ostatni raz triumfowała w Wielkim Szlemie we wrześniu 2001 roku. - Mam nadzieję, że któregoś dnia uda mi się to powtórzyć".

Najlepszym wynikiem starszej z sióstr Williams jest dotychczas wygranie w jednym sezonie dwóch imprez z tego cyklu: Wimbledonu i US Open (dwukrotnie w latach 2000-01). Mecz z udziałem sióstr Williams był pierwszym amerykańskim finałem Australian Open od 1985 roku. Ze względu na blisko 40-stopniowy upał rozegrano go - po raz pierwszy w historii turnieju - przy zsuniętym dachu na Rod Laver Arena. Dotychczas tylko w 1988 roku konieczne było zsunięcie dachu, w połowie ostatniego seta finału pomiędzy Graf i Amerykanką Chris Evert Lloyd.

"Trudno mi w tej chwili powstrzymać emocje. Nie spodziewałam się, że uda mi się tu wygrać - powiedziała Serena odbierając puchar za zwycięstwo. - Jestem bardzo szczęśliwa, bo pracowałam ciężko na ten sukces". Serena Williams ma na koncie pięć tytułów wielkoszlemowych. W 1999 roku wygrała nowojorski US Open, także pokonując w finale swoją siostrę. W sobotę Serena Williams za zwycięstwo odebrała czek na 654 tys. dol., a jej siostra - na 327 tys.

Wynik finału:

Serena Williams (USA, 1) - Venus Williams (USA, 2) 7:6, 3:6, 6:4

Sly